42 obserwujących
214 notek
245k odsłon
  560   0

„Wódki, wódki, wódki mu dać”

 

 

 

12.X.2014, wczesnym popołudniem

 

Siedzę właśnie przy komputerze, za plecami telewizor, coś tam myślę, skrobię i piszę. Jednym uchem słucham relacji z wyścigu Formuły I w Soczi. Czasem odwracam głowę do ekranu i przyznam, jestem zaskoczony tym, co widzę. Putin rozluźniony, niedbały w jedwabnej koszuli uwydatniającej szerokość jego barków, wymienia poufałości z Berniem Ecclestonem, po którym widać, jak bardzo jest spięty atencją gospodarza.

Niemieccy komentatorzy tłumaczą telewidzom na żywo, o co pytał Putin Rosberga po wyścigu. Zakochany w swojej cielesności (körperbetonter) przywódca mocarstwa atomowego zapragnął dowiedzieć się od szczawika Rosberga, ile stracił na wadze na torze w Soczi.

Bardzo dobre pytanie, rzeczowe.  3 kilo, odpowiada jak zwykle uprzejmie uśmiechnięty niemiecki zawodnik. Uśmiechu wprawdzie nie widzę, jestem odwrócony tyłem do ekranu, ale odgaduję, że na twarzy łysego narcyza pojawia się wyraz ukontentowania.

3 kilo w dwie godziny to jest coś. Jemu też by się przydało. To są znaki naszych czasów. Wyścig Formuły I jako kuracja odchudzająca w kraju, który jest w stanie wojny z krajem ościennym, położonym o rzut kamieniem od Soczi. Nigdzie jednak nie słychać wybuchów, nie wyją syreny alarmowe. Na trybunach sielska atmosfera pikniku. Wysportowany prezydent w jedwabnej koszuli, pod którą pręży się żelazo, dąży do jeszcze większej doskonałości. Pragnie się dowiedzieć, jak w przyjemny sposób można zrzucić zbyteczne kilogramy.

Wydając parę miliardów na budowę toru wyścigowego Formuły I? Dlaczego nie, why not? Tak też można przecież odnowić się wizerunkowo.

Pierwszy na mecie był Hamilton, drugi Rosberg, a trzeci Łotysz Valtteri Bottas, który nie wykazał się talentem językowym i wywiadu udzielał po angielsku, a nie po rosyjsku. Potem lał się szampan i orkiestra odegrała hymny – angielski i niemiecki. Angielski dla zwycięskiego Hamiltona, a niemiecki (na popularną melodię Deutschland, Deutschland über alles) by uhonorować  bezkonkurencyjnego mercedesa.

Tego samego dnia Putin zadeklarował swoją gotowość wycofania się z Ukrainy. Ceny ropy spadają na łeb i na szyję. Dotarło wreszcie i do niego, że mocarstwo chwieje się na krawędzi przepaści.

Tak więc wiadomości nie są takie złe. Wszystko po staremu.

P.S.

Warto pochwalić konferansjera rosyjskiej telewizji państwowej w czarnej czapeczce baseballówce, który w nienagannej angielszczyźnie przeprowadzał wywiady z trójką zwycięzców na podium. Wyglądało na to, że rosyjscy kibice świetnie bawili się bez tłumacza. A było ich tak na oko, co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Reagowali gromkimi brawami na zabawne powiedzonka konferansjera, jak gdyby byli Amerykanami albo co najmniej Anglikami.

Śmiał się też Putin, Bernie Ecclestone i długonogie modelki w tle. Konferansjerowi udało się przecież wyciągnąć od Hamiltona najważniejsze wyznanie. Był dumny z tego, że przejdzie do historii jako pierwszy zwycięzca wyścigu Formuły I w Rosji.

Kiedy to powiedział, publiczność oszalała z radości. „Takie historyczne zwycięstwo trzeba świętować, Louis. Powiedz, czego się dzisiaj z nami napijesz? Wiemy, że jesteś sportowcem i musisz trenować, ale do następnego wyścigu masz jeszcze trzy tygodnie, no jak?  Dasz radę?”, pytał konferansjer wyciągając z kieszeni butelkę wódki

„Wódki, wódki, wódki mu dać”, skandowała publiczność.

Nie jestem pewien, ale wydało mi się przez chwilę, że w czarnych oczach Hamiltona dostrzegłem łzy szczęścia. 

„Tak, tak, w taki dzień jak dzisiaj muszę się napić wódki”, powiedział

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale