Każdego dnia ostatnio z drżeniem włączałam telewizor. Wczorajszy ranek był najgorszy - po spokojnej nocy zaczęła się rzeź. Na naszych oczach, w czasie zimowych Igrzysk Olimpijskich. Bo jednak inaczej się słucha o tysiącach zabitych przez tsunami - wtedy faktycznie można tylko pomagać. Ale pomagać rannym na Ukrainie i czekać na następnych?
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że doskonale wiem co się tam dzieje, ale cała reszta jest jasna. Niestety ciemnogród znowu mial rację - i w sprawie Unii, Merkel czy Putina. Niestety, bo w tym przypadku wolałabym aby się mylił.
Wczoraj widziałam na pogrzebie śp Zbigniewa Romaszewskiego kogoś łudząco podobnego do Prezydenta.
Bo Prezydent chyba na długim urlopie, nie wziął nawet ze sobą telefonu komórkowego. Gen. Koziej oznajmił, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego w przyszłym tygodniu zajmie się TEŻ Ukrainą. Oczywiście nie chodzi o słaby refleks Prezydenta i otoczenia - raczej o "bezpieczne" wygłoszenie kilku komunałów jak coś się rozstrzygnie. Nawet nie chcę pytać czy gdzieś już się wypowiedział pan Nałęcz - przypuszczam, że wątpię. Ale tak naprawdę mnie to nie interesuje.
Tak jak nie interesują mnie ostatnie sondaże, jak nie interesuje mnie secesja Wiplera Dzisiaj widać jak na dłoni co jest ważne i jak mało istotne są pyskówki naszych polityków nie tylko w mediach, ale i w Sejmie. Oni spoważnieli na moment - ale na jak długo? Czy za chwilę wrócą do uprawiania postpolityki czy zrozumieli, że tylko silna Polska - silna ekonomicznie, wojskowo, ale silna też - może nie jednością, bo sztuczna jedność jest gorsza niż podziały. Ale może dumą z tej Polski i tolerancją, jeśli już nie zrozumieniem - dla myślących inaczej, ale życzących jak najlepiej swojemu krajowi. Bo po Majdanie i po reakcji państw europejskich już wiadomo, że najpierw trzeba być Polakiem a Europejczykiem już niekoniecznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (90)