Oto jak prowadzi się profesjonalny research w deszczowe wczesne popołudnie: Mój stary, sprzed roku, wpis na Twitterze zyskał nagle nową popularność, nie wiem czym spowodowaną.
https://x.com/StMelsztynski/status/1982753181265494285
Better call Starosta: To mówicie, że marsze 11 listopada nie mają nic wspólnego z nazistami, a Jacek Międlar jest prawdziwym polskim patriotą?

Najpierw pojawiło się kilka polubień, następnie wpis z zacytowanym moim starym wpisem skierowany do Jacka Międlara:
https://x.com/hannibal_gore/status/2109229675797221808
Słabe to... następnym razem jak będziesz się inspirował nazistowskimi grafikami, to może lepiej weź te od komunistów... będzie barwniej... i śmieszniej, bo to co tu odjebałeś to fikoł na tle historii Polski...
Przeciętny wpis na X:e żyje 4 godziny, wyjątkowo popularne 2-3 dni ale czasami zdarzają się jednorożce, jak ten przywołany powyżej. Zaskoczony zajrzałem do niego szukając przyczyn zmartwychwstania. Nic właściwie nie znalazłem, ale otworzyłem link, który sam rok temu wkleiłem.
Związek Akademicki Młodzież Wszechpolska
Związek to była dość ponura organizacja, w zamiarze przyszłe elity Polski, wielbiciele Hitlera, pałkarze i bojówkarze, to oni domagali się, z powodzeniem, wprowadzania gett ławkowych na polskich uczelniach.
Klikałem z ciekawości dalej na kolejne linki aż natrafiłem na nazwisko Kazimierza Leskiego, genialnego szpiega lub mitomana, zależy, ojca Krzysztofa. A potem już poszło.
Krzysztof Leski w ostatnich latach zmagał się z problemami, prawie nie wychodził z domu, jego kontaktem ze światem zewnętrznym był Salon 24.
Miał tam swoich wiernych czytelników, ale pojawiła się też spora grupa prześladowców i hejterów, wobec której był bezbronny. Nie miał też wsparcia w ówczesnym kierownictwie Salonu, które nie radziło sobie z bandytami w sieci. Wspierał nastoletniego wówczas Grzegorza Wszołka, który wyrósł na dość nieprzyjemnego typa, ciętego z metra prawicowca.
Został zamordowany przez psychicznie chorego, któremu z litości udzielił schronienia. Był dobrym człowiekiem. Miał dwoje dzieci



Komentarze
Pokaż komentarze