Pod wplywem fragmentu tytulu notki szanownego Mireksa "Stocznie na hurtownie skarpet"
http://mojeanalizy.salon24.pl/131207,stocznie-na-hurtownie-skarpet-stoczniowcow-na-bruk
napisal byl mi sie taki oto komentarz:
***
"Stocznie na hurtownie skarpet" - he, he, ale to prawda: biznes jest brutalny sam w sobie
Tak czytam sobie i czytam ten Salon24, co to o stoczniowych binesach napisalo i jakos takie mam wrazenie, ze chyba nikt tutaj nie kuma, ze ten "interes" (sprzedaz znaczy sie) nie mal szans powodzenia. I to wylacznie z jednej przyczyny: a kto w jakimkolwiek polskim rzadzie umie (umial) robic jakiekolwiek interesy????
Panie i panowie: robienia interesow na skale swiatowa nie mozna sie nauczyc na kursach, czy nawet studiach ekonomicznych. Z takimi umiejetnosciami to trzeba sie raz, ze urodzic, a dwa wychowac w odpowiednich klimatach.
Tak mi sie to nasunelo, gdy przeczytalem ten tekst:
""Dał się zrobić w nogę jakiemuś Arabowi, który nie wiadomo kim jest i nie wiadomo skąd 37 mln. na wadium."" (by Jan Kalemba)
http://Consolamentum.salon24.pl/131208,nawet-dna-juz-nie-ma#comment_1802824
Owo zdanie zawiera dwa mity.
Mit pierwszy: 37 mln zlotych polskich, czyli troche ponad 8,5 mln € po kursie dzisiejszym, to duzo pieniedzy.
he, he... jezeli ktos nie ma przy sobie w portfelu, tych glupich 12,5 mln dolarow na drobne wydatki, to nie ma w ogole mozliwosci walesania sie po swiecie i zastanawiania sie czy tu kupic stocznie, czy tam plantacje bawelny. Nie mowiac juz o tym, ze jezeli nie zdarzy sie takiemu delikwentowi przegrac takiej kwoty w jakims kasynie, to nikt go nie bedzie powaznie traktowal.
Mit drugi: "jakiemuś Arabowi", w znaczeniu "szemrany inwestor" - jak dlugo zyje nie widzialem jeszcze interesu, ktory nie bylby mniej lub bardziej "szemrany". Panstwo nie rozumiecie ze kazdy interes, jak sama nazwa wskazuje, jest szemrany z zalozenia. Bo co to znaczy "zrobic interes"? Ano tylko tyle, ze nasz interes, to jednoczesnie ktos inny z interesu wysiudany.
To "wysiudanie", to wcale nie musi byc zaraz jakies super-celowe-dzialanie-przeciw-komus. To zupelnie jest zwyczajnie: jezeli ja zrobilem interes, to sila rzeczy ktos nie zrobil interesu i na 100% cos tam stracil.
I prawda jest, ze jezeli chcemy zrobic dobry interes (legalny oczywiscie), to musimy dzialac na granicy prawa i zdarza sie, ze czasem to prawo gdzies sie "niechcacy" przekracza - no ale od tego sa adwokaci.
A stocznie? Te stocznie to jeno znakomicie polozone tereny, a statki buduje sie zupelnie gdzie indziej - i jezeli znajdzie sie wreszcie w Polsce jakas ekipa, ktora to zrozumie, to zrobi wreszcie jakis dobry interes.
***
...ktory to zostal znakomicie rozszerzony przez hr.Tucholsky:
***
moim zdaniem trzaba sie uczyc na kazdym targu, bo tak to tez w "wielkim biznesie" wyglada. Co to znaczy czysty interes ?zna ktos definicje ? Moze takie byly w bratnim Rada Wzajemniej Pomocy Gospodarczej i Ukladzie Warszawskim ??? Wsio rawno ?? za tzw.dewizy w dolarach wymiennych ??
Kto choc semestr studiowal w Stanach np. Miedzynarodowy handel i marketing - ten wie ze kazdy region jest rozpracowany kulturowo, mentalnie - cale raporty jak zalatwic "sobie" najlepszy interes i na jaknajlepszych warunkach. Co jest u nas ??? Prowadzi sie jakies analizy rynkow ? szkoli za granica negocjatorow w kapitalizmie ?? Jest chociaz taki wydzial dla studiujacych - jak kapitalistyczny handel Zagraniczny ???
A wiec czego wymagac od tych ludzi dzsiaj - zrobili co akurat umieja zrobic i tyle - handel zagraniczny to nie rozwiazanie wywiadu RP, ktory rozlozyli ornitolodzy i politolodzy z prl
***
... po ktorym przypomnialo mi sie, ze jakis czas temu gdzies wyczytalem, czy uslyszalem, ze ponad 80% kadry managersko-kierowniczej w najwiekszych przedsiebiorstwach Niemiec jest po studiach ekonomicznych w USA


Komentarze
Pokaż komentarze (35)