Lechia Operator - spółka córka Lechii Gdańsk S.A. (poobsadzana, jak widać, wybitnymi i doświadczonymi menedżerami) nie płaci czynszu ani rachunków za piękny stadion, który nie tak dawno (wobec impotencji Stadionu Narodowego) został stadionem - wizytówką na Euro. Długów wobec miasta i energetyki nazbierało się w sumie półtora bańki. Jak to w Polsce - jedni płacą, drudzy nie - jest chwalebna zasada ochrony zimowej i nikt w te mrozy nie wyrzuci darmozjadów na zbity pysk. Acz dowalić kilka egzekucji (nie tylko komorniczych, jak sądzę) nie byłoby rzeczą złą. W każdym razie można rzec - Stadion jest na debecie, który rośnie zamiast maleć. Prądowcy na razie są udobruchani harmonogramem odroczonych płatności (może dlatego, że odseteczki będą naprawdę dobitne) i energii nie wyłączają - Pani Stasia, Pani Asia, Pan Andrzej i Pan Roman (zbieżność nazwisk i koligacji rodzinnych przypadkowa) mogą w dalszym ciągu siedzieć w ciepłych biurach, słuchając RMF FM i rżnąć w komputerowego pasjansa. Przynajmniej do czasu. I na to znaleziono sposób - Operator po prostu zgodził się zabezpieczyć przyszłe dochody z meczów Euro na stadionie (a wpadnie od Platiniego z trzy miliony złociszy, to i na premie jeszcze zostanie, miodzio!) na poczet spłaty długów. Rewelacyjny pomysł, sam już szykuję pismo do swojej administracji i swojego dostawcy z wiadomością, że obecnie nie płacę, bo kryzys, ale ciocia Anna z Chicago (pozdrawiam! dużo zdrowia!) kiedyś w końcu umrze i na pewno żądaną kwotę w testamencie mi zostawi, jako bezdzietna i zauroczona swoim siostrzeńcem. Sami Państwo przyznają, w tym szaleństwie jest metoda.
To powyżej to jeszcze pikuś. Co zrobiły mądre głowy z Gdańska między jedną latte a drugą macziato? Ano, wykoncypowały, że napisze się program naprawczy (program naprawczy dla zbudowanego stadionu! przed Euro! Jezusie, trzymajcie mnie!) - w którym zawarte są tak odkrywcze postulaty jak: wynajęcie profesjonalnej firmy do sprzedaży lóż (gro zamówień przyjdzie z pewnością od Najwierniejszego Kibica Lechii - ale on bierze darmówki) oraz organizację imprez poza meczami. Tak, drodzy Państwo. Słuszną linię ma gdańska wierchuszka stadionowa. Stadion się zbudowało za niebotyczne pieniądze (nie jeden! kilka w Polsce!), dla drużyny która nigdy go nie wypełni w całości, zaprojektowało się molocha którego bryła (ileż było zachwytów nad bursztynowo-sraczkowatym kolorem, Bogowie!) nie pozwala na zmniejszenie pojemności i kosztów utrzymania, i obecnie tworzy się programy naprawcze.
A ja rozumiem menedżerów z Gdańska. Na papierze stadion wyglądał niepozornie, sztucznie. Trzeba było zbudować, wyjść na murawę (ci przynajmniej ją mają) i obejrzeć ogrom, by zrozumieć, że tu musi się dziać coś poza piłką nożną. Że kto jak kto, ale my i Pani Jadzia zarobimy na siebie, ale stadion jako taki - może niekoniecznie. Dlatego uważam, że powinni zaproponować wynajmowanie PGE Areny na kolejne mistrzostwa Europy, a może i świata - w końcu nie każdemu chce się lecieć do Brazylii, a u nas przypadkowo długi rosną i tylko pogotowia energetycznego wypatrywać.
263
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze