0 obserwujących
144 notki
58k odsłon
  756   0

List otwarty do Stefana Bratkowskiego

 

 

List Otwarty:

Do Stefana Bratkowskiego
redaktora naczelnego portalu Studio Opinii.

 
 
 
Szanowny Panie,

 
Firmowany Pana nazwiskiem portal Studio Opinii, który zaproponował mi ostatnio współpracę dopuścił się rzeczy haniebnej, przez co jestem zmuszony definitywnie ją zakończyć.

 
Redakcja Studia Opinii nie uprawniona zmieniła nadesłany przeze mnie autorski tekst, a także dopuściła się nieudolnej i bezczelnej próby zmiany jego przesłania i znaczenia, usuwając oryginalne podsumowanie i dopisując całkiem nowy akapit; trzy zdaniowy z dwoma błędami ortograficznymi.

 
Artykuł odnoszący się do kulturalnych przeobrażeń XXI wieku, związanych z upadkiem znaczenia profesjonalizmu, został przeobrażony w formę tępej ekologicznej, bądź prorosyjskiej politycznej agitacji – a wszystko to zostało perfidnie podpisane moim imieniem i nazwiskiem. O fakcie publikacji (zwłaszcza przy tak ogromnych zmianach) także mnie nie poinformowano, co jest dowodem braku kultury, buty i skrajnego nieposzanowania dla praw autora.

 
Już na wstępie, z lidu mojego tekstu usuwane są ważne fragmenty. Redaktor okraja wieloznaczne wtręty, czyniąc z tekstu intelektualną pustynię. Temu co nie zrozumiał, nie przysługuje apelacja. Wszelki ponadnormatywny przekaz jest wyrzucany. Liczy się prosta treść głównej tezy, jak w reklamach z telewizora. Takie bezczelne wycinanie wszelkich form znaczeniowych, do których nie dociera poziom formułowania myśli przez redaktora, przyrównać można tylko do praktyk stosowanych ostatnio ponad 20 lat temu i lepiej mu przysługuje tytuł – cenzora.

 
Z przykładu dotyczącego wycieku ropy, mającego ilustrować pewne przemiany form zarządzania społecznego, jakie opisywałem w swoim tekście, robi się po tych zmianach główny temat artykułu, co nie było moją intencją i jest poniżej mojego poziomu intelektualnego.

 
Nie odnoszę się już do zmiany szyku zdań, czy opisywania znaczeń ich równoważnikami, pomimo iż uważam, że każdy autor ma prawo być oceniany za swój styl, szyk układania zdań oraz za popełnione przez siebie błędy. To pozwala lepiej ocenić czytelnikowi, czy chce dać szansę twórcy i poświęcić swój czas na przeczytanie jego dzieła.

 
Martwi mnie także, że przy publikowanych na portalu Studio Opinii tekstach jest tylko i zaledwie nazwisko autora, a nie ma nazwiska wprowadzającego jakieś zmiany redaktora. Brak tego zwyczaju, w nowych czasach Internetu, dyskwalifikuje Pana stronę jako źródło rzetelnej informacji i uniemożliwia osiągnięcie minimalnego, pożądanego przez niego poziomu prestiżu i profesjonalizmu.

 
Dlatego niestety nie mogę odnieść moich zarzutów bezpośrednio, gdyż osoba która dopuściła się obnażenia swojego niedostatku intelektualnego, bezrefleksyjnie przerabiając mój tekst, nie była skłonna pod tym dziełem zniszczenia się nawet podpisać. Ukrywający się pod zbiorowym terminem redaktor, zmusza mnie w dalszej części mojego listu do posługiwania się, zawsze krzywdzącą niewinnych, formą zbiorową.

 
Mój tekst został nie tylko spłycony, okrojony, a przez to uczyniony niezrozumiałym i obraźliwym dla każdego człowieka o szerszych horyzontach, niż „redakcja” Studia Opinii. Został on także okaleczony poprzez usunięcie najważniejszego końcowego fragmentu, który miał wywołać określone wrażenie na czytelniku.

 
Zanim odniosę się do oceny moralnej takiego postępku, aby nie być gołosłownym przedstawiam dowody.

 
Tak w swoim artykule podsumowałem „profesjonalne” działania władz i właściciela szybu, wokół wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej:

 
Niestety, w realnym świecie już kolejny miesiąc nad wszystkim czuwają eksperci – którzy będą bohatersko walczyć z problemem, chroniąc swoje grupy interesów, zamiast go po prostu rozwiązać.

 
Dlatego rozmiary katastrofy ciągle rosną, a mnie nóż się w kieszeni otwiera, że dalej społeczeństwo pozwala na to, aby sukcesywny rozwój tej tragedii dalej kontrolowali profesjonaliści.”

 
A oto, co zamiast tego napisał redaktor Studia Opinii:

 
Niestety, w realnym świecie już kolejny miesiąc nad wszystkim czuwają eksperci – profesjonaliści, którzy będą bohatersko walczyć z problemem, chroniąc swoje grupy interesów, zamiast go po prostu rozwiązać.

 
Dlatego rozmiary katastrofy ciągle rosną – pod kontrolą profesjonaliści. To katastrofa bardzo pouczająca – w każdej chwili do powtórzenia w przypadku naszych szybów, głębionych w dnia Bałtyku. Zatoka Meksykańska, jak się okazuje, nie jest od nas tak daleko.”

 
Nie odniosę się już do dopisku za słowem „eksperci”, który zmienia merytoryczne znaczenie tekstu. Dużo ważniejsze jest co uczyniono na końcu.

 
Nie tylko redakcja kłamliwie i oszczerczo przypisuje mi, że jestem wojującym ekologiem, starającym się powstrzymać wszelkie przejawy rozwoju industrialnego. Stara się mi również (być może na instrumentalny własny użytek) zrobić ze mnie zwolennika uzależnienia energetycznego Polski, co bardzo sprzyjałoby choćby Rosji.

 
Najgorsze jednak zostawiłem na koniec. W powyższym ostatnim dopisanym przez redaktora akapicie, są dwa błędy. Niewłaściwa forma oraz niewłaściwy wyraz. Zamiast „pod kontrolą profesjonaliści”, powinno być „profesjonalistów”. Zamiast „głębionych w dnia Bałtyku” powinno być „dnie Bałtyku”.

 
To skrajny przykład indolencji intelektualnej osoby mieniącej się władną do poprawiania czyjegoś tekstu. Uczone, lecz nie inteligentne elukubracje i radosna twórczość redakcji na moim tekście to jedno, ale psucie mi opinii w tak mało wyszukany i wystudiowany sposób, dyskredytowanie mnie – jakobym popełniał tak oczywiste błędy i nie poprawiał swoich tekstów przed wysłaniem do publikacji, to już zupełnie co innego.

 
Od człowieka, twórcy i autora taka obraza wymagałaby adekwatnej odpowiedzi. Jednak według „Kodeksu” Boziewicza „redakcja” Studia Opinii się do niej nie kwalifikuje, gdyż tego rodzaju insynuacje skierowane pod moim adresem pozbawiają ją zdolności honorowych. Są bowiem kategorie czynów, które automatycznie stają się przyczynami infamii, a kłamliwe i oszczercze przypisywanie autorowi przez „redakcję” obcych mu tez, do takich podłości należy.

 

 
Z niepoważaniem dla „redakcji” portalu Studio Opinii

 
Z poważaniem dla Pana osobiście

 
Zbigniew Galar
vel ZibiKendo

 
Post Scriptum

 
Tekst oryginalny:

 

 
Zrzuty ekranu z portalu Studio Opinii:

 

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale