trescharchi trescharchi
282
BLOG

Baśnie z Krainy Tysiąca Spółek.

trescharchi trescharchi Gospodarka Obserwuj notkę 6

Dla każdego z Nas, kto kiedykolwiek i gdziekolwiek jechał PKP (uwaga: mógł, sam o tym nie wiedząc - jechać którąś ze spółek - np. PKP Wagony dla Niepalących, PKP Wagony Rowerowe, PKP Toalety) była to wyprawa w przeszłość - szczególnie przy Informacji (miał słuszność imć Bałtroczyk - wszystkie te Panie są z jednej hodowli) lub w wagonie WARS-u.

Cenną inicjatywą jest utrzymywanie takiego muzeum na szynach - dzieciom można pokazać jak drzewiej bywało, a i człowiekowi starszemu łezka w oczach się zakręci. Sceny dantejskie też zupełnie jak niegdyś, gdy o sierpniowym poranku na stację wjeżdżały wagony do Świnoujścia - wagonów cztery (w tym trzy rezerwowane dla kolonistów), ludzi circa kilkuset. Jak dawniej - wchodzenie przez okna, bójki, lament, zamieszanie, zgubione dzieci, kieszonkowcy. Coś pośredniego między Rangunem a Bangladeszem.

Kolejarze-muzealnicy ciągle skamlą, że są niedofiansowani. Dziesiątki zwiazków zawodowych z nienaruszalnymi zarządami na czele notorycznie blokuje tory (deptając nielegalnie własność innej spółki) w oczekiwaniu na podwyżki. Przewoźnicy rozmnażają się przez pączkowanie - decentralizacja trwa w najlepsze i niedługo trzeba będzie w kasach kupować bloczek biletów, do okazania zmieniającym się załogom konduktorskim - mniej więcej co pięć kilometrów. I ciągle im mało, przewoźnicza łapa nadal tkwi wyciągnięta po dofinansowanie ze Skarbu Państwa.

Przykładem gospodarności "fachur" z PKP jest "estetyzacja" warszawskiej linii średnicowej przed Euro. Cokolwiek to znaczy, (zbitek słów "estetyka" i "PKP" - to oksymoron najwyższych lotów) Władcy Żelaznych Dróg chcą machnąć lekką ręką 5 milionów złotych. Zapewne powstanie coś w stylu malowania trawy na zielono - tu się poprawi, tam się podmaluje, firma szwagra zlecenie weźmie, a jak ostatni kibic opuści Warszawę, to czort z resztą.

Na pierwszy ogień walki z brudem i wandalizmem ma pójść niegdyś przepiękna stacja PKP Powiśle - jakkolwiek trąca to masochizmem, aż chciało się na nią chodzić. Kolej (kto bogatemu zabroni?) wpakowała w remont 60 milionów, przy których wydatki na monitoring byłyby kroplą w morzu. Cóż, szwagier akurat nie miał kamer w zanadrzu, a obcym głupio dawać - więc stacja pozostała bezbronnym łupem dla hord gówniarzy, którym ktoś sprzedał spreje "w celach dekoracyjnych na zabawę szkolną". Nietrudno zgadnąć co było dalej.

Obecnie kolej twierdzi - i trudno nie dostrzec tu pozornej logiki - że lepiej odnowić za 5 milionów i dać zarobić ludziom w kryzysie, niż wysupłać 15 baniek na system profesjonalnego zakamerzenia. Przynajmniej taką kwotę podaje imć Jan Telecki z którejś tam spółki z koleją w nazwie. A że można było pomyśleć wcześniej i wrzucić to w koszt 60 milionów? Zwykłe czepialstwo - i tak tabloidy żyć nie dają. Jak nowy asfalt jest remontowany po góra dwóch latach (zupełnym przypadkiem przez firmę go lejącą) - to czemu i Żelazne Drogi nie mogą pójść w tym kierunku?

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Gospodarka