127 obserwujących
809 notek
857k odsłon
  691   0

Poddana Polska, waleczna Francja i rabinacki prezes mający Teraz Razem rację [ADMIN! TAG!]

Dzień przed powstaniem francuskim i wywalczoną przez lud dymisją Macrona prezes wychodzi i mówi: wszystko przegraliśmy, ale mamy rację. Wczorajsze przemówienie prezesa to gorszące widowisko. Nagle waleczni Polacy pod przewodem partii PIS znaleźli się w godnościowym ogonie Europy, skopani, poniżani, wydrwiwani nawet w dzień swego największego święta. Uderzający kontrast między Francją a Polską.

Wystąpienie z Jachranki było podobne do wielu gorszących tegorocznych wypowiedzi przedstawicieli rządzącej koalicji i zatrudnianych przez nią dziennikarzy. Nie można bezkarnie prezentować gorszących przedstawień. Samoponiżanie się narodu jest gorsze niż sen narodu. Buńczuczne surmy wzywające do boju – przewracanie się o własne nogi – wstanie, otrzepanie się, podkulenie ogona i rejterada – po paru dniach ogłaszanie, że miało się rację, mimo klęski - na koniec ogłoszenie katastrofy sukcesem -to stały 5-fazowy schemat. Schemat zabójczy dla poczucia narodowej godności. Okrutne z zimną krwią poniżanie narodu zmuszonego do wysłuchiwania tych butnych wrzasków po chwili zastępowanych jęczeniem, lamentami. Ciągłe spektakle komisji sejmowych nikogo nie łapiących i elaboraty o przestępcach i aferzystach nie kończące się żadnymi aktami oskarżenia. W polityce zagranicznej lokajstwo wobec wszystkich podmiotów.. Takie igranie ze smaganiem narodu imposybilizmem, bezradnością z dumą prezentowaną jako... siła – to czysta zgroza. PO et co. wysługiwała się obcym, kradli, kłamali - można powiedzieć niszczyli „infrastrukturę materialną narodu”. „Infrastruktura duchowa narodu” natomiast pozostawała w stanie nienaruszonym, gotowa do zrywu, mobilizacji, obrony swych wartości i praw. Zdrowa, waleczna, tożsamościowa tkanka narodu pozostawała gotowa do walki o swoje, czekała na zwycięstwo patriotycznych elit, które poprowadzą kraj i naród do ostrej walki o swoje. PIS niszczy "infrastrukturę duchową narodu", upadla go,  t r e s u j e    g o   d o   n i e w o l i . 

No i zwyciężyli. W wyborach i deklaracjach. Poczęli walczyć na wariata, amatorsko, bez przygotowanego, centralnego sztabu tego boju z pazernymi centrami „mocy europejskiej”. Coś tam wygrali na początku. I poczęli się tłuc... między sobą. I rozdawać posady pięknym Izabelom oraz rodzinom swoim i swoich cymbalistów (dziennikarzy). A później poczęli wymieniać całe dowództwo „armii”, (wymieniać konie podczas przeprawy przez rzekę), rekonstruować starych dowódców na pułkowe lebiegi, powoli zawierać chybione kompromisy z wietrzącą krew UE.

Powstanie, „rewolucja” zamieniła się w tajne rokowania ze śmiejącym się w twarz wrogiem prowadzone przez korporacyjnego licealistę-kancelistę. Orkiestra dalej grała bojowe kompozycje. Naród z rosnącym zdziwieniem przyglądał się kolejnym fazom cofania się wojsk ogłaszanym pasmem sukcesów. I gdy wróg wziął jeńców na każdym froncie, gdy w samym sztabie znaleziono lepkorękich patriotów i ich mocodawców oblepionych szumidłami (Marek Ch., Adam G.), gdy już kłamać dalej nie można było, bo cała partia i jej strategia znalazły się w obozie jenieckim – ogłasza się (z pełną powagą), że MIELISMY I MAMY RACJĘ. O święta Ignorancjo, błogosławiona Naiwności! Oni wcale nie czują, że coś sknocili i przegrali. Nawet zaczęli się butnie tłumaczyć, że tego, co przegrali i odstąpili wrogom – to wcale nie obiecali przed wyborami. Nie czują, że przegrali, bo przegrała i przegrywa Polska, a nie oni. Osamotniona Polska. Oni mają pozycję w partii i kraju. Swoją, indywidualną. Prywatną. Na swojej zagrodzie. Na liście partyjnej. A Polska? Polska to szlagwort wyborczy i atrakcyjne miejsce zatrudnienia dla rodziny. Ta cała walka z UE to tylko ich totem wyborczy. Jak mają walczyć o swoje z UE, skoro co, 24 h ślą listy wiernopoddańcze do europejskich caryc i czary odczyniają, by przegnać diabła o imieniu Polexit. Nie Belfegor i Belzebub są ich sennym koszmarem, lecz inny szatan jest tu czynny, książę piekieł o imieniu Polexit. A względem UE tak bardzo boją się podnieść głos, bo ich cały byt zawodowy w jakimś sensie od tej Unii zależy. Jak byt materialny Woltera od pensji carycy Katarzyny. Przebierańcy udający walecznych patriotów a cały wzrok mający skupiony na miejscu na liście wyborczej dla familii i na sondażach.

Kolejny idiotyzm: zasłanianie się tym, że większość Polaków w sondażach wypowiada się w superlatywach o UE. No i co z tego? Już po chwili zastanowienia przychodzi pomysł dwuetapowej strategii wypracowania presji na UE. Etap 1. – Dłuższa edukacja, kampania informacyjna powodująca wzrost wiedzy społeczeństwa o wszystkich wypaczeniach, patologiach i zagrożeniach ze strony UE. Etap 2. – Posłużenie się w sporach z UE presją argumentu malejącego poparcia Polaków dla UE. Puszczanie bocznymi kanałami przecieków o rozważaniu wystąpienia z UE. Tak się robi politykę, dyplomację i walczy o swoje. To tylko jeden, roboczy przykład możliwej strategii wobec UE. A jest ich być może dziesiątki. Lecz nikt ich nie szuka. Jedźmy, nikt nie szuka. A co mamy zamiast tego? Dramat w reżyserii JK pt. Romeo i Julia. Wielka miłość Polski-Romea do niedostępnej ukochanej Unii-Julii. Żenada dyplomatyczna i strategiczna. Wykrzykiwanie desperackie swojej niespełnionej miłości: „Dulcyneo, ja cię kocham aż po swój grób, a ty mną gardzisz! Spojrzeć łaskawie na mnie nie raczysz, obwiesiów różnych ponad mię przedkładając!”. Bezustanne odsłanianie podbrzusza na ciosy. Jęki i stęki miast męskiej postawy. Pies ogrodnika? Dywersja? W polityce nie ma litości. Nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Polityka to nie paraolimpiada.

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale