trescharchi trescharchi
168
BLOG

O sztuce oszczędzania w kryzysie.

trescharchi trescharchi Gospodarka Obserwuj notkę 0

Gliwice to piękne miasto na Górnym Śląsku (mokry sen niektórych RAŚ-istów - Gleiwitz, Oberschleisen) - mają tam średniowieczny rynek, wieżę radiową, polikwidowali tramwaje, fabrykę Das Auto (który tylko marzy, by zwinąć manatki) i creme de la creme - mają dostęp do morza, co jest pewnym osiągnięciem, zważywszy na odległość od Bałtyku.
Ponieważ każdy szanujący się samorząd musi posiadać aquapark - nazwa park wodny jest taka jakaś nieekskluzywna, a przecież tysiące turystów zagranicznych, odwiedzających takie Polkowice (przepraszam wszystkich Polkowiczan, to naprawdę nie wasza wina) powinno wiedzieć gdzie się udawać z czepkiem, to i władze Gliwic postanowiły postawić namacalny pomnik potęgi swojego budżetu - halę widowiskowo-sportową Podium. W tejże hali (nie mylić z chałą) 15 tysięcy kibiców w komfortowych warunkach będzie oglądało rozliczne występy gwiazd światowego formatu, cudowne popisy drużyn siatkarskich występujących w niższych ligach, a także emocjonowało się meczami futsalu - naszej prawie że dyscypliny narodowej, przy której trybuny pękają w szwach. Obok ma znajdować się hala "treningowa" (cokolwiek to znaczy - trenować mają drużyny, czy kibice?) na 3 tysiące ludzi. Złe głosy mówią, że o pół godziny jazdy od Gliwic jest znany na całym świecie (bez kozery) Spodek i właściwie budowanie czegoś podobnego tak blisko jest wyrzucaniem pieniędzy, ale kto bogatemu zabroni? Gliwice pieniądze mają i mogą sobie robić z nimi co chcą.
Przetarg na budowę wygrała firma, która tak wyceniła swoje usługi, że miasto zaoszczędziłoby na tym z 80 baniek (jak znalazł do rozpoczęcia budowy aquaparku). Wszystko było w porządku, nawet unijne dofinansowanie zostało zaklepane, acz pojawiły się schody. Wszystko miało zacząć budować się w październiku minionego roku, by najpotrzebniejsze sprawunki wykonać jeszcze przed falą mrozów.
Tymczasem sprawny i rzutki kolos administracyjny w Brukseli nadal przetrawia wniosek, w dodatku, jak narzekają włodarze Gliwic nie mogą sami kontaktować się z Zachodnim Dobrodziejem (nie mają takiego prawa - ot, ciekawostka legislacyjna) i zdani są na pośrednictwo Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach - na nieszczęscie, bezmyślny prezydent wystąpił z Partii Miłości i zaczął grać na własną rękę, stąd nie ma dobrych notowań u wadzy.
Z właściwą sobie troską o amazońskie lasy Komisja Europejska zażądała (tak rzadko używa się tego pięknego słowa, we wszystkich mediach słyszę tylko: poprosiła, zaproponowała - a przecież jak ktoś rzuca nielichą kasą, to wymaga) - w kilku transzach - fury papierów upstrzonych kolejnymi pieczątkami, bo wiadomo, że tęgie głowy muszą wszystko dokładnie obejrzeć, przetrawić, zanalizować, i znaleźć zajęcie dla setek urzędników i asystentów, którym niegdyś robotę się obiecało.
Co najbardziej mnie ucieszyło, to znakomita kondycja finansowa Unii Europejskiej (wszystkie te rejtinigi paszoł won! Amerykańska piąta kolumna - wyszło szydło). Otóż Komisja Europejska wytknęła Gliwicom, że hala jest za tania, a podobna w Berlinie kosztowała kilkakrotnie więcej. Dlatego nie będzie zgody, póki nie wywindujecie kosztów w górę.
Zgadzam się z Brukselą w całej rozciągłości. Dość fuszerki i robienia wszystkiego po kosztach. Musimy równać do najlepszych, do naszych braci w cywilizacji zachodniej. Unia nie pozwala przybijać prześlicznej niebieskiej flagi z gwiazdeczkami na jakichś prowizorkach - każdy ma wiedzieć, że Bruksela firmuje tylko przedsięwzięcia dopracowane w najmniejszym calu. Drogo, monumentalnie, szkło, stal, srebrne poręcze - to Nasza piękna, europejska dewiza.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka