Wczoraj odebrałem paczkę od mojego dillera , 5 kg zioła z najlepszych plantacji Paragwaju , Brazylii i Argentyny .
Nie , nie na sprzedaż , na własne potrzeby .
Zaczeło się niewinnie ... koledzy ... spotkania , balangi ... spróbuj - będzie ci dobrze ... to nie uzależnia ... , to przecież fajna zabawa ... I jeszcze ten faszysta z telewizji non stop na ziole a odnosił sukcesy ...
Problemy zaczeły się kiedy zacząłem tego brać więcej i więcej 2-3 razy dziennie nabijałem zestaw ... potem nie mogłem spać jakbym był po amfetaminie . 12 godzin ciężkiej pracy na nocną zmiane potrafiło zlecieć jak z bicza strzelił , z uśmiechem i i bez ziewnięcia . Najgorsze że wkręciłem w ten nałóg kilkoro moich znajomych .
Teraz jestem na odwyku - maksymalnie jeden zasyp dziennie .
Cholera sam nie wiem co ja w tym widzę , przecież to smakuje jak zupa z petów uzbieranych w przypadkowych popielniczkach .
Nie idźcie moją drogą - to zioło jest złem !
Pewnie znowu nie zasnę !

Macie jakieś swoje ulubione odmiany ? Mnie kręci pajarito :)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)