NESTA to fundacja, think-tank i hub w jednym, której ogólnym celem jest pchanie ekonomii brytyjskiej na nowe tory przez promowanie, dostarczanie i fundowanie nowych technologii i innowacji. Niesłychanie ważna i wpływowa organizacja, której opinie i pomysły uwzględniały w swoich programach wyborczych trzy największe partie brytyjskie.
W lutym tego roku, Ian Livingstone i Alex Hope (obydwoje NESTA) opublikowali raport pod tytułem Next Gen. Raport ten to gotowy przepis na uczynienie z UK światowego potentata w produkcji gier i efektów specjalnych. Warto wspomnieć, że przychody ze sprzedaży gier wyprodukowancyh w UK to bagatela 2 miliardy GBP (2000000000 GBP), wynik lepszy niż sektorów muzycznych i filmowych! Mimo to autorzy biją na alarm bo w ciągu dwóch lat Wielka Brytania spadła o trzy miejsca (z trzeciego na szóste) w rankingu największych producentów gier na świecie. Jednocześnie UK jest liderem w produkcji filmowych efektów specjalnych a londyńskie Soho (z takimi tuzami jak Jellyfish i DNeg) jest jedynym miejscem na świecie, które może równać się pod tym względem z Hollywood. Mimo stałego rozwoju i notowanego wzrostu sprzedaży w sektorach gier i efektów specjalnych, przemysł ten bazuje na drenażu mózgów i wyraźnie doskwiera mu brak wykwalifikowanej, rodzimej kadry.
[Children] need to be given digital building blocks to inspire them to build digital content. (IL)
Raport Next Gen to solidna krytka dotychczasowego modelu nauczania ICT (information and communication technology), który skupia się na uczeniu obsługi software'u. Livingstone i Hope proponują właściwie małą reformę edukacyjną, sugerując wprowadzenie obowiązkowego nauczania computer science, która zajęłaby należne jej dziś miejsce obok matematyki i fizyki. Skupiają się oni na branży gier, ale raport ten to właściwie gotowy przepis na nową jakości w kształceniu, która bardziej przystawałaby do dzisiejszych realiów i wyprowadziłaby Zjednoczone Królestwo na pozycje lidera technologii informatycznych.
We cannot build a digital economy with a nation of digital illiterates. (IL)
Dotychczasowy model nauczania ICT nie inspiruje i nie zachęca do zgłębiania tajników programowania przez młode pokolenie. Proponowany przedmiot, Computer Science, ma się tak do ICT jak umiejętność pisania do umiejętności czytania. Ten postępujący cyfrowy analfabetyzm, ostrzega Livingstone, zagraża oczywiście każdej branży high-tech.
Wielu z nostalgią wspomina czasy, kiedy brytyjskie szkoły wyposażane były na masową skalę w tanie i proste komputery jak BBC Micro czy ZX Spectrum (sam zaczynałem swoją przygodę z programowaniem na 8-bitowym ZX Spectrum:). Fundacja Raspberry PI postawiła sobie za cel zaprojektowania i budowy komputerowego odpowiednika klocków LEGO, który stałby się uniwersalną platformą do nauki programowania dla najmłodszych i zapoczątkował drugą rewolucję informatyczną. Główne założenia projektu to:
- cena, poniżej 15 GBP za podstawowy model (A), to około 80 PLN;
- rozmiar karty kredytowej.
Patrząc na możliwości tej maszynki aż ciężko uwierzyć jaką pracę musieli wykonać w Raspberry żeby zmieścić się w budżecie 15GBP:
- 700MHz ARM11,
- 128MB or 256MB of SDRAM,
- OpenGL ES 2.0,
- 1080p30 H.264 high-profile decode,
- Composite and HDMI video output,
- USB 2.0,
- SD/MMC/SDIO memory card slot,
- General-purpose I/O,
- Optional integrated 2-port USB hub and 10/100 Ethernet controller,
- Open software (Fedora, Iceweasel, KOffice, Python).
Ciekawy artykuł o Raspberry PI w The Register i krótki tekst Livingstona z wczoraj (po oficjalnej reakcji rządu na jego raport). Raspberry PI do nabycia przez klientów indywidualnych pod koniec roku.




Komentarze
Pokaż komentarze