90 obserwujących
356 notek
962k odsłony
6281 odsłon

Rozgrywka o Białoruś dopiero się zaczyna.

Wykop Skomentuj38

24 grudnia białoruski prezydent udzielił długiego (110 minut) wywiadu redaktorowi naczelnemu radia Echo Moskwy Aleksiejowi Wieniediktowowi. Radiostacja Echo Moskwy jest jedną z ostatnich na wpół niezależnych i sympatyzujących z opozycją rosyjskich rozgłośni. Kapitałowo jest kontrolowana przez Gazprom – media, jednak statut spółki tak został skonstruowany, że właściciele nie mają, przynajmniej oficjalnie, wpływu na linię programową stacji. O pozycji Echa Moskwy decyduje też fakt, iż była to pierwsza niepaństwowa stacja radiowa, która otrzymała licencję na nadawanie z nr 1. Jej redaktor naczelny, zdaniem wielu obserwatorów rosyjskiej sceny polityczno – medialnej jest nie tylko człowiekiem dobrze poinformowanym, ale utrzymującym też na Kremlu rozliczne kontakty. W rosyjskich mediach pojawiły się również głosy urzędników administracji prezydenta, że w istocie Echo Moskwy działa na „najtrudniejszym odcinku kremlowskiej propagandy”, bo jej zadaniem jest danie wyrazu nastrojom opozycyjnej części rosyjskich elit. Sam Wieniediktow wykonuje też od czasu do czasu ważne i delikatne misje dla rosyjskich władz. Tak było m.in. latem kończącego się roku, kiedy pojechał do Kijowa przeprowadzać wywiad z prezydentem Zełenskim, a nieoficjalnie nawiązać kontakty na szczeblu doradców, które po tygodniach doprowadziły do spotkania w Paryżu. Zatem na miński wywiad też warto spojrzeć w kategoriach politycznych, a może również wyraz trwających w rosyjskich elitach rozgrywek o to jaką uprawiać politykę wobec Białorusi.

Pierwotnie wywiad miał być przeprowadzony przed „decydującym” spotkaniem w Soczi, które nie okazało się takowym. Nie udało się wówczas doprowadzić do zawarcia rosyjsko – białoruskiego porozumienia, podobnie zresztą jak 20 grudnia, w trakcie rozmów przy okazji szczytu państw WNP w Petersburgu (rozmowy trwały 1,5 godziny). Nie potwierdziły się też zapowiedzi samego Łukaszenki o tym, że do Nowego Roku najprawdopodobniej odbędą się jeszcze białorusko – rosyjskie spotkania na szczycie. Rzecznik Kremla Pieskow, powiedział 25 grudnia, że żadnych spotkań z Łukaszenką, do końca roku nie ma w grafiku Władimira Putina. Ale dwa dni wcześniej, 23 grudnia, publicznie wystąpił premier Miedwiediew wypowiadając się na temat integracji obydwu państw. Ujawnił przy tym istnienie 31 tzw. „karty drogowej”, która jego zdaniem przewidywała polityczną integrację obydwu państw polegającą nie tylko na przyjęciu wspólnego ośrodka emisji pieniądza, ale również na planie budowy jednego parlamentu i ustanowieniu urzędu wspólnego prezydenta. Miedwiediew od przyjęcia tych zapisów uzależnił pomoc dla białoruskiej gospodarki w jakiejkolwiek formie. Deklaracje rosyjskiego premiera postawiły Mińsk w trudnej sytuacji, bo ten od tygodni zaprzeczał istnieniu tak głęboko zakrojonych planów integracyjnych. Postawienie sprawy publicznie przez Moskwę wygląda na próbę wzburzenia białoruskiej opinii publicznej, zwłaszcza opozycji, która od kilku dni codziennie organizuje protesty w obronie suwerenności. Jest też podtrzymaniem twardego stanowiska negocjacyjnego Moskwy. I to w sytuacji, kiedy odpowiedzialny za negocjacje w sprawie planu integracji gospodarek, białoruski wicepremier Dmitrij Krutoj, oświadczył 23 grudnia, że „cały pakiet integracyjny” został uzgodniony i będzie mógł zostać podpisany w najbliższych dniach (oczywiście bez tzw. 31 karty).

W tej sytuacji wywiad Łukaszenki uznać wypada za oficjalny komunikat Mińska pod adresem Moskwy zawierający przesłanie, jakie skutki przynieść może zbyt twarde stanowisko tzw. bloku ekonomicznego w rosyjskim rządzie (Miedwiediew, wicepremierzy Kozak, Siulianow), których Łukaszenko tradycyjnie oskarża o podejście buchaltera, a nie partnera i przyjaciela.

Co powiedział Łukaszenka? Po pierwsze Rosjanie, włączając do tego zarówno rosyjskie elity jak również zwykłych obywateli Federacji Rosyjskiej nie mają pojęcia czym jest współczesna Białoruś i czym dziś żyją Białorusini. W ten sposób prezydent kraju odpowiedział na pytanie Aleksieja Wieniediktowa o perspektywy integracji obydwu krajów i konieczność dokonania wyboru albo integracja, albo suwerenność. Zdaniem Łukaszenki zarysowana w ten sposób alternatywa jest po pierwsze pozorna, a po drugie, w Soczi, w trakcie rozmów z Putinem ustalone zostało, że tzw. 31 „karta drogowa” która przewidywała utworzenie ponadnarodowych organów władzy, takich jak parlament, prezydent, wspólny ośrodek emisji waluty nie będzie w najbliższej przyszłości przedmiotem prowadzenia negocjacji. Słowa białoruskiego prezydenta, w gruncie rzeczy kwestionują też to co w trakcie tzw. wielkiej konferencji prasowej w nieco zawoalowany sposób powiedział sam Putin, stawiając wybór zarysowany przez Miedwiediewa (albo suwerenność albo pomoc rosyjska) w centrum rosyjskiej polityki. Lokator Kremla retorycznie odpowiedział na pytanie jednego z dziennikarzy mówiąc, że jeśli Białoruś chce mieć ceny surowców energetycznych takie jak gubernia smoleńska, to musi stać się gubernią smoleńską. W innym przypadku subsydiowanie w podobny sposób suwerennego państwa z rosyjskiej perspektywy nie ma sensu. Termin suwerenny pojawił się w wystąpieniu Putina, jak można przypuszczać nieprzypadkowo.

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka