iustus iustus
643
BLOG

III RP - republiką kolesiów

iustus iustus Polityka Obserwuj notkę 0

W Gaziecie Wyborczej ukazał sie szokujący artukuł Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej :

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9113890,Mialy_miec_dozywotnia_opieke__teraz_je_wyrzucaja.html

Miały mieć dożywotnią opiekę, teraz je wyrzucają


 
Obiecano im dożywotnią opiekę, a teraz nie mają się gdzie podziać. - Boimy się, czy dziś albo jutro nie każą nam się wynieść - mówią schorowane pensjonariuszki ośrodka w Konstancinie, który formalnie jest już zamknięty.

Trzy kobiety - Michalina Szustakiewicz, Elżbieta Strzelczyk i Mieczysława Tchórzewska - ciężko chorują na reumatoidalne zapalenie stawów. Nie mogą się poruszać bez kul czy wózka inwalidzkiego. Mają mocno zniekształcone ciała. Wzięcie do ręki łyżki to dla nich ogromny wysiłek. Jedna z nich z powodu przykurczy może chodzić tylko "w kucki".

Ponad 30 lat temu jako nastolatki trafiły na rehabilitację do ośrodka w Konstancinie. Mieści się w domu wybudowanym przez Fundację Sue Ryder, angielskiej filantropki. Podobnych jest w Polsce jeszcze 30. Działki zapewniały miasta. Potem Fundacja przekazywała obiekty Ministerstwu Zdrowia. - Sue Ryder nie miała aktów własności gruntów i budynków. Zawierała tylko dżentelmeńskie umowy z resortem, na mocy których "dziewczynki Sue Ryder" - tak nazywano pensjonariuszki - mogły w nich przebywać dożywotnio - mówi Joanna Chodor, dyrektor polskiej fundacji.

Gospodarzem konstancińskiej placówki stał się Instytut Reumatologii z ul. Spartańskiej w Warszawie. Stworzył oddział zamiejscowy, który Fundacja nadal modernizowała za pieniądze z Anglii. W 1994 r. powstały obecne pawilony. - Tu miałyśmy rehabilitację, naukę, a później zajęcie w zakładzie pracy chronionej. Mamy emerytury. W najlepszych czasach było tu 60 pacjentów - wspomina Michalina Szustakiewicz.

W 1999 r. - w związku z reformami w służbie zdrowia - zaczął się upadek oddziału. Zamknięto część dziecięcą. Pracownicy utworzyli mały zakład opiekuńczo-leczniczy dla 12 "dziewczynek"- finansowany z kas chorych, potem z NFZ. Już w 2002 r., dwa lata po śmierci Sue Ryder, Instytut Reumatologii próbował się pozbyć rezydentek. Pięć lat później po raz pierwszy usłyszały, że ich placówka "robi długi", jest w złym stanie technicznym, więc trzeba ją zamknąć.

Sprawy przyspieszyły w marcu 2009 r. Decyzją wojewody Instytut Reumatologi stał się właścicielem działki i budynków wzniesionych przez Fundację. We wrześniu 2010 r. zamknął swój oddział w Konstancinie.

Dyrektor Instytutu prof. Andrzej Włodarczyk (dziś wiceminister zdrowia) zaproponował przeniesienie pensjonariuszek na Spartańską. Nie chciały. - Wiedziałyśmy, że to na chwilę, a potem się nas pozbędą. Instytut groził nam wyłączeniem prądu, wody, zabraniem pielęgniarek - mówi Elżbieta Strzelczyk. Fundacja chciała na miejscu zorganizować opiekę dla rezydentek, ale Instytut na to nie przystał. Nie zabrał pielęgniarek, bo sprawę akurat nagłośniły media.

- Wiemy, jak to rozwiązać - mówi Joanna Chodor. - Ponaddwuhektarową działkę można podzielić. Tam, gdzie są obiekty ufundowane przez Sue Ryder, Fundacja będzie prowadzić ośrodek rehabilitacyjny i zakład opiekuńczo-leczniczy. Mamy pieniądze na remont. Instytut mógłby nam użyczyć lub wydzierżawić to miejsce.

Jednak Instytut i o tym nie chce słyszeć. W Konstancinie mówi się, że chodzi o bardzo atrakcyjny grunt. Takie zarzuty padły nawet na radzie miejskiej. Metr kw. ziemi w tym miejscu kosztuje nawet 800 zł. Radni opowiedzieli się przeciw likwidacji placówki. Chcą, by nadal działał tu ośrodek rehabilitacyjno-leczniczy, prowadzony przez Fundację.

- Niczego nie sprzedajemy. To plotki - odpowiada prof. Jerzy Stelmachów, wicedyrektor Instytutu. - Musimy wybudować obiekt spełniający standardy. Tu będzie ośrodek rehabilitacji i zakład leczniczo-opiekuńczy. Szukamy inwestora.

- W Konstancinie mówi się, że ma być to ośrodek komercyjny - pytamy.

- Będzie przeznaczony także dla naszych pacjentów. Jeszcze nie zaczęliśmy budować, a mamy rozmawiać o cenach i zyskach?

Dzisiaj w Ministerstwie Zdrowia, które nadzoruje Instytut, ma się odbyć spotkanie przedstawicieli resortu z Fundacją. Czy okaże się, że "dziewczynki Sue Ryder" będą mogły zostać w Konstancinie? Szefostwo Instytutu nadal mówi "nie". - Fundacja ma dziś 14 domów i może je przenieść. Nie możemy wciąż utrzymywać dla nich personelu. Kosztowało nas to już 50-60 tys. zł.

Pensjonariuszki odpowiadają na to, że same kupują żywność. - Domy wzniesione przez Sue Ryder miały służyć chorym. W tych pawilonach był ośrodek rehabilitacyjny dla osób z tak ciężkimi przypadkami jak nasze. Chcemy bronić idei lady Ryder. Jesteśmy jej to winne - podkreśla Michalina Szustakiewicz. Joanna Chodor: - Kiedyś obiecano, że te kobiety tu zostaną. Umowy Fundacji z państwem były respektowane nawet za Gomułki, a w demokratycznej Polsce nie.

**************************

Dzentelmenska umowa w Polsce?! W panstwie oszustow, zlodziei i naciagaczy?! Polskie wladze maja dotrzymac umowy? Dwa lata po smierci Angielki ktora zaplacila za budynki zbiegly sie polskie hieny!
 
Nikt nie pomysli o zdobyciu kolejnych pieniedzy od zamoznych ludzi, by utrzymac w istniejacych domach pomoc dla nieszczesliwych ludzi - hieny kombinuja jak rozdrapac 'ofiarowana' ziemie i darmowe wybudowane przez fundacje budynki.
 
Czyżby dlatego, że na grunt mocno slinią się już kolesie?
 
To kolejny dowód, że Polska to już nawet nie jest nawet republika bananowa, to republika kolesiów!
 
A najważniejsze pytanie jest o rolę w tej misternej akcji przejmowania cudzej własności przez wiceministra III RP i jego ewentualnych powiązań z tzw. układem ...
 
iustus
O mnie iustus

Sprawiedliwość jest jednakowo krytycznym spojrzeniem zarówno na przyjaciół, jak na wrogów, chociaż z góry wiadomo, że pierwsi będą niewdzięczni, a drudzy wściekli. Informuję, że komentarze chamskie i ataki "ad personam" będą usuwane, a ich autorzy banowani bez ostrzezenia!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka