Voit Voit
927
BLOG

Rywingate okiem sąsiada

Voit Voit Polityka Obserwuj notkę 9

Dzisiaj pojechałam po sadzonki do sąsiedniej wsi. Kupowałam kwiatki i widzę, że Marysia coś niezadowolona. "Lwa wsadzili, wiesz -  chlipnęła. Moja pierwsza reakcja była: "Zniszczyli człowieka".

Mam jakieś szczęście do Rywina. Mieszkałam nieopodal niego pod Warszawą (no dobra -  w Konstancinie mieszkałam), teraz znowu mieszkamy niedaleko. Chadzamy do tych samych sklepów, u tej samej gospodyni kupujemy pomidory. To, co napiszę, będzie moim prywatnym spojrzeniem na całą tę sprawę. Na Sprawę Rywina. 

Poznałam Rywina dawno temu, w dość sympatycznych okolicznościach. Zrobił na mnie wrażenie trochę Falstaffa, trochę Zagłoby... Świetny gawędziarz, dla swoich przyjaciół pewnie świetny kumpel. Potem dowiedziałam się, że po raz kolejny nasze drogi się przecięły -  Rywin kupił siedlisko od moich wieloletnich znajomych.

Wyborcza i rozdmuchanie Rywigate mnie przeraziły. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć, komu to było potrzebne. Nie tłumaczcie mi tego, proszę. Po prostu taka nagonka na człowieka nie mieściła mi się w głowie -  podejrzewam że tego typu propozycji Rapaczyńska z Michnikiem mieli sporo. Wątpię, żeby było inaczej, biorąc pod uwagę wielkośc koncernu Agory. Dlaczego akurat Rywin padł tego ofiarą -  pojęcia nie mam.  Nie wiem, czy była jakaś GTW, czy Rywin po prostu się spił i bredził, a może szukał farta. Stracili na tym wszyscy -  i Michnik, i Rapaczyńska, i Wyborcza, i Rywin.  Zostawmy to. Zajmijmy się człowiekiem.

Jadziunia, szefowa GS-u -  "Kurwa, on normalny jest. Łba nie zadziera, w kolejce stoi. No, normalny człowiek. " Marysia od kwiatów i pomidorów nie wie, jak Rywina opisać - "Przychodzi, wybiera, z człowiekiem pogada jak z równym, co nie? Zawszeć trochę więcej zostawi, ale kiejda warszawiakom do niego! Do pięt nie dorastają". Jasne -  to tylko zdanie szaraczków, którzy Rywina znają z codziennych kontaktów. Ci szaraczkowie spisali z trudem petycję do Wyborczej i Michnika, żeby im Rywina zostawili w spokoju. Kto nie mieszka na wsi, ten nie wie, ile narad, ile nocnych rozmów ten gest kosztował. Pod listem podpisało się 237 osób (musiałam sprawdzić, żeby byka nie strzelić). Petycję wysłali i nigdy nie doczekali się odpowiedzi. Tłumaczyli sobie to tym, że list zaginął gdzieś na poczcie. Może to i dobrze -  w przeciwnym razie dowiedzieliby się, że byli przez kogoś inspirowani i podpuszczani. Nie wyprowadzałam  ich z błędu, chociaż petycję spisywałam na moim komputerze i drukowałam na mojej drukarce, mimo, że się pod nią nie podpisałam, bo to była sprawa wsi, nie moja.

Wracam pamięcią wstecz i przypominam sobie Konstancin. U Rywina bywali wszyscy. Pili, jedli i nieźle się bawili. Kiedy Rywina zapuszkowano, jakoś wokół niego zrobiła się pustka. Warszwka spieprzyła. teraz pewnie zaciera ręce, a Marysia łka w swojej szklarni z pomidorami. Kogo to obchodzi? Człowiek gdzieś zaginął, została GTW.

 

 

 zdjecie: TVN 24

 

Voit
O mnie Voit

Kogo banuję - przede wszystkim chamów, nudziarzy, domorosłych psychologów i detektywów-amatorów. To mój blog i to ja decyduję, kto tu będzie komentował. Powinnam to zrobić dawno, teraz zabieram się za porządki. Dyskusja - proszę bardzo, może być na wysokich tonach, ale chamstwo i nudziarstwo zdecydowanie nie. Anka Grzybowska Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka