Media znów emocjonują się „Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy” pod dyrekcją Jurka Owsiaka.
Zacznę od tego, że absolutnie nie neguję tej idei, ani jej pomysłodawcy(na wzór francuskiego Téléton'u - ale jednak bez licencji) choć wołałbym aby chodziło bardziej o akcję mniej medialną, ale całoroczną...
Chciałbym jednak uzmyslowic forumowiczom pewne mało znane proporcje...
Dla ochłodzenia niezdrowych emocji, na temat sukcesów kolejnych już WOŚP przytoczę kilka cyfr.
Np zebrana w zeszłym roku suma, czyli ok. 42 mln PLN, odpowiada mniej więcej kwocie średnich rocznych pensji dla 477 lekarzy opłacanych przez NFZ (wg danych płacowych na stronach NFZ) .
Dla pełniejszej informacji dodam, że w Polsce w zeszłym roku było 118 475 praktykujących lekarzy, co znaczy że na same ich pensje (12,5 mld) WOŚP powininna zagrać 297 razy - czyli prawie codziennie...
a gdzie środki na zabiegi, leki i urządzenia itd. itp. ?
Dodatkowo, sama refundacja „in vitro” miałaby kosztować NFZ ok. 120 mln zł.
Jeśli od tego odliczymy ukryte koszty :
transmisjie TV, samolot, fajerwerki, organizacja koncertów, gaże części wykonawców i koszty całej tej zadymy finansowanej przez samorządy, to okaże się, że z „Wielkiej Orkiestry” zostanie bardzo niewiele.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)