Na początku zeszłego roku pisałem krótką notkę o tym, że ropa naftowa będzie tania. No i się potwierdziło. Co jeszcze bardziej cieszy zaczęły działać amerykańskie sankcje na rosyjską flotę cieni i firmy wydobywcze. Skutek był taki, że Rosja musiała zejść ze swoimi cenami do poziomu kosztów produkcji.
A ten rok zaczyna się prawdziwą bombą. Atak USA na Wenezuelę, kraj o gigantycznych zapasach ropy może jeszcze bardziej namieszać na rynku.
Paradoks polega na tym, że globalny popyt na ropę i produkty ropopochodne przestał rosnąć. A właściwie dzięki inwazji chińskich samochodów elektrycznych zaczyna spadać. Póki co sytuację ratuje produkcja tworzyw syntetycznych, ale... Różne kraje - wbrew pozorom nie tylko w UE, również przymierzają się do ograniczeń w tym zakresie.
No i tutaj dochodzimy do Wenezueli. Rządy Chaveza i potem Maduro z całkiem nieźle rozwiniętego kraju i eksportera ropy, sprowadziły Wenezuelę do parteru. Nie pomogła też nacjonalizacja amerykańskich inwestycji. Jej przemysł wydobywczy miał się źle.
Co się stanie po interwencji USA? Czy Wenezuelska ropa trafi na rynek? Zobaczymy. Wbrew pozorom nie jest tak prosto. Wenezuela nominalnie ma ogromne złoża , ale tych łatwo dostępnych, a więc tanich jest zdecydowanie mniej niż np w Arabii Saudyjskiej.
Tym niemniej po okresie zawirowania politycznego, nowy rząd w Caracas dogada się z ExxonMobile i Chevronem i wydobycie ruszy.
Na marginesie, mam nadzieję, że dzięki temu poprawi się sytuacja przeciętnych Wenezuelczyków.
Tyle, że spowoduje to dalszy spadek cen światowych. A to z kolei spowoduje, że wydobycie ropy na terenie USA nie będzie opłacalne. Tym samym hasło Trumpa "drill baby drill" mające być symbolem rozwoju przemysłu wydobywczego w USA przejdzie do lamusa.
Pocieszające jest to, że wenezuelska ropa będzie znacząco ograniczać dochody Rosji i Iranu, czyli filarów osi zła.
PS
A na stacjach 5.19 i tak nie będzie, co najwyżej znowu wzrośnie opodatkowanie paliw.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)