17 obserwujących
166 notek
155k odsłon
  1166   1

Ukraina z polskiej perspektywy w wielkim wieku XIX (1795 – 1914)

Mapa
Mapa

Ukraiński język, zwany dawniej językiem małoruskim, język należący do wschodniej grupy języków słowiańskich; urzędowy na Ukrainie; używany także w Rosji, Polsce, USA, Kanadzie; 3 zespoły dialektów: północny (gwary poleskie i podlaskie), południowo-wschodnie (gwary naddnieprzańskie, słobodżańskie i stepowe) oraz południowo-zachodnie (gwary wołyńskie, podolskie, bojkowskie, łemkowskie, huculskie, zakarpackie); jako odrębny język ukształtowany w XIV–XV w. Współczesny język literacki powstał na przełomie XVIII i XIX w. na bazie gwar średnionaddnieprzańskich, rozpowszechniony w całej Ukrainie, m.in. dzięki popularności utworów T. Szewczenki; odmianę zachodnią j.u. reprezentują m.in. utwory I. Franki; w latach międzywojennych unifikacja języka literackiego i reforma pisowni; ulegał wpływom języka polskiego w zakresie leksyki i składni miał wpływ na polskie dialekty kresowe. 

/Encyklopedia PWN/


       Z początkiem XIX wieku społeczności ruskie na terenach obecnej Ukrainy istniały jako masa etnograficzna, odróżniająca się od innych dialektem i elementami kultury ludowej. Na większości tego terytorium, należącym do Imperium Rosyjskiego, oficjalnie przyjęto  założenie, że „Małorosja” (termin ukuty w wieku XVII dla ziem zdobytych na Rzeczpospolitej) jest nierozdzielną częścią wielkiej ziemi rosyjskiej, a jej lud narodu rosyjskiego. Wszelkie regionalizmy i odrębności ogłaszano za wynikające wyłącznie z polskiego panowania, i jako szkodliwe, a zarazem  „nieistotne” zwalczano. Język i wymowę z  „h” zamiast dźwięcznego "g" ośmieszano jako wieśniackie „chachłactwo”. Likwidacja w poprzednim stuleciu hetmanatu (1764) i ostatniej Siczy Zaporoskiej (1775)) oraz szczególny nadzór nad duchowieństwem prawosławnym, połączony z  likwidacją grekokatolicyzmu (już w 1802 roku z ok. 3000 parafii istniejących w zaborze rosyjskim w 1796 r. pozostało 176, a i te zniesiono do 1839 r.) nie dopuszczało do powstania jakichkolwiek elit, identyfikujących się z ukraińskością. Zaczęło się więc, jak zwykle w takich przypadkach, od mowy. Pierwszy z literatów, używających w twórczości „prostego” języka Iwan Kotlarewski, pochodzący ze szlacheckiej rodziny używającej polskiego herbu Ogończyk,  napisał  żartobliwą trawestację Eneidy Wergiliusza, ale wydrukować zdołał w 1798 r. tylko jedną jej część. Całość ujrzała światło dzienne dopiero po śmierci autora, tak samo jak jego sztuki teatralne „Natałka Połtawka” i „Moskal-czariwnyk” krążące początkowo tylko w odpisach.
Na przełomie lat 1845-1846, pod wpływem lektury Ksiąg Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego Mickiewicza, powstało w Kijowie przez założone przez grupę głównie studentów Bractwo Cyryla i Metodego. Głosiło ono hasła przebudowy społeczeństwa na zasadach nauki chrześcijańskiej, oraz zjednoczenia wszystkich Słowian w jednym, demokratycznym, federacyjnym państwie. Do wyzwolenia społecznego i narodowego miała prowadzić ewolucja carskich rządów w kierunku demokracji. Większość działaczy opowiadała się za pozostawaniem w państwie rosyjskim. Działalność bractwa miała wielki wpływ na kształtowanie się ukraińskiego języka literackiego. Rząd rosyjski zareagował prześladowaniami, skazując na zsyłkę i służbę wojskową przywódców Bractwa: Tarasa Szewczenkę, Pantelejmona Kulisza i Mykołę Kostomarowa. Idee Bractwa pielęgnowała w ograniczonym zakresie tzw. Stara Hromada, nieformalne początkowo stowarzyszenie ukraińskiej inteligencji w Kijowie, zajmujące się działalnością społeczną, kulturalną i oświatową od 1859 do rozbicia w 1876.
W 1863 r.  władze carskie wprowadziły tzw. cyrkularz wałujewski, przepis, który ograniczał wydawanie literatury po ukraińsku do poezji, a następnie  ukaz emski (1876), który zakazywał w ogóle posługiwania się narzeczem ukraińskim w życiu publicznym oraz drukowania w nim książek. Do uchylenia tego aktu doszło formalnie dopiero w 1907. Symbolem pozostają losy największego z piszących po ukraińsku poetów, Tarasa Szewczenki, który z 47 lat żywota 24 spędził jako chłop pańszczyźniany, 10 lat na zesłaniu, skazany na wcielenie do karnego korpusu orenburskiego jako szeregowiec, z zastosowaniem najściślejszego nadzoru i zakazem pisania oraz rysowania, 3 i pół roku pod nadzorem policji, a zaledwie 9 i pół roku na wolności.
Stosunek rodzącego się ruchu ukraińskiego do Polski i Polaków miał charakter dwoisty. Z jednej strony nie dający się ukryć podziw, inspiracja polską literaturą i – wśród myślących o oddzieleniu się od Rosji - polską walką wyzwoleńczą. Z drugiej – ciągła obawa przed możliwym ponownym zdominowaniem przez odbudowaną Polskę.  Każdą Polskę – na co spory wpływ wywarły znane i czytane w Kijowie pisma emigracyjnych rewolucjonistów, jak Tadeusza Krępowieckiego i Stanisława Worcella. Obaj byli zdecydowanymi ukrainofilami: pierwszy chwalił powstanie Chmielnickiego, drugi należał do organizacji o nazwie Gromadą Humań (od rzezi humańskiej z 1768), ochrzczonej tak jako wyraz ekspiacji za szlachecki ucisk ukraińskiego ludu. Pomimo krytyki Polski szlacheckiej ich wizja nowej ukazywała  odbudowę na całym terytorium z 1772 roku państwa „narodu politycznego”, tym razem ludowego, ale scentralizowanego, przechodzącego do porządku dziennego nad różnicami etnicznymi na wzór Francji czy Hiszpanii. Skoro nawet oni, to co z nami zrobi w przypadku swojego zwycięstwa taki Czartoryski? Toteż idący do Powstania Styczniowego świadomy ukraiński patriota porucznik Andrij Potiebnia pozostał wyjątkiem.
            Sporo tu napisałem o różnych przejawach świadomej ukraińskości pod panowaniem rosyjskim. Ale podkreślić należy, że rzecz dotyczyła wówczas znikomej mniejszości, ułamka procenta mieszkańców, głównie miejskiej inteligencji i przedstawicieli szlachty. Na wieś, do „tutejszych” nie docierało niemal  nic. Miasta, z Kijowem na czele, mówiły po rosyjsku. Stosunkowo niedawno skolonizowana przeróżnym etnicznie elementem, odebrana Turcji „Noworosja” – terytorium nad Morzem Czarnym między Dnieprem a Dniestrem z rosyjską Gdynią – Odessą, do związków z położonym na północ od niej terytorium się nie poczuwała.
           Poważną cezurą i impulsem rozwojowym stała się, ogłoszona w 1861 r. carska Ustawa o włościanach uwolnionych od zależności poddańczej, zbiór dwudziestu różnych dokumentów, poprzedzony manifestem Aleksandra II z 19 lutego 1861 roku do poddanych. Na mocy nowych przepisów począwszy od 5 marca 1861 roku chłopi przestali być traktowani jako własność właścicieli ziemskich, nie mogli być już przedmiotem transakcji kupna i sprzedaży, zastawu i darowizny. Właściciele stracili prawo do dowolnego przesiedlania i karania chłopów. Chłopi otrzymali prawo podejmowania aktywności przemysłowej i handlowej, zawierania umów, kształcenia się, zawierania związków małżeńskich, nabywania dóbr, przechodzenia do stanów mieszczańskiego i kupieckiego. Właściciele ziemscy zostali zobowiązani do przekazania chłopom budynków, w których mieszkali oraz nadziału gruntowego, za który chłopi mieli płacić czynsz lub odpracowywać go nadal w formie pańszczyzny (kwestie wspólnotowego-wiejskiego władania nabytą ziemią, jako charakterystyczne tylko dla obszarów etnicznie rosyjskich, pomijam).. Rozmiary nadziałów ustalono po negocjacjach administracji państwowej z właścicielami dóbr, różniły się one w zależności od regionu. Chłop nie miał prawa zrezygnować z nadziału przed upływem dziewięciu lat; w tym okresie nazywany był „chłopem czasowo zobowiązanym” Chłop od razu uzyskał prawo do wykupu swojej zagrody, natomiast wykupienie nadziału aż do 1891 roku mogło mieć miejsce jedynie za zgodą właściciela ziemskiego (fakt ten sprawił, że znaczna część rosyjskich chłopów pozostawała „czasowo zobowiązanymi” i w ograniczonym stopniu mogła korzystać z nadanej przez cara wolności osobistej). Na Ukrainie nadziały ziemi były spore, średnio ok. 20 ha., stosunkowo szybko, do ok. 1880 r. zakończono też zasadniczo kwestie wykupu. Jednak wzrost zamożności warstwy chłopskiej nie przesłaniał faktu, że w 1890 roku połowa gruntów uprawnych pozostawała w rękach wielkich właścicieli ziemskich. Znaczny procent z nich, od mniej więcej 80% w guberni wołyńskiej do 40% w guberni kijowskiej, pochodziło z polskich rodzin szlacheckich.
Końcówka wieku XIX przyniosła na Ukrainie czas gwałtownego rozwoju i wzrostu dobrobytu. Przyczynił się do tego rozwój sieci kolejowej, pobudzający możliwości eksportu, nowoczesne metody uprawy zbóż oraz burak cukrowy. Zapotrzebowanie na słodycz, taniejącą przy masowej produkcji w Europie rosło - już w 1880 roku europejska produkcja przewyższa dotychczasowych trzcinowych potentatów z Ameryki. W rosyjskiej Małorosji warunki glebowe i klimatyczne bardzo tej uprawie sprzyjały. Dysponujący wielkimi obszarami i jednocześnie zwykle wykształceni, z kontaktami międzynarodowymi właściciele ziemscy polskiej narodowości uchwycili okazję – cukrownictwo Ukrainy (cukrownie, własne plantacje, system kontraktacji u chłopów) znalazło się w ogromnej części w ich ręku. Rosły na tym niesamowite fortuny, jak zwykle w podobnych przypadkach budząc nie tylko podziw. Za ogólnym wzrostem zamożności nie nadążał rozwój oświaty – w 1905 roku 70% poborowych, wezwanych do służby wojskowej z guberni kijowskiej było analfabetami.                                                                                                                                                                                 Napięcia społeczne i narodowościowe, których narastanie w ogromnym imperium z początkiem wieku stawało się coraz bardziej widoczne, rząd postanowił rozładować małą, zwycięską wojenką w lutym 1904 roku. Jednak „żowtyje obiezjany” nie poznały się na żartach, i sprawiły rosyjskiemu niedźwiedziowi przesławne lanie. Klęska, czyli widoczna gołym okiem słabość władzy zdetonowała rewolucję. Nie ominęła ona także ziem ukraińskich, przybierając za sprawą ogólnorosyjskich ruchów anarchistycznych oraz partii socjalistów – rewolucjonistów (eserowie) charakter poważnych rozruchów. O ile w Rosji właściwej wystąpienia miały charakter przede wszystkim miejski, na obrzeżach powstała w formach ludowego buntu wieś. Tłumaczenia agitatorów, że wybicie panów lub przynajmniej spalenie im zabudowań spowoduje, że opuszczona ziemia przejdzie w chłopskie ręce znalazły podatny grunt. W 1906 roku zwłaszcza doszło do licznych napadów na dwory – pamiętajmy, że wiele z nich było na interesującym nas terytorium polskimi dworami, oraz jeszcze liczniejszych podpaleń. Na większą jeszcze skalę podobny ruch objawił się na Łotwie, przybierając wręcz formę powstania (tu także wieś była „tutejsza”, a dwór najczęściej niemiecki). Władze zareagowały, przydzielając majątkom ziemskim wojskową ochronę w formie małych oddziałków kawalerii. Jeden z wielu surrealistycznych obrazów z dziejów Ukrainy – polskie (oczywiście nie tylko polskie) dwory, chronione przez rosyjskich Kozaków. Buzujące emocje znalazły w takim razie ujście gdzie indziej – zbuntowana wieś dokonała licznych rabunków i pogromów w małych miasteczkach, tu ofiarami była ludność żydowska. Ruch niezadowolenia w 1907 roku został spacyfikowany. Wrócił spokój i czasy prosperity, a w warunkach osłabionej czujności władz rosyjskich właściciele ziemscy narodowości polskiej po raz pierwszy od stu lat zaczęli zwiększać swój stan posiadania ziemi, wykupując co bardziej przestraszonych rosyjskich i niemieckich sąsiadów.
                                                                                             ***
      W innych zupełnie warunkach przebiegało powstanie ruchu  ruskiego w należącej do Austrii Galicji. Kraina ta, w znacznej części przedrozbiorowe województwo ruskie, ze stolicą we Lwowie,  w dużej części zamieszkane przez ludność, dla której domowym językiem były ruskie gwary, pod nowymi rządami gospodarczo zjeżdżała po równi pochyłej przez pierwsze sto lat. Nowe władze pograniczną prowincja zainteresowane były głównie jako źródłem podatków i rekruta do wojska. Przecięcie dotychczasowych dróg handlowych podcięło bardzo zyskowny dotąd handel bydłem rzeźnym (kupowane w Mołdawii i na Podolu woły tuczono przez rok i sprzedawano dalej, głównie do krajów niemieckich) oraz zasadnicze ograniczenie produkcji (a więc i handlu) soli, w interesie salin węgierskich, sprowadziło zamożną za I RP Małopolskę do rangi Królestwa Golizny i Głodomerii. Austriacy, dobrze znając zasadę divide et impera, stosunkowo szybko podjęli grę na uzyskanie pozycji arbitra pomiędzy niepewnym polskim dworem a wsią – bez różnicy, polską czy ruską. Efektem był rok 1846, i wpojenie przekonania, że wolność osobistą w 1848 darował chłopu cysorz. Rozwój oświaty na polskiej wsi po 1868 roku stosunkowo szybko ten podział uczynił mniej ostrym. Pozostało więc granie na różnicach językowych.
Życie kulturalne Rusinów z Galicji na przełomie XVIII i XIX wieku  było całkowicie zdominowane przez kler unicki, w dużej mierze spolonizowany, ale mocno trzymający się obrządku wschodniego. Językiem bardzo nielicznego rusińskiego piśmiennictwa o charakterze głównie religijnym było tzw. jazyczije – mieszanina kościelnej starocerkiewszczyzny z lokalnymi dialektami oraz licznymi polonizmami i rusycyzmami, posługująca się dawnym alfabetem cerkiewnym. Używano go także jako języka wykładowego w Studium Ruthenum, założonym w roku 1787 przy Uniwersytecie Lwowskim (od 1805 do 1817 Liceum), ale jako zupełnie sztuczna konstrukcja  nie miał on szans na stanie się mową potoczną, nie mówiąc o przekształceniu się w nowoczesny język literacki. W 1808 roku ruscy studenci Instytutu Medyczno – Chirurgicznego zażądali, by znieść nauczanie w niezrozumiałym „słowiańsko-ruskim”. Władze austriackie nakazały więc, aby językami nauczania były w Galicji wyłącznie polski i niemiecki.
Pod wpływem romantycznych etnografów polskich i rosyjskich oraz odrodzenia narodowego w Czechach i na Słowacji, trzej młodzi seminarzyści, których nazwano później “Ruską Trójcą”: Markian Szaszkiewicz, Jakub Hołowacki oraz Iwan Wahylewicz  rozpoczęli prace nad skodyfikowaniem ruskiego języka literackiego. Inspirowali się zbiorami ukraińskich pieśni ludowych wydawanymi przez ukrainofilów rosyjskich i polskich: “Małorossijskimi piesniami” Michała Maksymowicza, “Pieśniami polskimi i ruskimi ludu galicyjskiego” Wacława Zaleskiego (pseudonim literacki Wacław z Oleska), oraz “Pieśniami ludu ruskiego w Galicji”  Żegoty Paulego, który wprowadził ich w środowisko demokratycznej inteligencji polskiej. W 1835 r. emisariusze konspiracyjnego Stowarzyszenia Ludu Polskiego, założonego w Krakowie przez  emisariusza mazzinistowskiej Młodej Polski, Szymona Konarskiego, przy współudziale wybitnego przedstawiciela “szkoły ukraińskiej” w literaturze polskiej, Seweryna Goszczyńskiego, zaproponowali wstąpienie do organizacji kilku młodym działaczom ruskim. Rusini, zażądali jednak zmiany nazwy na “Stowarzyszenie Ludu Polskiego i Ruskiego”, uzależniając od tego swój akces. Na to wszakże nie zgodzili się Polacy, widząc w tym przejaw separatyzmu. Część jednak przyłączyła się, w tym poeta Kasper Cięglewicz, autor szeregu płomiennych odezw rewolucyjnych, które osobiście rozpowszechniał wśród chłopów, konsekwentny zwolennik polsko-rusińskiej jedności.
Ruska Trójca wydała w 1837 roku w Budapeszcie zbiór pieśni ludowych oraz utworów własnego autorstwa pod tytułem “Rusałka Dniestrowa” drukowany zmodernizowaną cyrylicą i zaopatrzony obszerną przedmową pióra Wahylewicza, określającą “naród ruski” zamieszkały na rozległym terytorium od Karpat aż do Donu, jako odrębny i ważny naród słowiański, a jego mowę nazwał zupełnie odrębnym językiem słowiańskim, nie, jak dotychczas,  dialektem języka ogólnoruskiego. Manifest językowo-kulturalny rychło doczekał się manifestacji politycznej. W roku 1848, na fali rewolucji  ukonstytuowała się we Lwowie (14 kwietnia) polska Rada Narodowa, a wkrótce potem (2 maja) Hołowna Rada Ruska, pod przewodnictwem biskupa Grzegorza Jachimowicza. Po krótkim okresie współpracy obu rad w walce z administracją austriacką, Hołowna Rada skoncentrowała się na sporze z radą polską, żądając całkowitego zrównania w zakresie szkolnictwa, religii (całkowite równouprawnienie obu obrządków) oraz dostępu do urzędów państwowych. Zaczęto też po raz pierwszy mówić o podziale Galicji na część polską i rusińską. Nie stało się to bez życzliwej porady i wsparcia Rusinów przez zdolnego gubernatora Franza Stadiona, pragnącego osłabić polskie niebezpieczeństwo dla swojej monarchii. Tak powstały fundamenty współpracy rusko – habsburskiej, budujące we wschodniej Galicji prowincję „Tyrolczyków wschodu”.
Do Pragi, na organizowany tam Zjazd Wszechsłowiański, dwie delegacje z Galicji pojechały mocno poróżnione. Upadek rewolucji i następujące po nim neoabsolutystyczne rządy Bacha na krótko pogodziły wszystkie habsburskie ludy pod jednym butem. Ale wkrótce, po serii wojennych klęsk Austria, przekształcona w Austro-Węgry w nowym, usamorządowionym sztafażu stworzyła pole do nowych starć. Zanim jednak do tego doszło, austriacka gra na Ukraińców zaznaczyła się bardzo wyraźnie. O ile polska Centralna Rada Narodowa została rozpędzona już w listopadzie 1848 r., to Hołowna Rada Ruska mogła funkcjonować nadal aż do 1851 r. Zaczęto wówczas wydawać na stałe pierwsze pismo ruskie - "Zorję Hałyćką", uruchomiono organizacje kulturalno-oświatowe we Lwowie - Naridnyj Dim oraz Matycę Hałyćko-Ruską. Na zgermanizowanym Uniwersytecie Lwowskim, na wydziałach teologicznym i prawniczym zorganizowano wykłady po rusku, gdy po polsku wykładano wyłącznie w katedrze języka polskiego.
          Na krótko spór spowolnił wybuch Powstania Styczniowego. Pewne wrażenie wywołała wśród ruskich Galicjan Złota hramota, dokument, który przewidywał uwłaszczenie chłopów ruskich na terenie zaboru rosyjskiego i umieszczenie na powstańczej pieczęci symbolu Rusi. Do przekradających się przez granicę do Powstania Polaków dołączyło kilkudziesięciu rusińskich uczniów i studentów, ale nie był to udział masowy. Klęska Powstania stała się jednocześnie kresem ruskich rozterek co do kwestii ewentualnego, przyszłego ułożenia stosunków z Polakami. Skoro okazaliśmy się słabi, przestaliśmy się dla nich liczyć. A autonomia, umożliwiając grę interesów, stwarzała pola starć.
Pierwszym stało się zarzucenie urzędowego dotychczas języka niemieckiego w administracji, sądownictwie i szkolnictwie. O polonizacji życia publicznego i szkolnego (na średnim i wyższym szczeblu edukacji) zadecydowała przewaga, jaką mieli posłowie polscy w organach władzy w Galicji, a więc przede wszystkim w Sejmie Krajowym czy odpowiedzialnej za szkolnictwo Radzie Szkolnej Krajowej. Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego niedopuszczanie do wyższych urzędów konfrontacyjnie nastawionych polityków ruskich, a co za tym idzie aprobowanie jedynie środowisk polonofilskich i ugodowych było jak najbardziej wskazane. Ale powodowało opór drugiej strony.
Teoretycznie politycy ruscy, korzystając z form legalistycznych, mogli walczyć o swoje, w praktyce jednak, niewiele im się udawało - z powodu składu najważniejszej w tym układzie instytucji, Sejmu Krajowego. Wybory do niego odbywały się w czterech kuriach: wielkiej własności (44 posłów), izb przemysłowo-handlowych (3), większych miast (23, później 26, w końcu 31) oraz gmin mniejszych własności (74). Do uzyskania mandatu w pierwszej kurii wystarczyło 50 głosów, w czwartej - aż 8 tysięcy. Fakt, iż ludność ruska miała o wiele szczuplejszą warstwę poczuwających się do ruskości ziemian, przedsiębiorców, szlachty czy inteligencji niż Polacy, powodował, że ilość mandatów ruskich w kolejnych kadencjach Sejmu nie odpowiadała liczebności populacji galicyjskich Rusinów.
Na przeszkodzie porozumienia między Polakami i Rusinami w Sejmie stały następujące nierozwiązane problemy: ilość szkół z ruskim (ukraińskim) językiem jako wykładowym, postulat utworzenia ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie i równouprawnienie języka ruskiego w administracji.
Nie poprzestając na formułowaniu żądań o charakterze politycznym, Rusini dokonali ogromnego wysiłku organizacyjnego na rzecz rozwoju własnych instytucji kulturalno-oświatowych. W 1861 roku powstała kulturalna organizacja "Ruska Besida", w 1864 - teatr ruski we Lwowie, w 1868 - towarzystwo oświatowe "Proświta", w 1873 - Towarzystwo Literackie im. Tarasa Szewczenki (w 1892 r. zmieniło nazwę na Towarzystwo Naukowe im. T. Szewczenki), w 1881 - towarzystwo pedagogiczne "Ridna Szkoła", a od 1880 roku wydawano najważniejszą ruską, wychodzącą  aż do II wojny światowej gazetę  "Diło".
Równolegle do narodowego rozwoju galicyjskich Rusinów postępował, w jakiejś części sponsorowany po 1878 roku przez rosyjski wywiad, wzrost tendencji prorosyjskich, jak wtedy mówiono "moskalofilskich". Idee panslawistyczne zyskały sporo popularności wśród duchownych greckokatolickich. Niskie uposażenie, w połączeniu z łatwością uzyskania wsparcia finansowego z Rosji okazały się wielką pokusą. Rusofile we Lwowie mieli zarówno swoje instytucje, jak i gazety. Wystarczy wspomnieć szczególnie popularny tytuł prasowy - "Słowo", wydawane w latach 1861-1887. Niebezpieczeństwo dostrzegły władze austriackie. Dokonano więc reformy uposażeń, ale i „czystki”, odsuwając m. in. metropolitę lwowskiego - Józefa Sembratowycza. Po kilku zmianach na tym stanowisku objął je Andrzej Szeptycki, pochodzący z polskiej rodziny o ruskich korzeniach, wnuk Aleksandra Fredry. Jak się później okazało, stanie się on duchowym przywódcą ludności ukraińskiej w Galicji na niemal pół wieku.  Przede wszystkim, należy podkreślić, że nastąpił wówczas koniec rozbratu między działaczami ukraińskimi a duchowieństwem grekokatolickim. Kościół Grekokatolicki staje się pod koniec XIX wieku w Galicji ukraińskim kościołem narodowym – niezły paradoks, jeśli przypomnieć, że Unia Brzeska była ongiś jednym z pretekstów powstań kozackich, a jej likwidacja ważnym postulatem Chmielnicczyzny.
Oprócz zmian w Kościele zmianie uległa też pod naciskiem Wiednia polityka władz galicyjskich, którą sprawowało w tym czasie środowisko krakowskich konserwatystów, znane też jako "stańczycy". Przejawem nowego kursu była ugoda z 1890 roku zawarta z Rusinami opcji narodowej przez namiestnika Galicji hr. Kazimierza Badeniego, związana z pewnymi ustępstwami strony polskiej.  Znakiem dobrej woli było sprowadzenie w 1894 roku na katedrę historii Ukrainy na Uniwersytecie Lwowskim kijowskiego wybitnego historyka Mychajły Hruszewskiego, który w swoim monumentalnym dziele Historia Ukrainy-Rusi propagował naciąganą nieco wizję ciągłości rozwojowej Ukrainy od czasów Rusi Kijowskiej do czasów mu współczesnych. Podkreślał przy tym wielowiekową odrębność narodowości ukraińskiej, zamieszkującej i Galicję, i Ukrainę rosyjską, tak od Polaków, jak i Rosjan.
Za rządów następcy namiestnika Badeniego, związanego ze środowiskiem polskiej Narodowej Demokracji  hr. Andrzeja Potockiego - nastąpił jednak chwilowy odwrót od polityki ugodowej względem Rusinów opcji narodowej. Wsparł on bowiem w trakcie wyborów sejmowych moskalofilów, a nie ukraińskich narodowców.
Przypomnieć w tym miejscu należy, że był to już czas, kiedy galicyjscy Rusini tworzyli swoje własne partie polityczne. W 1890 roku powstała Ukraińska Partia Radykalna, z której później wyodrębniły się dwie kolejne: Ukraińska Partia Socjal-Demokratyczna oraz Ukraińska Partia Narodowo-Demokratyczna.  Konflikt zaognił się do niespotykanych dotychczas rozmiarów w 1908 roku. Andrzej Potocki, który oprócz wyborczych sojuszy naraził się zwalczaniem postulatu utworzenia odrębnego  uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, stał się obiektem nagonki w prasie ukraińskiej. 12 kwietnia ukraiński student, Myrosław Siczynśkyj, przyszedłszy na audiencję do namiestnika, zastrzelił go. I choć został skazany jako zabójca na wieloletnie więzienie, dla części ukraińskiej opinii publicznej stał się narodowym bohaterem.
Wydarzenie to rozpoczyna się okres silnego wzrostu polsko-ukraińskiego konfliktu. Na Uniwersytecie Lwowskim w kolejnych latach dochodziło do strajków i bójek między studentami obu narodowości,  prasa obu stron nie przebierała w słowach. Napięta sytuacja międzynarodowa i przygotowania wojenne skłoniły władze austriackie do zasugerowania nowemu namiestnikowi, Michałowi Bobrzyńskiemu, oraz metropolicie Szeptyckiemu wykonania pojednawczych gestów. Monarchia potrzebowała żołnierzy, zgadzała się więc i na polskiego Strzelca oraz harcerstwo, i na ich ukraińskich odpowiedników – Sicz i Płast.
                                                                                                 ***
O ile w Galicji identyfikacja i polaryzacja narodowa ogarnęła niemal całe społeczeństwa, które opowiedziały się albo za polskością, albo za ukraińskością, o tyle po drugiej stronie granicy rosyjski nacisk nie dopuścił do podobnego procesu. Co prawda po 1905 roku obostrzenia, zwłaszcza językowe, zelżały, ale o legalnej działalności narodowej i politycznej Ukraińców za Zbruczem nie było mowy. Miasta zostały w poważnym stopniu zrusyfikowane, także przez znaczącą liczebnie, w dużej mierze rosyjską językowo ludność żydowską. Masa tamtejszego chłopstwa pozostawała bierna i nieufna wobec wszystkich z poza własnej wsi. Tajne Towarzystwo Ukraińskich Postępowców, mające ambicje ponadpartyjnie kierować ruchem narodowym, obejmowało grupę zaledwie kilkudziesięciu osób, a dwie inspirowane przez nie czasopisma, dziennik „Rada” w Kijowie i miesięcznik „Ukrainskaja Żyzń” w Moskwie rozchodziły się w tysiącu egzemplarzy każde. Zasięg oświatowego towarzystwa „Proświta” był nieporównywalny z jego odpowiednikiem w Galicji.
                                                                                             ***
O dalszych losach ziemi i ludzi zdecydować miała wielka, światowa polityka. Zbliżał się koniec starego, kongresowo – wiedeńskiego świata.

Przedstawienie szczegółów rozmieszczenia ludności polskiej i ruskiej w XIX wieku na interesującym nas terytorium napotyka na ogromne trudności, zwłaszcza w odniesieniu krain należących do Rosji. Oba etnosy były znacząco przemieszane. O ile przyjmiemy za wyznacznik przynależność wyznaniową, to na zachodzie cerkwie na Pogórzu karpackim sięgały aż w okolice Nowego Sącza. W drugą stronę  poważne liczebnie wyspy polskie i katolickie znajdujemy wokół Żytomierza i Kamieńca Podolskiego.
Jako ilustrację pokazuję mapę wykonaną podczas I wojny światowej roku w zespole prof. Eugeniusza Romera w ramach pracy „Geograficzno-statystyczny atlas Polski”, którego znaczenia podczas negocjacji nad Traktatem Wersalskim nie sposób przecenić. Opracowania sporządzonego na podstawie oficjalnych danych trzech państw zaborczych nikt nie był w stanie podważyć.

image

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura