127 obserwujących
809 notek
857k odsłon
  382   0

Wielkie zielone światło w tunelu pod zieloną wyspą, czyli ciastka z olejem palmowym

Wielkie Zielone Światło w Tunelu                       

[uzupełniona wersja wczorajszej notki, fragmenty zostały dodane w I części i są wyobrębnione niebieską czcionką]

MOTTO

"Krzyczą, że nie mają chleba, miłościwa Pani" . Maria Antonina: "- Więc w czym problem? To niech jedzą ciasteczka!" [przypisywane: Maria Antonina, delfina Francji]

Obniżymy VAT na ciasteczka! Zapraszam wszystkich na ciasteczka! [delfin mesjanistycznej partii PC-PIS, delfin ze strzeżonego osiedla, M.Morawiecki, 12.12.2018]]


Premier obiecał obniżenie VAT-u na ciasteczka. Zamiast podwyższenia kwoty wolnej i zrobienia kilkunastu innych rzeczy, które by rozruszały gospodarkę i dały perspektywy powstawania klasy średniej. Ma gość tupet. Jak Maria Antonina. Z małą poprawką. Ciastka w jej czasach, to był luksus. Dzisiaj ciasteczka to jałmużna szpikowana trującym olejem palmowym. 

Wszyscy szukają terrorysty. Premier Morawiecki znalazł. Co znalazł? WIELKIE ZIELONE ŚWIATŁO W TUNELU. To cytat z dzisiejszego prężenia się Mateusza przed Prezesem, który w zachwycie pochłaniał każde słowo (kamera TVN pokazywała prawie przez cały czas zbliżenie twarzy Prezesa, by oglądający mogli obserwować jego mimikę). Reakcje Prezesa, jak wczoraj pisałem, to już wielka literatura, wielka miłość. Banialuki i gminne próbki dowcipów, pokazy gminnego poczucia humoru, bo przecież nie dowcipy, wywoływały ekstazę Prezesa. A gdy Prezes dawał znak aprobaty dla poszczególnych pseudobonmotów – z opóźnieniem 0,35 sekundy wybuchali śmiechem Terlecki i inni członkowie partii oraz bili brawo. Nigdy przed, zawsze z półsekundowym opóźnieniem. Naprawdę polecam znalezienie w sieci zapisu transmisji TVN-u pokazującego zbliżenie ławki Prezesa – bardzo pouczające...

Drugi element tańca godowego pana MM przed zapatrzonym w niego jak w obraz prezesem jest chwytem niby poniżej pasa, ale skutecznym. Skuteczny jest, bo jest konsekwentny, choć prostacki. Ale jak wiadomo osoby zadurzone kupują nawet prostackie pochlebstwa. Biorą wszystko jak leci. Tym rozwinięciem pióropusza w tańcu godowym jest zacytowanie, bądź też odwołanie się w każdym przemówieniu do brata prezesa, do Lecha Kaczyńskiego. Odwołanie to musi być pod koniec przemówienia (wspomnienie na początku lub w połowie, byłoby profanacją, bo groziłoby tym, że słuchacz je zapomni)  musi być - dla przypieczętowania - uczynione minimum dwukrotnie. Takie to są rytuały naszej kochanej partii mesjańskiej (mesjanizm mieszany). Osobliwe, rozpoznawalne, magiczne. 

By zakończyć temat dzisiejszej, parlamentarnej prezentacji multimedialnej genialnego zestawu przypalających wszystko garnków o nazwie „Dobra zmiana” robionej przez siermiężnego gościa wrócę do jego odkrycia. Wielkie, zielone światło w tunelu. Ogólnie przyjętym związkiem frazeologicznym jest: widzieć światełko w tunelu. Nasz prestidigitator ze światełka zrobił światło. To mu nie wystarczyło w godowym tańcu delfinogennym przed wniebowstępującym prezesem. Dodał więc do światła „wielkie”. Mamy więc „wielkie światło”, zamiast światełko. Ale to też za mało. Prezes się śmieje, ale jakoś tak półgębkiem. Dzielny Mateusz więc z szablą wiejskiej retoryki rżnie wroga dalej. Wielkie światło zrodzone z językowego światełka staje się „zielone”. Taak!!! Heureka!! Mateusz znalazł. To jest to! Pepsi cola to jest to! Cukier krzepi! Wielkie zielone światło w tunelu prowadzi Polskę w życie po życiu! Tak trzymać! „Umarł Matek, umarł, już leży w rządowej ławie i desce, ale kieby prezes klasną, porządzi układ neowrocławski se jeszcze.”

 Gdy prezes da znak / Wszyscy leżą na wznak / Ze śmiechu się kulają,

Gdy On zmarszczy brew, / Wszyscy wokół są wbrew, / i VAT-u na ciasteczka /

już ludowi nie obniżają.

image

Ilustracja.Posłanka skarcona za słowa o suwerenności Polski

image

Delfin w triku z ciasteczkami poszedł w ślady delfiny Marii Antoniny. Hmm, ryzykowne to filiacje i wzorce. Nazwana "Madame Deficit", oskarżana o zdradę, o spowodowanie krachu finansowego Francji, na plakatach przedstawiana jako kaczka obwieszona naszyjnikami. No i ten... szafot. Ech. Pechowy Mateusz... Nie mógł, niebożę, zacytować Hemingwaya? Tylko czasem nie z "Komu bije dzwon?" ;). 

Delfin  mesjanizmu przyjaciół  ujrzał przed Polską Wielkie Zielone Światło w Tunelu. Cóż tu powiedzieć. Te słowa mówią same za siebie. Na ten moment czekałem rok. I jest! Mateusz dogonił Tuska z jego zwykłą Zieloną Wyspą. Przebił go, dał radę!! Zielona wyspa zmieniła się w wielkie zielone światło w tunelu. Czyżby to był tunel pod morzem prowadzący do tej zielonej wyspy? Wszystko wskazuje, ze tak właśnie.  

Anuszka już rozlała olej. W tunelu. Zielony. Wielki. W wielkim tunelu. To jest to. I krzepi.

image

image

ils n'ont pas de pain ? Qu'ils mangent de la brioche !

=========================================

Dodatki:

 "Premier Mateusz Morawiecki nie wykazuje mieszkań w oświadczeniach majątkowych. Willi na warszawskim Mokotowie za co najmniej 5 mln zł, w której zamieszkał z rodziną po przeprowadzce do stolicy, też nie. w grudniu 2013 r. Morawiecki podpisuje z żoną umowę o częściowym podziale majątku. Od tego momentu właścicielką nieruchomości przy ul. Oławskiej jest już tylko Iwona Morawiecka. – Morawiecki szykował się wtedy do wejścia w politykę, dlatego nie chciał, żeby ludzie się dowiedzieli, ile milionów ma na koncie – mówi jeden z naszych rozmówców. Po raz drugi umowę o częściowym podziale majątku Morawieccy podpisują na wiosnę 2015 r. Prezes BZ WBK rozmawia wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i Beatą Szydło o wejściu do rządu PiS. Wie, że może zostać ministrem. Tymczasem od 2008 r. ma z żoną olbrzymi, 300-metrowy dom na strzeżonym osiedlu w centrum Warszawy. W kwietniu 2015 r. i tę nieruchomość przepisuje na żonę Iwonę. Iwona Morawiecka prowadzi działalność gospodarczą. Jej firma zajmuje się „wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami własnymi lub dzierżawionymi”. Żona premiera założyła ją w połowie maja 2008 r. To ważne, bo na hipotece 300-metrowego domu w Marinie Mokotów zaciągnięty został kredyt, niemal 2 mln franków szwajcarskich. Wbrew niedawnym deklaracjom premiera, że za jego prezesury BZ WBK nie udzielał kredytów w obcych walutach, kredyt na dom Morawieckich przyznał właśnie w BZ WBK. Jego prezesem był wtedy dzisiejszy premier. Kredyt przyznano 2 czerwca 2008 r. – dwa tygodnie po tym, jak Iwona Morawiecka założyła działalność gospodarczą. Komu BZ WBK przyznał kredyt – Morawieckiemu, jego żonie czy małżeństwu Morawieckich? Kto podpisał się pod decyzją kredytową? Kto sprawdzał wiarygodność kredytową Iwony Morawieckiej, która — jak twierdzą nasi informatorzy z BZ WBK — pierwszą aktywność zawodową podjęła dwa tygodnie przed przyznaniem kredytu? Spytaliśmy o to i premiera, i bank BZ WBK. Nie dostaliśmy odpowiedzi."

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale