Zapraszamy do specjalnej debaty portalu Tezeusz oraz miesięcznika Więź: Kochać Kościół mimo wszystko.
Ludzie potrafią wybaczyć księdzu, że jest niedouczony, że kompromituje Kościół, że jest bierny, że miał romans z kobietą, że popadł w alkoholizm. Ale chamstwa i chciwości ludzie nie wybaczają. Te zachowania księdza są najbardziej odpychające. Niektórych odpychają od Kościoła również inne zjawiska w życiu księdza: brak głębi, słabość wiary, łatwe tłumaczenie swoich słabości, zaniedbań i grzechów. Inna rzecz, że jeśli się chce, to znajdzie się dziurę nawet w całym…
Wydaje mi się, że w naszej epoce nie spory teologiczne i nawet nie osobiste zatargi z Bogiem (obwinianym nieraz, nie bez wpływu kiepskiej teologii, za spotykające nas nieszczęścia ), ale właśnie zachowanie „braci i sióstr w Chrystusie” odpowiada za najpoważniejsze trudności w wierze. Wielokrotna konieczność tłumaczenia się przed niekatolikami z zachowań współwyznawców, które samemu się uważa za naganne, niejednego katolika przywiodła do pytania, co u licha, poza formalną przynależnością, łączy go z ludźmi, którzy zresztą chętnie by go z Kościoła wykluczyli.
Można powiedzieć, że utraciłem wiarę klerykalną i otworzyłem się na realizm Ewangelii i samego Kościoła. Kościół stał się dla mnie odtąd największym krzyżem mojego chrześcijańskiego życia, czyli otwartą i bolesną raną spragnioną odkupieńczej łaski Chrystusa. Kilkakrotnie w ostatnich latach myślałem o wystąpieniu z Kościoła katolickiego, a nawet - dość naiwnie - o porzuceniu wiary w Boga. Napięcie związane z grzesznością Kościoła, jego potężnym potencjałem zniewalania i używania przemocy wobec swoich i obcych, czasami bywa nie do wytrzymania, a ucieczka w rejony samotniczej filozoficznej autonomii człowieka wydaje się wówczas ulgą.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)