Gdy miły głos z radia sąsiadki (PR1) informuje, że obawy co do słabego poniedziałku na giełdzie są nieuzasadnione a platforma agenturalna świętuje kolejne zwycięstwa wyborcze w kolejnych miastach, gdzie pobierane były haracze na kampanię miłościwie panującej Partii boli mnie brzuch i martwię się o was: drobnych ciułaczy i lemingów.
Jeżeli zainwestowaliście w złoto i franka szwajcarskiego jak wam doradzałem to aż do kolejnej zmiany prawa pozbawiającej oszczędności najbiedniejszych utrzymacie swój stan posiadania. Jeżeli uwierzyliście w agresywną propagandę rozmaitych bajerantów o zabawnych i wywołujących co najmniej dwuznaczne skojarzenia nazwiskach funkcjonariuszy tuskowej administracji, że wszystko w gospodarce gra i buczy i należy kupować polskie akcje to macie przerąbane. Możecie je jeszcze teraz szybko sprzedać, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście ze stratą, albo czekać na to, aż stracicie więcej i więcej… Gdzie się zatrzyma lotnia miłego ministra gospodarki tego wam nie powiem, ale raczej nie będą to Rysy ani nawet Bukowina Tatrzańska, tylko raczej nadmorskie plaże lub nawet rejon Szwajcarii Kaszubskiej, albo nawet okaże się, że Szejnfeld wcale nie miał lotni tylko zamknięty wraz z przyjaciółmi w szybie mknie w stronę piekła osiągając wartości coraz to bliższe jądru naszej planety.
Obawiam się, że tuskowemu radiu wyborczemu PR1 raczej nie należy wierzyć i wartość spadkowa w poniedziałek 8 sierpnia wcale nie wyniesie 1 lub 2 punktów procentowych, tylko raczej wyniesie co najmniej 3, jeśli nie 4 %. Frank z pewnością przekroczy granicę 3.7 a moim zdaniem już dzisiaj 3.8, by w ciagu 2 czy trzech dni kosztować ponad 4.0 PLN. O tym, ile budżet państwowy będzie kosztowało zbijanie kursu wolę nawet nie myśleć, tym bardziej, że na stronie facebookowej ministra Szejnfelda pojawiły się hasła PIS jako PIES, co chyba świadczy o mniejszym zainteresowaniu stanem polskiej gospodarki, niż wyzywaniem przeciwnika na poziomie przedszkola dla dzieci upośledzonych umysłowo. Historia ministrów Donalda Tuska uczy, że tylko takie postępowanie wywołuje pozytywne reakcje na Kremlu – minister Sikorski zamiast Tarczą Rakietową, Białorusią, likwidacją opozycji na Ukrainie, polskimi nazwiskami w sąsiednich krajach, wyrzucaniem ruskich agentów, budowaniem relacji z Japonią, Skandynawią i Turcją zajął się walką z faszyzmem i antysemityzmem co spotkało się z rosyjską reakcją. Kacapy piętnują marnego ministra, jako rzekomego mordercę Rosjan z Afganistanu a naiwny polski wyborca kupuje tę narracje jako dowód wiarygodności i niezłomności Radosława Sikorskiego. Jestem pewien, że o ile wartości giełdowe będą nadal spadać w takim tempie, jak spadają, to już wkrótce ministrowie Szejnfeld i Rostowski zostaną zgłoszeni przez Kreml jako geniusze gospodarczy i kto wie, czy nie będziemy mieli nowych zupełnie noblistów.
A na razie wypada jedynie zacytować głos ludu: „cała Polska z was się śmieje, gdzie są drogi i koleje..” i modlić się, bo tak długo, jak platforma agenturalna będzie u władzy, to żadne nawet największe dotacje europejskie i ukradzione emerytury nie przykryją tego „pola bajeru” w gospodarce. Drobnego złodziejaszka bardzo trudno zamienić w męża stanu. Będzie gorzej.


Komentarze
Pokaż komentarze