[…]Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jak
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach[…]
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jak
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach[…]
/Zbigniew Herbert, Potęga smaku/
Nie. Nie będę wybielać żadnych skuszonych. Zrobili, co chcieli; nawet, jeśli trzeba ich było do tego namówić. Chcę się zastanowić nad naturą kuszenia. Czy nie jest tak, że skuszony wart jest kuszącego? To znaczy: im mniej wart jest kuszony, tym nędzniejszych zachęt wymaga? Wobec tego - każdego z nas można namówić do złego, jeśli tylko znajdzie się kusiciel odpowiedniego kalibru?
Nie bez powodu prosimy Boga "i nie wódź nas na pokuszenie"?
Odporni są tylko święci, a i to nie wszyscy?
Nawiasem mówiąc, ci, którzy mają za złe Ewie nie tylko to, że się dała Wężowi namówić na jabłko, ale i to, że przekonała do grzechu Adama, nie chcą pamiętać, że przecież Adam również uległ. Namowom Ewy. Czyżby stosowano okoliczności łagodzące, biorąc pod uwagę, że działał zamroczony uczuciem?
Skąd, w takim razie, ta srogość wobec błądzących pod wpływem osobistego uroku amanta agenta Tomka???


Komentarze
Pokaż komentarze (47)