40 obserwujących
137 notek
289k odsłon
1706 odsłon

Nie ogarniam tego

Wykop Skomentuj13

Jak w tym samym szpitalu można dziecko zabijać, by chwile później je ratować? Jak można dzieci leczyć a równocześnie zezwolić na ich uśmiercanie?

 

Nie ogarniam tego

Tomasz Rożek

We Wrocławiu, w czasie aborcji, urodziło się żywe dziecko. No i kłopot, bo skoro jest już „na zewnątrz” to polskie prawo uznaje je za żywą osobę i trzeba je ratować. Jak jest „w środku” to żywe jest niekoniecznie, bo prawo dopuszcza jego zabicie.

Malucha ratował chyba inny zespół lekarzy niż ten, który chciał z niego zrobić medyczny odpad. Była więc natychmiastowa intubacja, reanimacja, wygodne podgrzewane łóżeczko i pełna opieka medyczna. Teraz OIOM dla noworodków. A co miało być? Kubeł na odpady pooperacyjne i przyszpitalne krematorium. Dziecko choć w ciężkim stanie, dzięki jednym lekarzom, żyje, dzięki innym i ma duże szanse na to żeby z tego wyjść.

Jestem dziennikarzem naukowym. Często piszę o nowych terapiach i kosmicznie zaawansowanej diagnostyce. Zachwycam się możliwościami współczesnej medycyny. Potrafi naprawdę wiele. Implanty wszczepiane np. do wnętrza mózgu, operacje robione jeszcze przed urodzeniem dziecka czy badania, które potrafią wykryć nieprawidłowości w budowie i funkcjonowaniu organizmu zanim te dadzą o sobie znać. To wszystko udaje się dzięki cały czas rosnącej wiedzy ale także dzięki – czasami heroicznemu – poświęceniu personelu medycznego. W Belgii dopuszczono eutanazję dzieci, bez względu na ich wiek. Chorego, nawet jeżeli będzie to kilkulatek, można zgodnie z prawem zabić zamiast zrobić wszystko by go wyleczyć, albo z godnością doprowadzić do końca ziemskiej drogi. To kwestia czasu kiedy i u nas będzie się o tym rozmawiało. Czy ci lekarze, którzy ratują, próbują ratować, chore dzieci, składali inną Przysięgę Lekarską niż ci, którzy dzieciom wstrzykują śmiertelną truciznę? Czy inną przysięgę składają ci, którzy usuwają dzieci z brzuchów mam, a inną ci, którzy – gdy tym pierwszym się nie uda – takiego malucha ratują? W Polsce każdy młody lekarz mówi m.in. „przysięgam służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu”. Ale nie każdy danego słowa dotrzymuje.  

We wrocławskim Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w którym maleńki pacjent niespodziewanie przeżył procedurę aborcji, dyrekcja wszczęła kontrolę. Trudno powiedzieć, czy chodzi o skontrolowanie nieudolność lekarzy, którym dziecka nie udało się zabić, czy tych, dzięki którym maluch żyje. - Nie możemy udzielić żadnych bliższych informacji w sprawie, ponieważ narusza to prawa pacjenta – powiedziała Renata Tomczak, zastępca dyrektora ds. medycznych szpitala. Prawa pacjenta – a to dobre. Którego? Małego pacjenta czy jego rodziców? Tym ostatnim szczerze współczuję. Na prawdę. I modlę się, żeby Wasze dziecko przeżyło.

I jeszcze jeden cytat z Przyrzeczenia Lekarskiego. „Przyrzekam strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić (...)”. Choć wierzę, że przeważająca większość lekarzy rozumie to co przyrzekało, ale jeżeli środowisko lekarskie będzie wciąż tolerowało i usprawiedliwiało zastępowanie leczenia zabijaniem, godność lekarska nie będzie czysta. Będzie jak biały kitel... pochlapany krwią.

 

tekst został opublikowany na stronie www.gosc.pl

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości