12 obserwujących
843 notki
203k odsłony
555 odsłon

Początek końca demokracji

Wykop Skomentuj9

Specyficzną cechą anglosaskiej – brytyjskiej i amerykańskiej edukacji – jest instytucja konkursów debat. Bierzemy dwie drużyny – dajemy im za zadanie jednej bronić jakiejś tezy a drugiej – atakować ją. Drużyny debatują argumentując za i przeciw – a potem są oceniane.

Takie akademickie debaty stanowiły prawdziwy sport, z własnymi ligami, kalendarzami rozgrywek, turniejami i regułami. Bardzo, zaznaczmy, ścisłymi regułami.

Istnieją rozmaite style debat. Jedną z bardziej prestiżowych jest debata Lincoln-Douglas, nazwana tak gdyż toczy się według schematu debat między Lincolnem a Douglasem, którzy debatowali przed wyborcami w Illinois a stawką było kto zostanie mianowany do Senatu jako reprezentant Illinois. Z braku miejsca nie omawiamy szczegółów, tylko zaznaczamy, że Douglas wygrał.


Z ocenianiem kto wygrał debatę w turnieju bywa rozmaicie – zależy od rodzaju debaty. Czasem jest to jury. Czasem decyduje publiczność. Temat jaki się debatuje może być całkiem poważny, dotyczący narodowej polityki – a może też być cokolwiek innego, tak aby drużyny debatowały dla samego debatowania i nabrania wprawy. Na przykład: Czy ugotowane jajko należy obierać ze skorupki z grubszej czy cieńszej strony? (Kto pamięta do wojny między jakimi królestwami doprowadziły spory w tej właśnie kwestii?)


No i drużyny debatują a potem są ocieniane. Albo przez sędziów – albo publiczność. Jak ocenia publiczność? Przed debatą pozwalamy publiczności głosować nad tematem debaty. Powiedzmy, że 25% głosuje, że jajko należy obierać od końca grubszego a 75% cieńszego. Potem drużyna A przedstawia argumenty, że z cieńszego (ma na to, powiedzmy, 10 minut), potem drużyna B że z grubszego (10 minut), drużyna A przestawia kontrargument dla argumentów przestawionych przez B (5 minut), drużyna B odpowiada (5 minut) po czym przestawia kontrargument dla tez przedstawionych przez A (5 minut), drużyna A odpowiada (5 minut) i na koniec obie drużyny mają po 1 minucie na przedstawienie krótkiego podsumowania swojego stanowiska. Koniec debaty, publiczność głosuje ponownie. Wychodzi, że tym razem 26% uważa, że należy obierać od grubego końca a 74% z cienkiego. Czyli zwolennikom grubego końca udało się przeciągnąć na swoją stronę część publiczności – i oni wygrywają debatę.


Taka jest ogólna idea. Ale szczegóły różnią się od konkursu do konkursu, od ligi do ligi, typu debaty i tak dalej.

Na starych, uchodzących za poważne uniwersytetach jak Oxford, Cambridge, Harvard – i generalnie amerykańska Liga Bluszczowa – debaty uniwersyteckie to śmiertelnie poważny sport, ściągający mnóstwo widzów i budzący wielkie emocje. Bycie członkiem uniwersyteckiej drużyny – to straszny prestiż i przepustka do kariery w świecie polityki lub korporacji. I o to chodzi: akademickie debaty to, w założeniu, trening dla przyszłych polityków Republiki, mający wytresować ich do tego aby w przyszłych debatach kierować się ścisłymi regułami: nie wolno używać wyzwisk, atakować ad personam, nie wolno używać argumentum ab auctoritate, nie wolno powoływać się na swoje dyplomy (Ja jestem prawnikiem więc tylko ja mam słuszność gdy chodzi o rozstrzyganie kwestii konstytucyjnych), należy ustosunkowywać się do zarzutów postawionych przez przeciwnika, należy mówić na temat i zwięźle – i tak dalej.


Oczywiste jest, że debatowanie to sport dla gentlemanów – lub przynajmniej ludzi godzących się na to, że aby w nim uczestniczyć – to muszą się jak gentleman zachowywać. Tu możecie Państwo obejrzeć finał turnieju debat Lincoln Douglas w roku 2010. Obejrzyjcie sobie Państwo choć kawałek tej debaty aby wiedzieć o co biuega. Jak obejrzycie, to możecie czytać dalej.


Tak było przez ostatnie setki lat, aż do niedawna. Teraz to wszystko uległo zmianie.


Zaczęło się od tego, że jakiś czas temu lewactwo zaczęło sarkać: Dlaczego w finałach turniejów debat dominują biali mężczyźni a nie ma Murzynów? No i zaczęła się walka z dyskryminacją.

Wkrótce potem merdia ogłosiły z tryumfem: W ogólnonarodowym turnieju debat pierwsze miejsce zajął zespół złożony z dwóch Murzynek Ameena Ruffin i Korey Johnson z Towson University. Debata była na temat:


The United States Federal Government should substantially increase statutory and/or judicial restrictions on the war powers authority of the President of the United States in one or more of the following areas: targeted killing; indefinite detention; offensive cyber operations; or introducing United States Armed Forces into hostilities.

czyli: Czy należy ograniczyć uprawnienia Prezydenta do prowadzenia wojen?


Oczekiwalibyście, że ekipa tocząca dyskusje zacznie debatować nad rolą precedensów w prawie amerykańskim, nad tym jakie konkretnie uprawnienia nadaje Prezydentowi konstytucja, nad trójpodziałem władz, nad tym jak w ciągu ostatnich lat prezydenci swoje uprawnienia nadużywali i rozpoczynali wojny bez wypowiedzenia (Kto pamięta kiedy po raz ostatni Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę zgodnie z regułami ustalonymi w Konstytucji?).

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale