13 obserwujących
319 notek
247k odsłon
1165 odsłon

Regulacja cen energii - rządowy projekt, by nie było podwyżek nie zadziała

Wykop Skomentuj30

Energia elektryczna ma podrożeć lub nie o jakieś 30% przynajmniej.  Tak wynika z rynku.  Rząd chce z tym walczyć i właśnie zaproponował autopoprawki do swojej ustawy regulującej urzędowo ceny.  Pobieżnie przeczytałem - i śmiać mi się chce jak głupiemu w Radzyniu Podlaskim.

Projekt ma zabezpieczać ludzi przed podwyżkami.  Nakazuje przedsiębiorcom na przykład zmienianie umów już zawartych - na takie, które będą miały ceny urzędowe.  Ciekawa koncepcja sama w sobie - państwo nakazuje zmianę podpisanej umowy, ale co tam.  Same nakazy/zakazy bez konsekwencji (bez kary za nieprzestrzeganie) nic nie znaczą.  Ustawa mówi 'muszę', ja nie słucham - jak nie ma za to kary, to nic mi się nie dzieje.  Jakie kary zapewniające brak przynajmniej trzydziestoprocentowych podwyżek cen energii wymyślił nasz projektant ustawy ? Za nie stosowanie cen urzędowych dla nowych umów ?

projekt ustawy

"Wysokość  kary  pieniężnej,  o  której  mowa  w  ust.  1,  nie  może  przekroczyć  5% przychodu  ukaranego przedsiębiorcy,  wynikającego  z działalności  koncesjonowanej, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym."

Działalność koncesjonowana - na przykład sprzedaż prądu.  Z czego jest przychód z działalności koncesjonowanej w poprzednim roku ?  Ze sprzedaży prądu.  Upraszczam troszkę, ale tylko temu, że tu tkwi sendo.

Wyobraźmy teraz sobie sytuację po wejściu w życie tej ustawy.  Przedsiębiorca podpisał umowy (przed ustawą) na przyszłą sprzedaż prądu po cenie 30% większej od tej w zeszłym roku.  Albo nie podpisał wcześniej - po prostu wprowadza podwyżki.  Państwo mu nakazuje obniżyć cenę.  O te 30% właśnie. Pod groźbą kary finansowej.  Przed jaką alternatywą stoi więc przedsiębiorca ?

  •  'anulować' podwyżkę o 30%, stosować cenę urzędową i liczyć na to, że państwo zrekompensuje różnice między nową-niższą ceną a 'średnioważoną ceną hurtową prądu' (którą to cenę urzędowo określi urzędnik - tak jest w ustawie, naprawdę ;) ), że nie będzie uchybień formalnych, które spowodują, że państwo powie 'nie płacę'.
  • Nie zmieniać umów, utrzymać 30% podwyżki wiedząc, że kara wyniesie maksymalnie 5% kwoty, za którą przedsiębiorstwo sprzedało prąd w poprzednim roku.  Czyli przynajmniej 25% podwyżki można dać, bez potrzeby wypraszania się o rekompensaty.  Albo pojechać mocniej i dać 35% podwyżki - mimo, że planowało się 30% - bo czemu nie ?

Kolejną ciekawostką jest to, że jak w przyszłym roku ktoś zacznie sprzedawać prąd (dostanie koncesję), to może go sprzedawać po cenie dowolnej.  Bo karą będzie maksymalnie 5% przychodu z zeszłego roku :)  Dobre - co ?  Chyba, że państwo planuje nie dać nikomu koncesji w przyszłym roku - a przecież tak nie można ;)

Wrócę jeszcze do tej 'średnioważonej ceny prądu' - bo to naprawdę śmieszne:


" Minister  właściwy  do spraw  energii  określi ,  w  drodze  rozporządzenia,  sposób obliczenia kwoty na pokrycie różnicy cen, o której mowa w ust. 1, oraz średnioważoną cenę  energii  elektrycznej  na  rynku  hurtowym [...]"

Sposób obliczania kwoty (z wykorzystaniem średnioważonej ceny) będzie określał minister.  Sposób obliczania - super, wiadomo, że będą obiektywne kryteria.  Ale do samego wyznaczenia średnioważonej ceny energii minister nie określi 'algorytmu/sposobu', który będzie jasnym kryterium (np.  średnia z cen hurtowych reszty EU).  Minister poda wartość.  Rozporządzeniem :)  Minister powie 'taka jest średnia cena rynkowa' - i koniec :)  Ta wartośc może być wzięta z sufitu.  A nawet musi - bo jak wyznaczyć średnią cenę rynkową, gdy cena jest ustalana przez państwo, a nie przez rynek ? Bo przecież to nasz rynek - nie reszty EU, i średnie w innych państwach są inne już w tej chwili.

Śmieszne to i straszne.  3 minuty czytania i widać, że dziury (typu - co ze sprzedawcami energii, którzy zaczną działać w przyszłym roku).  Do tego piękne pole dla nadużyć, bo socjalistyczny urzędnik jeden zdecyduje o cenie urzędowej, inny urzędnik zdecyduje, czy przedsiębiorca dostanie kasę za różnice między wyznaczoną przez ministra ceną 'rynkową', a tym, za ile inny urzędnik kazał sprzedawać ludziom...

Masakra.  Ja rozumiem - wprowadzamy socjalizm i ceny urzędowe.  Ale to też trzeba umieć.  Bo z tych 5% przychodu ze sprzedaży prądu w zeszłym roku jako maksymalnej kary za podwyżkę o np. 35% to się kupa ludzi będzie śmiać. 

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka