298 obserwujących
483 notki
1891k odsłon
  4373   0

Ludzkie koszty dzisiejszego Nobla

Lekarze i uczeni nie mogą również nie zadawać sobie pytań o skutki społeczne zaakceptowania „eugeniki selektywnej”. Niezwykle ostro, prowokacyjnie stawia je, przy okazji zresztą rozważań na inne niż zapłodnienie in vitro tematy, Francis Fukuyama. „Wyobraźmy sobie, że za dwadzieścia lat dobrze zrozumiemy genetyczne podłoże homoseksualizmu i znajdziemy sposób, który pozwoli rodzicom znacznie zmniejszyć prawdopodobieństwo wydania na świat homoseksualnego potomka. (…) Wyobraźmy sobie, że taka procedura jest tania, skuteczna, nie pociąga za sobą niepożądanych działań ubocznych i można ją dyskretnie zaaplikować w gabinecie ginekologicznym. (…) Jak wiele kobiet zdecyduje się na wzięcie pigułki? Podejrzewam, że uczyniłoby tak bardzo wiele kobiet, które dzisiaj oburzone są tym, co postrzegają jako dyskryminację gejów. Mogą one uważać homoseksualizm za coś podobnego do łysiny czy niskiego wzrostu – nie jest to stan moralnie naganny, lecz nie jest też optymalny, w związku z czym w zasadzie wolałoby się go dziecku oszczędzić (…) Jak mogłoby to wpłynąć na pozycję społeczną gejów, szczególnie należących do pokolenia, w którym eliminowano by homoseksualizm? Czy ta forma prywatnej eugeniki nie uczyniłaby ich bardziej widocznymi i narażonymi na dyskryminację niż przedtem? Co ważniejsze: czy jest oczywiste, że rasa ludzka zyskałaby na eliminacji homoseksualizmu? A jeżeli nie jest to oczywiste, czy powinniśmy obojętnie odnosić się do wyborów eugenicznych, dopóki dokonują ich rodzice?” – pyta Fukuyama. A ja proponuje zamiast homoseksualizm wstawić tam płeć, łysinę, otyłość, kolor oczu, ale także rozmaite choroby, wcale niekoniecznie śmiertelne. Czy ludzkość rzeczywiście coś na tym zyska? Czy próba zracjonalizowania w ludzkich kategoriach, tego co nieogarnialne rozumem rzeczywiście udoskonali człowieka? Czy przypadkiem zamiast rzeczywistości post-humanistycznej nie doprowadzi do rzeczywistości antyhumanistycznej?

Tych pytań jednak Komitet Noblowski nie bierze pod uwagę. A szkoda, bowiem dopiero ich rozważenie, a także przypomnienie ile ludzi straciło życie w trakcie procedury in vitro pozwala zrozumieć, czym ona w istocie jest… I tej prawdy o procedurze zapłodnienia in vitro nie może zmienić i nie zmienia fakt, że zaspokaja ona głębokie ludzie potrzeby. Nie każda bowiem metoda zaspokajania pragnień jest moralna. 

Lubię to! Skomentuj80 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale