- Tonik
pływam tylko pod prąd
13 obserwujących
395 notek
276k odsłon
  96   1

Medycyna zdaniem PIS.

   W ostatnim czasie w TV prasie czy radio można znaleźć sporo doniesień na temat tak zwanego białego miasteczka, czy walki różnych grup medycznych o kosmiczne zarobki, wymuszane na władzach PIS, a co gorsza na społeczeństwie które w coraz mniejszym stopniu korzysta z profesjonalnego leczenia.

   Dlatego, ponieważ PIS chce wydać naprawdę imponujące pieniądze "na służbę zdrowia" chciałbym poruszyć temat, który jak dla mnie wydaje się co najmniej równie ważny jak elektrownia Turów, czy też inne poważne wydatki państwa, wałkowane na okrągło. Jako osoba mająca w ostatnich latach zupełnie nadzwyczajny kontakt z służbą zdrowia, chciałbym też ostrzec niektórych z przyszłych pacjentów, z jakiego powodu mamy ponosić takie nadzwyczajne wydatki, oraz jakie będą skutki takich działań PIS-u.

   Zacząć wypadało by od oceny aktualnej kondycji służby zdrowia , także w świetle poprzednich niedawnych podwyżek płac dla Pielęgniarek, lekarzy, oraz innych pracowników medycznych profesji.


A więc zaczynajmy od samego początku.

   Po przemianach społeczno-gospodarczych o początku na początku lat 90, publiczna służba zdrowia zaczęła mieć coraz większą konkurencję prywatną. Olbrzymim błędem tej sytuacji był brak wymagania, aby pracownicy obu różnych własności służby zdrowia, wyraźnie opowiadali się po jednej z stron, w której chcieli by pracować, oraz zakazie jednoczesnej pracy dla publicznej i prywatnej służby zdrowia.

   Brak takich deklaracji wywoływał i wywołuje bardzo wiele mocno niekorzystnych skutków dla osób leczących się w publicznej służbie zdrowia, które ją finansują i w jakimś sensie są jej pracodawcami. Chodzi tu o bardzo wiele różnych działań podejmowanych w służbie zdrowia , które tak naprawdę są działalnością przestępczą, a czasem noszą znamiona zorganizowanych grup przestepczych, czy wręcz mafii, współpracującej, oraz korzystającej z ochrony polityków. Po pierwsze. Środowisko medyczne wymusza, oraz jest w tej sprawie wspierane politycznie, brak realnej konkurencji między oboma systemami ochrony zdrowia ( prywatnym i publicznym) . Co jest bezpośrednim skutkiem pracy wielu osób zatrudnionych w placówkach prywatnych i publicznych jednocześnie. Skutkuje to min wymuszaniem zbyt długich kolejek w służbie zdrowia publicznej, przez osoby jak mniemam bardzo często związane finansowo z pobliskimi prywatnymi placówkami prywatnej służby zdrowia.  W ten sposób medycyna prywatna wymusza, zaniżanie ilości świadczeń przez medycynę publiczną, tak aby sama mogła czerpać zyski z badań i leczenia pacjentów, którzy powinni mieć zapewnione leczenie w publicznej służbie zdrowia.

   Co gorsza, medycyna prywatna, także przy użyciu medycyny publicznej i często własnych zatrudnionych tam pracowników, wyłudza drogi sprzęt, środki medyczne, czy inne środki, wyłudzane za bezcen podczas tzw, przetargów, na "zużyty sprzęt", czy inne środki finansowane przez państwo z podatków i składek wszystkich Polaków.  Co gorsza, stanowiska dyrektorów zadłużonych szpitali, czy innych placówek służby zdrowia stają się stopniowo swoistymi konfiturami rozdawanymi politycznym przyjaciołom, czy osobom nie koniecznie posiadającym kompetencje do podejmowania decyzji na temat zbywania, publicznego sprzętu i innych środków poza publiczną służbę zdrowia. 

     W tej sytuacji jak się wydaje, jedynymi rozsądnymi rozwiązaniami, nie jest dalsze pójście "na żywioł, oraz wpompowywanie kolejnych miliardów do publicznej służby zdrowia, lecz zakaz konkurencji co najmniej na stanowiskach lekarskich, pielęgniarskich i specjalistycznych polegających by zdrowia np do NFZ z odpowiedzialności dyrektorów szpitali i placówek, oraz stworzenia sytuacji w której większa część środków z takiej sprzedaży wracała by do szpitala wystawiającego na sprzedaż, w celu zwiększenia środki na zakupy, a mniejsza część, np 10% z takich sprzedaży trafiałoby do kompetentnej służby kontrolującej sprzedaże przez NFZ, tak pod kątem celowości sprzedaży, jak i cen otrzymanych za sprzedaż, tak aby system nie trwonił zbędnie środków. NFZ powinien mieć przy tym prawo pierwokupu wylicytowanych środków, tak aby móc je przekazywać pomiędzy różnymi placówkami publicznej służby zdrowia.na badaniach, czy rehabilitacji, wraz z wprowadzaniem kolejnych podwyżek płac.  Jak się wydaje konieczne jest także aby zwiększyć konkurencję poza skromnymi limitami dla najlepszych maturzystów, uruchomienie PUBLICZNYCH, płatnych studiów, na kierunkach medycznych ,  znacznie przewyższających ilością miejsc dotychczasowe limity na studia medyczne. Tak aby państwo i jego obywatele nie mogli być dalej szantażowani niedoborami kadrowymi, w celu wymuszania nadmiernych dochodów służb medycznych. Jak się wydaje, konieczne było by też przeniesienie kompetencji w sprawie sprzedaży urządzeń i środków medycznych, a także usług, publicznej służby zdrowia.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale