Nie jest to najlepszy czas na wieszanie notki, ale wieczorem będę zajęta - kto zechce i tak przeczyta, a teraz mogę też odpowiadać na komentarze.
No i wyjaśniam zagadkowy tytuł. Nie mam siły szukać kiedy Igor Janke pisał o swojej korespondencji ze sztabem kandydata na prezydenta a teraz już prezydenta Obamy. W każdym razie dotąd trwa ożywiona akcja mailowa, jest informowany o różnych inicjatywach i proszony o wpłaty. Bardzo hasłowo pan Igor wspomniał o tym w czasie Kongresu Polska Wielki Projekt - w pierwszym rzędzie siedział Prezes, ale poza paroma osobami nikt nie miał chyba wielkich skojarzeń. Bo przecież w naszym wypadku nie o wpłaty chodzi.
A chodzi zupełnie o co innego. Mimo tego, że każda partia ma swoją stronę internetową, portale społecznościowe, pan Napieralski pozdrawia prezydenta Obamę od internautów mam wrażenie, że mało kto czuje bluesa.Nawet piszący na Salonie zapewniają mnie, że zaglądaja tu tylko przekonani, więc wielkiego znaczenia nie ma to, co sobie tu piszemy. Tu - może nie, ale w ogóle odpuścić sobie internet? Przeciez to najszybszy i najtańszy sposób porozumiewania się! Nie jestem dziennikarzem ani Bardzo Mądrym Socjologiem ( on może zauważy ten fakt za dwa lata) ale strasznie śmieszy mnie opowiadanie jak to z najnowszych technologi korzystają tylko MWZWM.
Nie, komputery naprawdę zawędrowały pod strzechy! Na wsi może jeszcze tak wiele ich nie ma, ale tam po prostu rodzina blisko i czasami z jednego komputera korzysta kilka gospodarstw domowych. Nie do gier, bo na to nie każdy ma ochotę, ale do łączenia się z "wyjechanymi" przez Skype'a, do przelewów bankowych czy do zakupów internetowych. Bo w Warszawie jednak wiele rzeczy można kupić łatwiej i szybciej, na prowincji nawet dostęp do książek jest utrudniony. A w dużym mieście? Podobnie! Tu już raczej każdy ma własny PC, ale są to własnie często ludzie starsi, którzy odkryli zalety sieci i innym zachwalają. Słuchałam rozmowy starszej pani z koleżanką w autobusie, wiem, jak zachowują się ludzie na Marszu Pamięci ( notują adresy stron, wymieniają się mailami, czyli korzystają z sieci).
Widzę, że wstęp się rozrósł, ale musiałam to napisać, a teraz do meritum.
PIS powinien zatrudnić kilku urzędników - to ważne, nie żadnych wolontariuszy czy panienki z młodzieżówki ( miałam do czynienia z nimi w czasie kampanii prezydenckiej, wiem co mówię) do kontaktu TYLKO z osobami, które przysyłają maile. I stworzyć jakiś nowy adres dla tych kontaktów, aby sprawy dotyczące wyborów nie lądowały w jakimś Nibylandzie - w chaosie łatwo zgubić kilka adresów a strata będzie nie do odrobienia.
I stworzyć swoją bazę adresową ( należy przejrzeć już istniejąca, wiele osób w różnych sprawach pisały do partii). No, a potem to już tylko jak z tym trawnikiem. Dosiewać, podlewać, wałować.
Tylko z wyczuciem! Nie chodzi mi o coś w rodzaju newslettera! To już istnieje, wiele osób dostaje, ale po pierwsze to bezosobowe, po drugie większość informacji i tak jest znana.Nie, chodzi mi właśnie o takie osobiste liściki typu: Czy w najbliższych wyborach ma Pani/Pan zamiar zagłosować na PIS? Nie? Dlaczego? ...i ciągniemy dalej, każdego dnia aż do skutku. A nasi zwolennicy? Znowu pisemko - może znasz kogoś - członek rodziny, sąsiad - kto nie ma zamiaru pójść na wybory. Może zdołasz go przekonać - daj mu nasz adres netowy, wyjaśnimy, zachęcimy, a może zrobisz to sam? Itd itp nie ma sensu rozwijać, wiadomo o co biega.
A - i oczywiście ten kontakt NIE może ustać po wyborach! Trzeba pisać, wyjaśniać, rozjaśniać. Nie ma PIS przebicia w mediach i obawiam się mieć nie będzie. Trudno - należy sobie radzić w inny sposób.
Ktoś powie, że to wszystko powinni robić kandydaci na posłów. Zgadza się, powinni. Ale niektórzy nie robią. I co z tego, że może się to na nich zemścić? Tak naprawdę i tak wszystko idzie na konto firmy, czyli PISu. No więc ona musi być doskonale zarządzana, bo ma gorzej niż zwykła firma. W zwykłej firmie można podpisać z pracownikiem kontrakt o zakazie pracy u konkurencji. W partii niestety nie - następnego dnia po wyborach poseł może przejść do innej partii. więc faktycznie wszystko powinno być zapięte na ostatni guzik - i nie ma to nic wspólnego z ostatnim wystąpieniem Premiera:))
Ufka we własnej osobie :)
Skąd czytacie
A tyle czyta teraz :)
/
" />
Złota myśl RRK
PSL nie musi - PSL CHCE! Nie opuszcza się zwycięzcy - co najwyżej można się z nim targować i więcej uzyskać. A co ma PiS do zaoferowania PSL? Swoją nędzną koalicję z SLD? Odpowiedz sobie sama - czy lepiej dzielić łupy na trzy, czy na dwa?
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka