Wróciłam w nocy z Jerozolimy.Przez Wielki Tydzień odcięta na szczęście od internetu, mediów wszelakich.Przejechałam z lotniska do domu oglądając ściany reklam niewidziane od wielu dni - to chyba czwarty świat?
Przeleciałam po tytułach notek na stronie bocznej Salonu. Włączyłam, aby zaraz wyłączyć kilka stacji radiowych i telewizyjnych. Nic się nie zmieniło - a boli podwójnie - bo odwykłam i dlatego, że to druga rocznica Katastrofy.
Trudno wracać do bieżączki politycznej kiedy wraca się z miasta, które przechodziło wielokrotnie z rąk do rąk a Bazylika Grobu Pańskiego od 800 lat zamykana jest wg ściśle określonego rytuału - przez dwie rodziny muzułmańskie.
Gdzie od 1757 roku każdy centymetr Bazyliki jest podzielony według dekretu sułtańskiego.
Wiem - nie stać nas na 360 lat ani tym bardziej 800 wspólnych uzgodnień. Ale na 50? W tym samym kraju, wśród tych samych ludzi, którzy twierdzą, że są Polakami? Naprawdę nie potrafimy ustalić paru ważnych dla nas spraw i nie odstępować ani na centymetr - choćby zmieniały się partie rządzące?
2602
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (26)