iustus iustus
1604
BLOG

Komisja Majątkowa - fakty kontra mity

iustus iustus Polityka Obserwuj notkę 6

 

Komisja Majątkowa – powołana do rewindykacji bezprawnie zagarniętych dóbr kościelnych - zakończyła swą działalność 28 lutego. Przekazała ona kościelnym osobom prawnym 65,5 tys. hektarów nieruchomości oraz rekompensatę i odszkodowania w wysokości 143 mln 534 231,41 zł, co stanowi zaledwie cześć zagarniętego im majątku.

Zdaniem sekretarza Episkopatu bp. Stanisława Budzika, Komisja Majątkowa spełniła ważną rolę dziejową, to, co Kościołowi zostało zabrane wbrew prawu komunistycznemu, w znacznej części zostało odzyskane. Sekretarz Episkopatu ostrzega przed zbyt łatwym rzucaniem oskarżeń na prace Komisji, gdyż spośród ponad 3 tys. rozstrzygniętych przez nią spraw, zaledwie 11 jest podważanych i to jeszcze beż żadnego wyroku.

Nowelizacja ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, zawierająca zapisy likwidujące Komisję weszła w życie 1 lutego br. W ich świetle Komisja ma istnieć do końca miesiąca, a jej zadaniem jest przygotowanie sprawozdania z dotychczasowej pracy. Sprawozdanie opracowane zostało już w MSWiA, a współprzewodniczący Komisji Majątkowej ze strony państwowej Józef Różański przekazał je ministrowi Jerzemu Millerowi. Przed końcem miesiąca sprawozdanie ma zostać podpisane przez obu współprzewodniczących Komisji Majątkowej, a z dniem 1 marca przestanie ona istnieć.


Geneza Komisji Majątkowej

Po zmianach 1989 r. państwo polskie zadeklarowało wolę naprawienia krzywd wobec Kościoła, zgadzając się na zwrot tej części dóbr zagarniętych instytucjom kościelnym, jaka została dokonana z pominięciem wprowadzonego przez komunistów prawa.

Komisja miala sprawic, aby instytucje koscielne mogly wogole odzyskac jakies majatki, bo największą barierą w sadzie są koszty opłaty skarbowej - 5 proc. wartości sprawy. Jeśli jakieś grunty wyceniane są na kilkadziesiąt milionów złotych, opłata musiałaby być bardzo wysoka. Trzeba ją wnieść już przy kierowaniu wniosków do sądu, a wiele mniejszych zgromadzeń po prostu na to nie stać. Poza tym nie ma gwarancji, że skomplikowane sprawy własnościowe sąd rozstrzygnie na korzyść strony kościelnej a piniedza zaplacic trzeba z gory.


Znalazło to wyraz w ustawie z 17 maja 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, w której znalazł się rozdział nt. regulacji spraw majątkowych. W tym celu utworzono Komisję Majątkową, składającą się z przedstawicieli rządu i Kościoła, której prace zostały zaplanowane na kilkanaście miesięcy. Komisja ta nie była sądem ani organem administracji publicznej, a postępowanie regulacyjne miało charakter postępowania „quasi mediacyjno-polubownego” między państwem a osobami prawnymi Kościoła. Dlatego też nie przysługiwał jej tryb odwoławczy, co zresztą później stało się przedmiotem krytyk.

W późniejszych latach zostały powołane analogiczne komisje dla innych Kościołów bądź związków religijnych: Komisja Regulacyjna ds. Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (1991), Komisja Regulacyjna ds. Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (1994), Komisja Regulacyjna ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich (1997) oraz Międzykościelna Komisja Regulacyjna (2000) rozpatrująca roszczenia innych związków wyznaniowych. Komisje te powstały na mocy ustaw regulujących stosunki państwa z danym związkiem wyznaniowym i mają analogiczny tryb działania jak Komisja Majątkowa. Warto zauważyć, że prerogatywy, jakie po 1989 r. uzyskał w Polsce Kościół katolicki, były dokładnie kopiowane w ustawodawstwie dotyczącym innych związków wyznaniowych. Nie można więc mówić o jakimkolwiek uprzywilejowaniu naszego Kościoła.

Przedmiotem postępowania przed Komisją Majątkową mogły być tylko nieruchomości zagarnięte z ominięciem komunistycznego prawa. Postępowaniem zostały objęte także nieruchomości kościelne, jeżeli zostały wywłaszczone, a odszkodowanie nie zostało wypłacone, lub wywłaszczone w trybie egzekucji zaległości podatkowych. W przypadku majątku stowarzyszeń kościelnych lub zgromadzeń bezhabitowych przedmiotem postępowania mogły być ich dobra przejęte na drodze rozporządzenia ministra administracji publicznej z 10 marca 1950 r. o ich likwidacji.

Postanowiono, że regulacja nie może naruszyć praw nabytych przez osoby trzecie. W takich wypadkach postanowiono przydzielać mienie zastępcze lub wypłacać odszkodowanie. Wprowadzono jednak istotne ograniczenie – dany podmiot kościelny mógł odzyskać nieruchomość o powierzchni do 50 ha, niezależnie od skali dokonanego zaboru.

Członkowie Komisji Majątkowej wyznaczani byli na zasadzie parytetu przez stronę rządową i kościelną – po sześciu. Ze strony rządu robił to minister spraw wewnętrznych i administracji, a ze strony Kościoła – sekretarz Konferencji Episkopatu Polski. Obsługę administracyjną Komisji zapewniało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Stroną postępowania była zawsze poszkodowana instytucja kościelna, która przedstawiała roszczenie do Skarbu Państwa. Najprostszym rozwiązaniem była dobrowolna ugoda. Komisja mogła zatwierdzić ugodę między stronami, której nadawała klauzulę wykonalności. Jeśli strony nie były w stanie dojść do ugody, to Komisja była zobowiązana do wydania orzeczenia przywracającego określoną nieruchomość, odszkodowanie bądź przyznającego nieruchomość zastępczą.

Jeśli stanowiska członków Komisji strony kościelnej i rządowej były rozbieżne, następowało tzw. „nieuzgodnienie stanowisk”. Wnioskodawca kościelny mógł wówczas w ciągu sześciu miesięcy wnieść sprawę do sądu.

W praktyce jednak orzeczenia Komisji Majątkowej często napotykały na niespotykane trudności. Najczęściej blokowane były na różnych szczeblach administracji.


Ile oddano?

Wedle danych jakie zawiera raport sporządzony ostatnio w MSWiA, do Komisji Majątkowej złożone zostały 3063 wnioski. Do rozpatrzenia pozostało jeszcze 216. Zgłoszone sprawy zakończyły się: zatwierdzeniem 1486 ugód przywracających lub przekazujących własność kościelnym osobom prawnym, wydaniem 990 orzeczeń przywracających lub przekazujących własność kościelnym osobom prawnym. Natomiast 660 postępowań zakończono odrzuceniem lub oddaleniem wniosku, bądź też umorzeniem postępowania przed Komisją Majątkową. W 136 postępowaniach Zespoły Orzekające nie uzgodniły orzeczenia.

W toku postępowań regulacyjnych Zespoły Orzekające Komisji Majątkowej przekazały osobom prawnym Kościoła katolickiego nieruchomości o łącznym obszarze 65, 5 tys. hektarów oraz rekompensatę i odszkodowania w wysokości 143, 5 mln zł. Przekazano w tym kościelnym osobom prawnym 490 nieruchomości zabudowanych.

Nie wyliczona została dotąd sumaryczna wartość dóbr odzyskanych przez Kościół? W opinii obu współprzewodniczących Komisji Majątkowej, Krzysztofa Wąsowskiego i Józefa Różańskiego, obecnie nikt nie jest w stanie policzyć wartości całości roszczeń Kościoła i wartości odzyskanych nieruchomości, gdyż podmioty kościelne uzyskiwały ich zwrot, lub nieruchomość zamienną lub wypłacano odszkodowanie za nieruchomości utracone w różnym okresie i na bazie różnych podstaw prawnych.

Jednakże, w świetle szacunkowych wyliczeń ks. prof. Dariusza Walencika - eksperta od tematyki zwrotu dóbr kościelnych - Kościół odzyskał majątek wart najwyżej kilka miliardów złotych. Biorąc pod uwagę, że Kościół dostał tytułem rekompensaty 65 tys. 771 ha ziemi rolnej, a średnia cena jednego hektara waha się w granicach 15 tys. zł, łatwo wyliczyć, że jej wartość wynosi ok. miliarda złotych. Ponadto z puli wojewodów uzyskał 17 tys. hektarów na ziemiach poniemieckich, wartych 250 mln zł. Nie znamy wartości wymienionych wyżej 490 nieruchomości zabudowanych. Trzeba by wycenić osobno każdą z nich. Ale biorąc pod uwagę aktualne ceny rynkowe, szacować można, że ich wartość nie przekracza kilku miliardów złotych. W sumie więc Kościołowi zwrócone zostały dobra o wartości nie wyższej od 5 mld zł.


Konflikt z samorządami

Szczególne problemy wystąpiły na linii Komisja Majątkowa – samorządy. Spowodowane zostało to faktem, że kiedy zapadała decyzja o powstaniu Komisji Majątkowej w 1989 r. – nie było samorządów, dlatego nie uwzględniono ich jako partnera w postępowaniu regulacyjnym. Jednak w późniejszych latach na mocy ustaw tworzących samorządy, państwo przekazało im na własność znaczną część tych gruntów, jakie znajdowały się na ich terenach. W ustawie samorządowej jest zapis, że w takich przypadkach samorząd staje się uczestnikiem postępowania regulacyjnego przed Komisją i spadają nań te same obowiązki, jakie miał Skarb Państwa.

Wychodząc z tego założenia, Komisja Majątkowa – w sytuacji, kiedy państwowa agencja nie wyznaczyła gruntu zamiennego za skonfiskowaną nieruchomość – korzystała z prawa możliwości przyznania wnioskodawcy jako mienie zastępcze wskazanej przez niego (i samodzielnie wyszukanej) nieruchomości. Sytuacja ta rodziła jednak olbrzymie napięcia, gdy np. wójt wystawił jakąś nieruchomość na sprzedaż, a w pewnym momencie zostawała ona przyznana określonej instytucji kościelnej. Tak było np. w Krakowie. W 2006 r. komisja przyznała zakonowi cystersów siedem działek o wartości 24 mln złotych. Była to – częściowa tylko – rekompensata za 300 hektarów ziemi zabranej zakonowi, na których pobudowano Nową Hutę. W odpowiedzi na to prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. Podobne przypadki miały miejsce gdzie indziej.


Niekonstytucyjność?

Zarzut o „niekonstytucyjności” prac Komisji majątkowej powstał ze względu na brak możliwości postępowania odwoławczego od jej orzeczeń. Zostało to zaskarżone w styczniu 2009 r. do Trybunału Konstytucyjnego przez SLD. 15 grudnia ub.r. Komisję zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego także rzecznik praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz. Tak jak SLD, prof. Lipowicz zaskarżyła przede wszystkim fakt, że od decyzji Komisji nie przysługuje odwołanie. Ale przedstawiła szerszą argumentację za tym, że gminy mają prawo do sądowej ochrony mienia.

Przypomnieć należy, że na mocy Konstytucji z 1997 r. wprowadzono konieczność dwuinstancyjności postępowań sądowych. Jednak zdaniem niektórych prawników Komisja Majątkowa winna być wyjątkiem od tej zasady, gdyż nie jest ona sądem ani organem administracji publicznej.

Trybunał Konstytucyjny, który zebrał się w tej sprawie 31 stycznia br. przychylił się do wniosku marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny i odroczył bezterminowo rozprawę. Marszałek Sejmu w swoim wniosku o odroczenie rozprawy przypomniał, że z dniem 1 lutego wchodzi w życie nowelizacja ustawy o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którą Komisja Majątkowa przestanie działać z dniem 1 marca.

Z teoretycznego punktu widzenia Trybunał może umorzyć postępowanie, zawiesić postępowanie, orzec o niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów z mocą wsteczną, tzn. od chwili ich wejścia w życie, orzec o niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów z mocą na przyszłość, tzn. od chwili wydania wyroku przez Trybunał, może wreszcie stwierdzić, że są one zgodne z Konstytucją.


