Czegoś nie rozumiem. Do tego, że tzw. "opozycja" ciągle organizuje jakieś zadymy, wymierzone w aktualny rząd, zdążyłam się przyzwyczaić, jak i do tego, że wszelkie uroczystości państwowe i rocznice wydarzeń, które są ważne dla wszystkich Polaków, skrupulatnie podporządkowuje sobie jedna opcja polityczna. Organizuje po swojemu marsze w Dniu Niepodległości, pikietuje 13. grudnia, próbuje narzucać formę pochówku znanych osób, "broni" symboli religijnych, umieszczanych wg własnego widzimisię, protestuje przeciwko temu czy owemu... Zawsze przy tych okazjach nie żałuje sobie symboli narodowych: naszego godła, naszej flagi biało-czerwonej i naszego hymnu. Hymn jest kaleczony na różne sposoby (od nieludzkiego fałszowania melodii, po przekręcanie słów); na fladze biało-czerwonej umieszczane bywają rozmaite hasła, o treści niejednokrotnie naruszajacej cudze dobra osobiste; orła zaś białego przerabia się na krocie sposobów. I jakoś nie słychać wrzasku o profanowaniu symboli narodowych... No, chyba że ktoś "niesłuszny" wpadnie na pomysł zorganizowania na własny sposób uroczystości, załóżmy - w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej! Wtedy "szarganiem symbolu" okazuje się być hasło "Orzeł może" i to, że ów symbol wystąpi w wersji czekoladowej. Wtedy nad sprawą pochylają się autorytety, takie jak np. p. Dorn, Ludwik, że o zawodzeniu "genetycznych patriotów" nie wspomnę. Oburzenie sięga niebios!
To może by się w wolnej chwili odnieść do takiego wykorzystywania symboli narodowych i religijnych, jakie w charakterze przykładów zamieszczam poniżej? Jest to profanacja, czy nie?
Przyszło mi na myśl, że pewna część Polaków zaczęła uważać narodowe symbole za swoje i tylko swoje. Chcą zdobyć je na własność "przez zasiedzenie"?

I będą mieli prawo mówić pozostałym, czy i w jaki sposób mają się bawić?


Komentarze
Pokaż komentarze (84)