Rodzina wie - lubię burze (oczywiscie pod dachem) ale jeszcze bardziej lubię sztormy. Nie muszę dodawać, że na lądzie. W Danii poza latem prawie zawsze mogę na to liczyć no i wtedy wybieramy się nad morze. Pierwsze zdjęcia to przy wietrze w porywach 13,14 m/s a więc słabizna. Za to następnego dnia wiało zdrowo - około 30m/s
Kaptur do niczego się nie przydał, bo wiatr mi zdarł, patrzyłam tylko, czy nie wyrwie aparatu z ręki.Otworzyć drzwi samochodu trudno, ale potem zamknąć jeszcze gorzej. No i wszystkich życzących mi zdrowia zapewniam - bakterie i wirusy wywiane poza horyzont, jak nie zginęły w sztormie to teraz już hen za morzami:))


Komentarze
Pokaż komentarze (15)