Zarzuty o przestępstwa

Szeroko lansowany był zarzut o zaniżaniu wartości gruntów, które były przyznawane przez Komisję Majątkową jako rekompensaty za utracone mienie. Tymczasem warto pamiętać, że Komisja Majątkowa rozpatrzyła ponad 2800 wniosków, a zarzuty dotyczą zaledwie kilku, a wiec około promila rozpatrzonych spraw. Ponadto żaden z zarzutów nie został dotąd potwierdzony.

Zarzuty prokuratury dotyczą trzech spraw. Gliwicka prokuratura przedstawiła zarzuty rzeczoznawcy o zaniżenie wartości trzech działek w Zabrzu. Z kolei zarzuty tejże prokuratury odnośnie do zakupu gruntów w Świerklańcu dotyczą braku uprawnień do zakupu ziemi rolnej przez nabywcę, który nie spełniał wymaganych przez prawo kryteriów, a kupił te działki od instytucji kościelnej. Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentach dotyczących orzeczenia Komisji Majątkowej przekazującego nieruchomości w Białołęce.

Najwięcej jednak szkód przyniosła działalność Marka Piotrowskiego, który pełnił rolę pełnomocnika niektórych podmiotów kościelnych przed Komisją Majątkową – a wcześniej między rokiem 1966 a 1974 pracował w milicji i SB. Zaczęło być o nim głośno, kiedy współprzewodniczącym Komisji w latach 2000-2003 był ks. Tadeusz Nowok z Bielska Białej. U jego boku pojawił się Piotrowski, występując w roli pełnomocnika parafii, której proboszczem był ks. Nowok. W 2003 r. „Newsweek Polska” ujawnił, że po orzeczeniu Komisji Majątkowej, gdzie współdecydującym był ks. Nowok, działkę otrzymała parafia, której był proboszczem. Natomiast Piotrowski został przezeń wynagrodzony możliwością zakupu części tej ziemi. Te dwuznaczności – choć nie były w sprzeczności z prawem, tylko z dobrym obyczajem – spowodowały odwołanie ks. Nowoka przez sekretarza Episkopatu z funkcji współprzewodniczącego Komisji. Fakt ten nie przeszkodził Piotrowskiemu w dalszej działalności. Był pełnomocnikiem m.in. zakonu elżbietanek, bazyliki Mariackiej w Krakowie, zgromadzenia norbertanek czy Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Brata Alberta. Część spraw, w których Piotrowski występował jako pełnomocnik budzi zarzuty prokuratury (Białołęka, Zabrze). Oskarżony jest on też o rzekome wręczenie łapówki jednemu z członków Komisji.

Zarzuty wobec Komisji Majątkowej sformułowało ostatnio także Centralne Biuro Antykorupcyjne. Szef CBA, Paweł Wojtunik, przesłał 21 lutego do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw w 11 orzeczeniach Komisji.

CBA po przeanalizowaniu działalności Komisji Majątkowej ujawniło 11 przypadków orzeczeń, w których mogło dojść do przestępstw między innymi niegospodarności, przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Zawiadomienie jest wynikiem działalności analitycznej CBA i nie ma związku ze śledztwami dotychczas prowadzonymi wspólnie z Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie i Prokuraturą Okręgową w Gliwicach.

Wątpliwości Centralnego Biura Antykorupcyjnego wzbudziły m.in. przypadki przekazywania nieruchomości instytucjom, które nie potwierdziły prawa do jej posiadania; zwroty nieruchomości, które w myśl obowiązujących przepisów nie powinny zostać zwrócone; orzeczenia, które wbrew przepisom naruszały prawa nabyte innych osób; wyceny, które mogły być sporządzone z naruszeniem prawa; sposoby przyznawania nieruchomości zamiennych oraz ustalania wysokości odszkodowań.


Rozwiązanie komisji

Episkopat od kilku lat wysuwał postulat jak najszybszego zakończenia prac Komisji Majątkowej i przekazania nierozstrzygniętych spraw na drogę sądową. Jesienią 2008 r. strona kościelna podczas spotkania Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu wystąpiła z takim wnioskiem.

Jesienią 2010 r. rząd przygotował nowelizację ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego przewidującą likwidację Komisji Majątkowej. Została ona uchwalona przez Sejm 16 grudnia, a 22 stycznia br. została podpisana przez prezydenta. Stanowi ona, że Komisja Majątkowa zakończy prace do dnia 28 lutego 2011 r., oraz, że w tym terminie „przedstawi ministrowi właściwemu do spraw wyznań religijnych oraz mniejszości narodowych i etnicznych. Sekretariatowi Konferencji Episkopatu Polski oraz Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski sprawozdanie ze swojej działalności”.

Raport z działalności Komisji Majątkowej w latach 1989 – 2011 przygotowany w MSWiA zostało podpisane 24 lutego przez jej współprzewodniczących Krzysztofa Wąsowskiego oraz Józefa Różańskiego.

Z kolei uczestnicy postępowań regulacyjnych (czyli instytucje kościelne), w których Komisja Majątkowa nie uzgodniła orzeczenia, mogą w terminie 6 miesięcy od dnia otrzymania o tym pisemnego zawiadomienia, skierować te sprawę na drogę sądową.

„Ostatnie przykłady wskazują, że droga sądowa może być szybsza i skuteczniejsza niż regulacje Komisji Majątkowej” – wyraża nadzieję bp Budzik.

Sekretarz Episkopatu dodaje, że „Komisja wcale nie szafowała odszkodowaniami, skoro jedna decyzja sądu w Poznaniu zasądziła odszkodowanie stanowiące połowę sumy wszystkich odszkodowań uzyskanych przed Komisją Majątkową przy ponad trzech tysiącach spraw, rozpatrywanych przez ponad dwadzieścia lat”.

 

Wspolprzewodniczacy ze strony kosicelnej, mec. K. Wąsowski, powiedzial: "moje działanie w Komisji Majątkowej było zgodne z prawem"

 

Trudno odnosić się do prowadzonych dwóch postępowań prokuratorskich, ponieważ nie mamy dostępu do akt – powiedział dziś mec. Krzysztof Wąsowski, współprzewodniczący Komisji Majątkowej ze strony kościelnej. Dodał też, że nikt z członków tego gremium „nie widział 11 zarzutów CBA i jakich spraw one dotyczą”. - Nie mamy więc nawet szansy do nich się odnieść – stwierdził. Komisja Majątkowa, po 21 latach zakończyła swoje funkcjonowanie. Dziś jej współprzewodniczący ze strony rządowej i kościelnej przedstawili sprawozdanie z jej działalności.

Pytany przez dziennikarzy czy rzeczywiście nic złego nie działo się w Komisji Majątkowej – Wąsowski odpowiedział, że to musi rozstrzygnąć sąd a członkowie Komisji muszą dostać szansę obrony. - Nie wiemy jakie są zarzuty, czego dotyczą, jakich spraw – mówił. Dodał, ze jest otwarty i nie boi się zarzutów, ale chce mieć przynajmniej szansę obrony, a w tej chwili – gdy toczy się postępowanie przygotowawcze w prokuraturze – nie ma takiej możliwości. - Mam postawione zarzuty bo akurat byłem w zespole orzekającym, który – jak się wyraził – „padł ofiarą postępowania prokuratorskiego”.

Jego zdaniem, warto poczekać, aż materiał prokuratury i CBA będzie jawny np. w postępowaniach sądowych i wtedy na pewno członkowie Komisji będą mieli szanse odnieść się, do tych zarzutów.

Zdaniem współprzewodniczącego Komisji Majątkowej ze strony kościelnej, orzeczenie w sprawie Białołęki było jak najbardziej prawidłowe w sensie merytorycznym i w sensie prawniczym. - Do tej pory – ani od organów ścigania ani w debacie publicznej nie usłyszałem, jaki przepis postępowania regulacyjnego naruszyłby zespół orzekający Komisji Majątkowej wydający jakiekolwiek orzeczenie. Nikt nie wskazał, jaką konkretna norma prawna miałaby być naruszona przez zespół orzekający Komisji Majątkowej – mówił.

Zapewnił też, iż jest gotów bronić wszystkich orzeczeń Komisji Majątkowej, a szczególnie tych, w których osobiście brał udział jako współprzewodniczący Komisji Majątkowej ze strony kościelnej od listopada 2009 r.

- Nie chcę się oczywiście wybielać – mówił mec. Wąsowski - ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Moje działanie w Komisji Majątkowej było jak najbardziej logiczne i zgodne z prawem – zapewnił. Wskazał też, że według jego wiedzy, nie istnieją przepisy, które kazałyby Komisji Majątkowej weryfikować operaty, sprawdzać wnioskodawcę, czy w jakikolwiek inny sposób sprawdzać nieruchomości, które zostały utracone.

Poinformował, że kontakty Komisji Majątkowej z rzeczoznawcami były ograniczone jedynie do obrotu dokumentów tzw. operatów, przedstawianych przez kościelnego wnioskodawcę. - Trudno mi powiedzieć, jak te operaty były przygotowywane, w jakiej atmosferze, w jakich warunkach, czy na rzeczoznawców były jakieś naciski czy oszukiwali w tych operatach Komisję Majątkową czy nie? Też czekamy na jakieś rozstrzygnięcie tej kwestii – mówił.

Mec. Wąsowski ubolewał, że w mediach on sam i członkowie Komisji Majątkowej, wobec których prokuratura wszczęła postępowanie, są przedstawiani jakby byli już oskarżeni czy nawet skazani. Tymczasem trwa jeszcze postępowanie w prokuraturze.

- Prokurator postawił mnie i moich kolegów z zespołu orzekającego oraz sekretarza Komisji Majątkowej w takiej sytuacji, że trudno nam się odnosić, bo nawet nie mamy dostępu do akt, nawet nie wiemy jaki zgromadzono materiał dowodowy, nie mamy jak się bronić – mówił. Zapewnił, że działali zgodnie z przepisami prawa tzn. z ustawą z 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła w RP oraz Kodeksem Postępowania Administracyjnego.

W czerwcu 2010 r. prokuratura ujawniła, że członkowie Komisji Majątkowej, m.in. jej długoletni współprzewodniczący ks. Mirosław Piesiur oraz jego następca dr Krzysztof Wąsowski, zostali oskarżeni o poświadczenie nieprawdy. Zarzuty dotyczą postępowania w sprawie orzeczenia Komisji z czerwca 2008 r. dotyczącej przekazania 47 hektarów ziemi w Białołęce, znajdującej się w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnej, jako mienia zamiennego dla Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety Prowincji Poznańskiej.

 

Post Scriptum 6.05 2011

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9548421,Ile_w_PRL_zabrano_Kosciolowi__Odnaleziony_dokument.html

Oto nowe fakty potwierdzajace rabunek mienia koscielnego.

W archiwach kościelnych odnaleziono nieznany dokument z maja 1957 r. Dokładnie informuje o tym, co państwo ludowe zabrało Kościołowi. Dokument pokazuje, że władze PRL zagarnęły więcej mienia kościelnego, niż sądzono - ujawnia

To prawdziwy przełom. Dotychczas uważano, że takiego zestawienia nie ma, i opierano się na szacunkowych danych. Spis w dużej mierze potwierdza szacunki, gdy chodzi o utraconą ziemię, ale pokazuje też, że państwo zabrało Kościołowi dużo więcej budynków, niż sądzono. Spis odnalazł w ramach prowadzonych badań naukowych prawnik ks. prof. Dariusz Walencik z Uniwersytetu Opolskiego.

- Jego istnienie nie było dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałem, że gdzieś taki spis musi być - mówi ks. prof. Walencik. - Dane zasadniczo dotyczą nieruchomości rolnych. Definitywnie obalają mit, którego absurdalność wykazywałem wcześniej na podstawie częściowych danych, jakoby po 1989 r. państwo oddało Kościołowi więcej, niż zabrało - dodaje.
putBan(62);
Spis mówi tylko o tych nieruchomościach, które zostały zabrane przez państwo do 1957 r. Okazuje się, że Kościół utracił wówczas 108 tys. hektarów ziemi i 3709 budynków. Od 1957 r. aż po lata 70. XX wieku następowało dalsze przejmowanie przez państwo własności Kościoła - zaznacza gazeta.

 

 

iustus
O mnie iustus

Sprawiedliwość jest jednakowo krytycznym spojrzeniem zarówno na przyjaciół, jak na wrogów, chociaż z góry wiadomo, że pierwsi będą niewdzięczni, a drudzy wściekli. Informuję, że komentarze chamskie i ataki "ad personam" będą usuwane, a ich autorzy banowani bez ostrzezenia!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka