Ostatni szuka sie winnych rzekomego lub rzeczywistego wyprowadzania duzych pieniedzy z Panstwa polskiego.
Uwazam, ze nawiekszym szkodnikiem w Panstwie sa Samorzady, a dokladniej ich bizantyjski styl zarzadzania naszymi pieniedzmi!
Prosze sobie dodadac pensje burmistrzow (7-12 tys zl) , starostow, wojtow, ich bardzo licznych urzednikow i diety wszystkich radnych gminnych i powiatowych to juz wyjdzie ogromna suma wyplywajaca co miesiac z budzetu.
Do tego nalezy dodac statystyczne w Polsce 13% korupcji i przekretow, ustawianych przetargow, kielbasy i piwa przedwyborczego etc., oraz niefrasobliwie wydawane codziennie na rozne gadzety nasze wspolne pieniadze. To sa wlasnie pieniadze ktorych dzis brak na leczenie, emerytury i godne zycie zwyklych ludzi, ktorych sie doi z kazdej strony , ostatnio np. podatkiem od uzytkowania wieczystego.
Oto dowod, artykul z GW:
Władze Zielonej Góry chcą jeździć luksusowym autem za 150 tys. zł. Prezydent ogłosił przetarg na zakup siedmioosobowego SUV-a z podgrzewanymi fotelami. - W tyłkach się władzy przewraca - komentują radni opozycji
Prezydent Zielonej Góry szczegółowo opisał parametry, jakie ma spełnić nowe auto. Urząd chce kupić 5-metrowego białego SUV-a z miejscami dla siedmiu osób, wyprodukowanego najpóźniej w 2010 r. Samochód powinien mieć silnik na benzynę o pojemności przynajmniej 3500 cm sześciennych i minimalnej mocy 200 kW. - Średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym nie może być większe niż 12 l na sto kilometrów - czytamy w ogłoszeniu. Samochód będzie jeździł po mieście, gdzie spali przynajmniej 15,5 litra na sto kilometrów. Wysokie koszty utrzymania auta to nie wszystko. Ogłoszenie o przetargu zawiera szczegóły wyposażenia: czarna, skórzana tapicerka, skórzana kierownica i gałka zmiany biegu, aluminiowe felgi i 20-calowe koła, elektryczny szyberdach, przyciemniane szyby. Auto powinno posiadać trzysferową klimatyzację, system podgrzewania przednich foteli, kamerę cofania i system monitorowania ciśnienia w oponach.
Po co prezydentowi taki samochód? - W urzędzie brakuje porządnego auta - wyjaśnia Tomasz Misiak, doradca prezydenta. Magistrat dysponuje trzema autami. Pierwszy to mitsubishi z 1997 r., którym poruszają się urzędnicy z Biura Zarządzania Drogami. Dwa kolejne to siedmioletnie peugeot 407. Wszystkie są wyeksploatowane. - Ich wartość jest niewielka, a na naprawy wydajemy kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. W najlepszym stanie jest jeden z peugeotów, który jest do dyspozycji prezydenta. Janusz Kubicki nie zamierza go zmieniać. Kupujemy nowy samochód na potrzeby urzędu. Auto musi być duże, bo będziemy nim wozić delegacje odwiedzające miasto. Przyda się też, gdy trzeba będzie kogoś odebrać z lotniska w Babimoście - mówi Tomasz Misiak.
- Po co urzędnikom przyciemniane szyby, podgrzewane fotele - dopytujemy. - Sprawdzaliśmy samochody w tej klasie i na różnych ofertach oparliśmy ogłoszenie. Każdy ma tego rodzaju systemy. Obecnie takie wyposażenie to standard. Podobnie jest z silnikiem. Większe samochody mają duże silniki, tak to wymyślili producenci. Ale chcemy kupić samochód jak najtaniej. Potem ogłosimy jeszcze przetarg na pojazd dla straży miejskiej - dodaje Tomasz Misiak.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)