42 obserwujących
214 notek
245k odsłon
  619   0

Zagadka poetycka

 

Ciekaw jestem, czy komuś uda się odgadnąć autora?

 

 

Pewien pan w sobie zakochał się sam

Miłością namiętną i ślepą.

Nie wyobrażał sobie narcyz

Piękniejszego od siebie człowieka.

 

Jednak od luster trzymał się z daleka,

Ich zimne spojrzenia zanadto go wykoślawiały

I temperaturę samouwielbienia obniżały.

W podnoszeniu wysokiego o sobie mniemania

Pomagała mu sztuka ich niezauważania,

Którą podpatrzył u dam lepiej wprawionych.

Przyzwyczaił się unikać zwierciadeł bliskich i dalekich,

W salach balowych i w ciasnych pomieszczeniach.

 

Z upływem lat jednak zaczęło brakować mu wigoru.

Drętwiał nawet na widok lusterek kieszonkowych

Dla przyczesania fryzury przez panów wyciąganych

I pasków z błyszczącymi klamrami, jakie mają damy.

 

Zamiast męki uników wybrał gorycz wygnania.

Zaszył się z własnej woli w pustkowiu na końcu świata,

Byle dalej od tafli lustrzanych i ich zakłamania.

Nie przewidział jednak, że w głębi tego odludzia

Źródło srebrzyste jego uwagę zacznie wzbudzać.

W którym twarzy swojej nastrój rozpozna posępny.

Tyle się natrudziłem i znowu ta sama spotyka mnie bieda.

Choć szkoda, bo przyznać muszę, że strumień jest piękny

I na dalsze wędrówki namówić się nie dam.

 

A morał, jaki z tego wypływa?

Zdradzę każdemu, kto sam siebie okłamywa.

Wiem, jak trudno znaleźć człowieka śmiertelnego

Grzechem próżności niesplamionego.

 

Twoje serce jest błaznem, który sam siebie okłamuje.

A w lustrze przez ciebie o fałsz obwinianym,

Znajdziesz beztroskę i swobodę, której ci brakuje.

Zaś ruczaj, w którym widzisz rysów swoich powtórzenie,

Znany jest wszystkim i zwie się sumieniem.

 

 

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale