zdecydowany tezeuszek zdecydowany tezeuszek
197
BLOG

Czy Iran może zagrozić lotniskowcom USA - prostowanie fejków

zdecydowany tezeuszek zdecydowany tezeuszek Polityka Obserwuj notkę 19
Grupa żydobanderowskich trolli salon24 (@hujski, @zdecydowany, @JzL i inni) wpadła na bardzo "sprytny" pomysł - zaczęli się podszywać pod konta znanego blogera Pana Jarka Ruszkiewicza - SpiritoLibero. Myslą ciecie, że publikując na tych fejkowych kontach zrobią mu krzywdę. Najwyraźniej jednak ci idioci nie wiedzą jak funkcjonuje blogosfera.

 Dorobek publicystyczny Pana Jarka przez kilkanaście lat to tysiące artykułów i setki tłumaczeń. Kto go zna to nie da się nabrać. Dlaczego to robią? Powody są przynajmniej dwa - to żydobanderowskie zadaniowane trolle a drugi powód jest taki, że gdy Pan Jarek był adminem portalu NEon24 (gdy ten jeszcze należał do Polaków) to bezwzględnie tępił takie szmaty.

Teraz Pan Jarek publikuje jedynie w dwóch miejscach: na własnym blogu https://dez-informacja.blogspot.com/ oraz na portalu https://wolnemedia.net/author/jarek-ruszkiewicz-sl/, jednym z ostatnich naprawdę polskich miejsc w polskim necie. Jest jednak pewien pozytywny aspekt radosnej działalności tych trolli - czarny PR to doskonała reklama i oglądalność blogów Pana Jarka wzrosła wykładniczo za co za moim pośrednictwem serdecznie dziękuje i prosi o więcej :)

Wczoraj któryś z w.w trolli opublikował fejkowy artykuł https://www.salon24.pl/u/ara/1490376,pieklo-z-morza-i-powietrza

W sumie można się tylko pośmiać ale ktoś jednak może się nabrać. Dlatego Pan Jarek poprosił mnie wyjątkowo o sprostowanie. Na temat słabości USA w konfrontacji z poważnym przeciwnikiem pisał już kiedyś tutaj https://wolnemedia.net/dlaczego-chiny-sa-pewne-wygrania-wojny-z-ameryka/ Polecam.

Niniejszym z przyjemnością publikuję wersję najbliższą prawdy.

--------------------------------------------

Jak zatopić lotniskowiec i czy naprawdę jest to konieczne?

Amerykański lotniskowiec to nie samotny statek. To Carrier Strike Group (CSG): lotniskowiec, kilka niszczycieli AEGIS, krążowniki, okręty podwodne, lotnictwo pokładowe, osłona radarowa i satelitarna.

Celem Iranu nie jest „zatopić”, tylko uczynić operacje USA zbyt kosztownymi i ryzykownymi. To klasyczna strategia A2/AD (anti-access / area denial).

Najważniejsze narzędzie i atut Iranu to geografia. Zatoka Perska i Cieśnina Ormuz to: wąskie akweny (w najwęższym miejscu ~40 km), dużo wysp i linii brzegowej, zatłoczony ruch cywilny.

To idealne środowisko dla: ukrytych wyrzutni, szybkich łodzi, min morskich, ataków saturacyjnych. Iran próbuje sprawić, aby przewaga technologiczna USA miała mniej miejsca do manewru.

Broń, która teoretycznie może zagrozić lotniskowcom:

A. Rakiety przeciwokrętowe (cruise missiles). Iran ma:

- systemy typu Qader / Noor (sea-skimming),

- nowe rakiety o większym zasięgu (wg irańskich deklaracji nawet >1000 km).

Dlaczego to groźne? Lecą nisko nad wodą, skracają czas reakcji obrony, mogą być odpalane z wielu kierunków jednocześnie.

B. Rakiety balistyczne przeciwokrętowe. To tzw. „carrier killer concept”: szybki lot, strome zejście na cel, mało czasu na reakcję. Iran rozwija wersje bazujące na rodzinie Fateh/Hormuz. Problem: trafienie manewrującego okrętu na pełnym morzu jest bardzo trudne i wymaga świetnego rozpoznania.

C. „Swarm attacks” — roje szybkich łodzi. To klucz doktryny IRGC: dziesiątki małych jednostek, rakiety + karabiny + drony, ataki z wielu stron jednocześnie.

Cel: zmusić eskortę do zużywania drogich interceptorów na tanie cele.

D. Miny morskie. Najbardziej niedoceniana broń: tanie, trudne do wykrycia, mogą sparaliżować ruch. Iran od dawna inwestuje w minowanie cieśniny.

E. Drony i ataki mieszane. Coraz ważniejsze: drony kamikaze, drony rozpoznawcze, jednoczesne użycie z rakietami. Celem jest przeciążenie radarów i systemów decyzyjnych.

Dlaczego to wciąż byłoby ekstremalnie trudne? US Navy ma wielowarstwową obronę: AEGIS + SM-2 / SM-6, ESSM, SeaRAM / Phalanx, zakłócanie elektroniczne, myśliwce przechwytujące.

Najważniejsze: lotniskowce zwykle NIE podchodzą blisko brzegu Iranu. Im dalej od wybrzeża, tym trudniej je skutecznie zaatakować.

Realna strategia Iranu (wg analityków) - Iran nie planuje „bitwy Mahanowskiej”. Strategia wygląda raczej tak: dużo małych zagrożeń, chaos informacyjny, przeciążenie obrony, liczenie na pojedynczy „leaker” (rakietę, która przejdzie). Chodzi o podniesienie kosztu i ryzyka obecności USA, nie o spektakularne zwycięstwo.

Co naprawdę byłoby najgroźniejsze? Nie jedna „superrakieta”, tylko: zmasowany, wielowarstwowy atak jednoczesny atak: rakiety balistyczne, cruise missiles, drony, szybkie łodzie, miny. Wojskowo mówi się o saturation attack.

Najważniejszy jest jednak realizm. Nawet jeśli Iran ma środki, to zatopienie lotniskowca = gigantyczna eskalacja, praktycznie gwarancja ogromnej odpowiedzi USA, więc to raczej narzędzie odstraszania.

Krótki wniosek: Iran nie potrzebuje „zatopić” lotniskowca.

Jego realna strategia to: stworzyć warunki, w których USA uzna obecność w Zatoce za zbyt ryzykowną lub kosztowną.

Dlaczego największym zagrożeniem dla lotniskowców nie są wcale rakiety, tylko matematyka kosztów (i magazyny rakiet obronnych)? To jest naprawdę ciekawy temat.

To jest jedna z najważniejszych, a jednocześnie najmniej intuicyjnych rzeczy we współczesnej wojnie morskiej. Nie chodzi o „kto ma mocniejsze rakiety”, tylko o ekonomię walki — czyli właśnie matematykę kosztów. Podstawowa zasada: obrona jest droższa niż atak. Najprościej: tania broń atakującego vs bardzo droga broń obrońcy.

Przykład (orientacyjnie, rząd wielkości): dron kamikaze / mała rakieta - dziesiątki - setki tysięcy $, rakieta przechwytująca (np. SM-2, SM-6) - kilka milionów $. Czyli: atakujący może zmusić cię do wydawania 10–50× więcej niż sam wydaje. To już samo w sobie jest strategią.

Lotniskowiec = system wart dziesiątki miliardów. Sam lotniskowiec: ok. 13–15 mld $ plus samoloty, plus eskorta, plus logistyka. Cała grupa uderzeniowa to kilkadziesiąt miliardów dolarów wartości. Każde ryzyko traktuje się ekstremalnie serio.

Problem „salwy” (salvo problem). Nowoczesna obrona działa dobrze… dopóki nadlatuje kilka celów. Ale jeśli pojawia się: 30–50 dronów, kilkanaście rakiet, cele pozorne + prawdziwe to system musi: wykryć, sklasyfikować, podjąć decyzję, odpalić przechwytywacze. Każdy cel = kolejna droga rakieta. )Taką taktykę zastosowali Houti, zmuszając amerykańską grupę lotniskowca do haniebnej ucieczki z M. Czerwonego).

Najprostszy przykład matematyczny. Załóżmy: atakujący wysyła 40 tanich dronów po 100 tys. $. Koszt: 4 mln $

Obrońca: odpala 40 interceptorów po 3 mln $. Koszt: 120 mln $. Czyli: atakujący wydał 4 mln, obrońca 120 mln. I nawet jeśli wszystko zostało zestrzelone — atakujący wygrał ekonomicznie.

Jeszcze ważniejsze: ograniczona liczba rakiet. Niszczyciel nie ma nieskończonego magazynu. Typowo: 90–100 komór VLS, w nich różne rakiety. Jeśli zużyjesz je w intensywnym ataku tookręt musi wrócić do portu na przeładowanie. To ogromna słabość.

Strategia „zalać obronę”. Dlatego Iran, Chiny i inni myślą tak: nie trzeba zatopić lotniskowca. Wystarczy: zmusić go do wystrzelenia większości obrony, zmniejszyć margines bezpieczeństwa, zmusić grupę do wycofania.

To jest zwycięstwo operacyjne bez zatopienia czegokolwiek.

Dlaczego to nowy problem XXI wieku?

Kiedyś lotniskowiec dominował pole walki. Dziś: drony, tanie rakiety, AI-guided swarms robią coś nowego: demokratyzują zagrożenie. Tania technologia może zagrozić bardzo drogiej platformie.

Paradoks supermocarstwa - im droższa platforma: tym bardziej boisz się jej utraty, tym ostrożniej jej używasz. Efekt: przeciwnik może ograniczyć Twoją swobodę działania samą groźbą. Dlatego świat mówi o „końcu ery lotniskowców”. Nie dlatego, że są słabe, tylko dlatego, że: są ekstremalnie drogie, coraz łatwiej je saturacyjnie przeciążyć a koszt ryzyka rośnie szybciej niż ich siła.

Jedno zdanie podsumowania. Nowoczesna wojna morska to nie pojedynek technologii — to gra w to, kto szybciej zbankrutuje na obronie. Nie chodzi o to, że lotniskowce są „złe” — tylko o to, że świat dookoła nich zmienił się szybciej niż ich koncepcja. I w Pentagonie naprawdę trwa dyskusja: czy nie stają się zbyt cenne, by ryzykować?

Lotniskowiec to dziś: koszt budowy: ok. 13–15 mld $, samoloty + załoga + eskorta → dziesiątki miliardów. To symbol prestiżu i projekcji siły.

Problem: utraty takiego okrętu USA politycznie i psychologicznie mogą nie udźwignąć. To trochę jak królowa na szachownicy — potężna, ale jej utrata zmienia wszystko.

--------------------------------------------------

Mam nadzieję, że ten krótki artykuł Pana Jarka Ruszkiewicza trochę wam rozjaśnił w głowach. I powtarzam - Pan Jarek nie ma żadnego konta na salon24 i wszystko, co próbuje takie konto udawać to zwykły fejk produkowany przez żydobanderowskich trolli.


dziennikarz obywatelski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka