iustus iustus
346
BLOG

Kto doi Panstwo polskie? Samorzady!

iustus iustus Polityka Obserwuj notkę 6

Ostatni szuka sie winnych rzekomego lub rzeczywistego wyprowadzania duzych pieniedzy z Panstwa polskiego.

Uwazam, ze nawiekszym szkodnikiem w Panstwie sa Samorzady, a dokladniej ich bizantyjski styl zarzadzania naszymi pieniedzmi!

Prosze sobie  dodadac pensje burmistrzow (7-12 tys zl) , starostow, wojtow, ich bardzo licznych urzednikow i diety wszystkich radnych gminnych i powiatowych to juz wyjdzie ogromna suma wyplywajaca co miesiac z budzetu.

Do tego nalezy dodac statystyczne w Polsce 13% korupcji i przekretow, ustawianych przetargow, kielbasy i piwa przedwyborczego etc., oraz niefrasobliwie wydawane codziennie na rozne gadzety nasze wspolne  pieniadze. To sa wlasnie pieniadze ktorych dzis brak na leczenie, emerytury i godne zycie zwyklych ludzi, ktorych sie doi z kazdej strony , ostatnio np. podatkiem od uzytkowania wieczystego.

Oto dowod, artykul z GW:

 

Władze Zielonej Góry chcą jeździć luksusowym autem za 150 tys. zł. Prezydent ogłosił przetarg na zakup siedmioosobowego SUV-a z podgrzewanymi fotelami. - W tyłkach się władzy przewraca - komentują radni opozycji

W tegorocznym budżecie znalazło się 200 tys. zł na zakup nowych samochodów dla Urzędu Miasta. Radnych przekonał do zakupu prezydent Janusz Kubicki. Tłumaczył, że pieniądze pójdą na zakup dwóch niezbędnych samochodów. Pierwszego potrzebowała straż miejska, której skradziono nieoznakowany pojazd. Drugi miał trafić do Biura Zarządzania Drogami, bo urzędnicy jeżdżą kilkunastoletnim wyeksploatowanym autem. Minął tydzień od uchwalenia budżetu i prezydent ogłosił przetarg na pierwszy samochód. Opis auta wskazuje, że nie szybko doczekamy się remontu zielonogórskich ulic. Bo chyba nie bez przyczyny urzędnicy będą jeździć samochodem terenowym.

Prezydent Zielonej Góry szczegółowo opisał parametry, jakie ma spełnić nowe auto. Urząd chce kupić 5-metrowego białego SUV-a z miejscami dla siedmiu osób, wyprodukowanego najpóźniej w 2010 r. Samochód powinien mieć silnik na benzynę o pojemności przynajmniej 3500 cm sześciennych i minimalnej mocy 200 kW. - Średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym nie może być większe niż 12 l na sto kilometrów - czytamy w ogłoszeniu. Samochód będzie jeździł po mieście, gdzie spali przynajmniej 15,5 litra na sto kilometrów. Wysokie koszty utrzymania auta to nie wszystko. Ogłoszenie o przetargu zawiera szczegóły wyposażenia: czarna, skórzana tapicerka, skórzana kierownica i gałka zmiany biegu, aluminiowe felgi i 20-calowe koła, elektryczny szyberdach, przyciemniane szyby. Auto powinno posiadać trzysferową klimatyzację, system podgrzewania przednich foteli, kamerę cofania i system monitorowania ciśnienia w oponach.

putBan(62);
Opis jest na tyle szczegółowy, że bez trudu wytypowaliśmy, jaki model prezydent ma na myśli. Zapisy z miejskiej specyfikacji przetargowej są identyczne z ofertą Mazdy CX-9, którą znaleźliśmy na stronie internetowej producenta. Według aktualnego cennika samochód z 2010 r. kosztuje 156 tys. zł. - Mazda CX-9 to SUV o sportowej stylizacji, przestronnym i komfortowym wnętrzu oraz dynamicznym układzie napędowym, gwarantującym optymalne prowadzenie w każdych warunkach drogowych. Dzięki napędowi 4x4, z systemem aktywnego rozdziału momentu obrotowego na wszystkie koła, automatycznej, 6-przełożeniowej skrzyni biegów oraz silnikowi benzynowemu MZI V6 o pojemności 3,7 l i mocy 277 KM Mazda CX-9 spełni oczekiwania najbardziej wymagających klientów - czytamy w ofercie.

Po co prezydentowi taki samochód? - W urzędzie brakuje porządnego auta - wyjaśnia Tomasz Misiak, doradca prezydenta. Magistrat dysponuje trzema autami. Pierwszy to mitsubishi z 1997 r., którym poruszają się urzędnicy z Biura Zarządzania Drogami. Dwa kolejne to siedmioletnie peugeot 407. Wszystkie są wyeksploatowane. - Ich wartość jest niewielka, a na naprawy wydajemy kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. W najlepszym stanie jest jeden z peugeotów, który jest do dyspozycji prezydenta. Janusz Kubicki nie zamierza go zmieniać. Kupujemy nowy samochód na potrzeby urzędu. Auto musi być duże, bo będziemy nim wozić delegacje odwiedzające miasto. Przyda się też, gdy trzeba będzie kogoś odebrać z lotniska w Babimoście - mówi Tomasz Misiak.

- Po co urzędnikom przyciemniane szyby, podgrzewane fotele - dopytujemy. - Sprawdzaliśmy samochody w tej klasie i na różnych ofertach oparliśmy ogłoszenie. Każdy ma tego rodzaju systemy. Obecnie takie wyposażenie to standard. Podobnie jest z silnikiem. Większe samochody mają duże silniki, tak to wymyślili producenci. Ale chcemy kupić samochód jak najtaniej. Potem ogłosimy jeszcze przetarg na pojazd dla straży miejskiej - dodaje Tomasz Misiak.
 
iustus
O mnie iustus

Sprawiedliwość jest jednakowo krytycznym spojrzeniem zarówno na przyjaciół, jak na wrogów, chociaż z góry wiadomo, że pierwsi będą niewdzięczni, a drudzy wściekli. Informuję, że komentarze chamskie i ataki "ad personam" będą usuwane, a ich autorzy banowani bez ostrzezenia!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka