Prawo nie nadąża za życiem i rozwojem technologicznym. Elektronika miała za zadanie ułatwiać ludziom wypełnianie zadań żmudnych, nudnych i czasochłonnych. Przyjrzyjmy się przez chwilę temu jak elektroniczny system zaimplementowany w sali posiedzeń Sejmu może wpłynąć na rzeczywistość.
Proszę sobie wyobrazić, że kiedyś były takie czasy, że w Sejmie nie było elektronicznego systemu zliczania głosów. Podczas głosowania, prowadzący obrady wygłaszał zdanie - "Kto jest "za" zechce podnieść rękę.". Wtedy do akcji wkraczali rachmistrzowie sejmowi, którzy, chodząc alejkami między rzędami foteli, skrzętnie zliczali podniesione ręce posłów. Suma zliczonych rąk stawała się wynikiem głosów oddanych "za" daną uchwałą lub ustawą. Taki ręczny system głosowania miał wady i zalety. Do wad można zaliczyć to, że rachmistrzowie mogli popełnić błędy przy zliczaniu podniesionych rąk. Głosowanie ręczne było długotrwałe ale nie wiem czy ten aspekt należy zaliczyć do jego wad czy zalet. O ile bowiem posłowie musieli poświęcać więcej czasu na swoje obrady, to jednak z drugiej strony, chcąc nie chcąc, przeprowadzali mniej głosowań, przez co wyprodukowywali mniej prawa, ale za to, prawo już raz ustanowione było bardziej dopracowywane i nie wymagało permanentnej modyfikacji i ciągłej nowelizacji. Do niewątpliwych zalet głosowania ręcznego należał fakt, że z reguły każdy poseł dysponował maksymalnie dwiema rękami i zdarzenie polegające na oddaniu więcej niż jednego głosu "za" przez pojedynczego posła (poprzez podniesienie jego dwóch rąk bądź podniesienie dodatkowo jakiegoś przyniesionego ze sobą na salę Sejmu fantomu ręki) nie mogło pozostać niezauważone.
Jednak kilkadziesiąt lat temu do Sejmu wkroczyła elektroniczna technika obliczeniowa.
Co to zmieniło?
Zmieniło się zdanie wypowiadane przez prowadzącego. Teraz brzmi ono:
"Kto jest "za" zechce podnieś rękę i nacisnąć przycisk".
Zdanie to nie jest oczywiście szczegółową instrukcją, gdyż nie dookreśla, który przycisk powinien nacisnąć poseł aby jego głos został uznany za głos "za", a trzeba tu nadmienić, że poseł ma do dyspozycji kilka przycisków w różnych kolorach. Na szczęście posłowie przechodzą szkolenie, w którym zostaje im objaśnione, że w powyższej sytuacji mają nacisnąć przycisk koloru zielonego.
Wszystko wygląda na pierwszy rzut oka niewinnie ale tak nie jest. Jeżeli poseł podniesie rękę i naciśnie zielony przycisk nie ma kontrowersji, ale co się stanie gdy zamiast zielonego naciśnie przycisk czerwony? Wtedy jest konflikt. Ten konflikt musi być rozstrzygnięty za pomocą ustaleń prawnych. Można by założyć, że taki głos posła należałoby uznać za głos nieważny, ale takie rozwiązanie pozbawiałoby sensu istnienia systemu elektronicznego. Aby zachować ten sens musiano zadecydować, że podniesienie ręki przez posła nie ma zupełnie wpływu na wynik głosowania, a kluczowe jest naduszenie przycisku o takim a nie innym kolorze. Tym samym niestety dopuszczono możliwość następującą. Oto na przykład część posłów umówi się dla zgrywu (lub z innych pobudek), że podniosą rękę przy głosowaniu "za" a jednocześnie nacisną przycisk czerwony - "przeciw". Zdjęcia i filmy z sali będą zaświadczać, że np. wszyscy posłowie głosowali "za" bo podnieśli rękę, a na tablicy wyników pojawi się rezultat, że np. jedna trzecia posłów głosowała "przeciw". Jedynym remedium na takie warcholskie sytuacje byłaby całkowita rezygnacja z rytuału podnoszenia ręki podczas głosowania.
No dobrze, ale zapytacie Państwo dlaczego tytuł mojej notki brzmi jak brzmi?
Powoli postaram się to objaśnić.
Sprawa, z przyciskiem zielonym-"za" i przyciskiem czerwonym-"przeciw" została powyżej przeze mnie omówiona. Ale poseł ma utrudnione zadanie bo ma do dyspozycji jeszcze trzeci przycisk koloru żółtego. Jest to bardzo tajemniczy przycisk. Jego naciśnięcie związane jest z trzecią (ale nie ostatnią) możliwością jaką ma do wyboru poseł podczas głosowania, mianowicie, że się "wstrzymuje".
Co to znaczy, że się "wstrzymuje"?
Niektórzy mówią, że się "wstrzymuje" od głosowania, ale raczej to nie zachodzi, gdyż poseł bierze w nim aktywny udział poprzez naciśnięcie żółtego przycisku.
Należy więc raczej domniemywać, że "wstrzymanie" polega na wstrzymaniu się od zajęcia stanowiska "za" i jednocześnie wstrzymaniu się od zajęcia stanowiska "przeciw". Poseł naciskając żółty przycisk wyraża swoją wolę a także zaświadcza o udziale w głosowaniu.
Ostatnią możliwością głosowania przez posła jest "ng."
"Ng." to czarna magia. "Ng." to skrót od "nie głosował". Wiadomo już, że ostateczne zdanie wyraża system elektroniczny. Ale poseł nie wie jak jego zachowanie zostanie zinterpretowane przez ten system.
Po głosowaniu podawane są jego wyniki.
Wyniki są podawane z wyszczególnieniem jak dany poseł głosował.
Przy nazwisku posła pojawia się jedna z czterech możliwości:
"za", "przeciw", "wstrzym.", "ng.".
Co wiemy?
Wiemy, że ten kto nacisnął przycisk zielony ten głosował "za".
Wiemy, że ten kto nacisnął przycisk czerwony ten głosował "przeciw".
Wiemy, że ten kto nacisnął przycisk żółty ten się "wstrzymał".
System elektroniczny powoduje pojawienie się jednak dodatkowych pytań.
Czy "wstrzymał" się tylko ten, który nacisnął żółty przycisk?
A może wstrzymał się również ten, który nie nacisnął żadnego przycisku ale był obecny?
Czy system elektroniczny definiuje obecność (która z kolei wyznacza wystąpienie kworum)?
W wynikach danego głosowania, przy nazwisku posła nie ma rozróżnienia sytuacji, że poseł ten "nie głosował" ale był obecny, od przypadku, że poseł ten "nie głosował" i nie był obecny.
Konkludując. Albo kukizowcy niepotrzebnie krzyczeli: "wyciągaj", "wyciągaj", bo i tak przy ich nazwiskach pojawiłby się zapis "ng." bo nie nacisnęli żółtego przycisku,
albo
Małgorzata Zwiercan niepotrzebnie naciskała żółty przycisk w maszynce swojego sąsiada bo i tak obecność jego karty spowodowałaby, że przy jego nazwisku pojawiłby się zapis "wstrzym.".


Komentarze
Pokaż komentarze (52)