107 obserwujących
373 notki
1069k odsłon
  2807   0

Fala uchodźców z Afganistanu może zalać Polskę.

Emmanuel Macron (powiedział) (https://www.politico.eu/article/france-emmanuel-macron-europe-plan-afghanistan-migration-crisis-taliban/) w poniedziałek wieczorem, jak relacjonuje portal politico.eu, że Europa winna „przygotować się i przeciwdziałać niekontrolowanemu napływowi migrantów”, których przybycie, w świetle tego co się dzieje w Afganistanie jest więcej niźli prawdopodobne. Francuski prezydent miał już w tej sprawie rozmawiać z kanclerz Merkel i premierem Johnsonem. W jego opinii Europa winna w tej sprawie współpracować z krajami tranzytowymi, takimi jak Pakistan czy Turcja, która nota bene już przystąpiła do budowy płotu na granicy z Iranem, choć skądinąd wiadomo, że może być nimi również Rosja i Białoruś.

Może właśnie dlatego kanclerz Merkel leci na rozmowy w Władimirem Putinem do Moskwy, które jak enigmatycznie informowała Kreml mają dotyczyć „relacji dwustronnych i kwestii bezpieczeństwa regionalnego i globalnego.” Rikard Jozwiak, dziennikarz Radio Svoboda (umieścił) (https://twitter.com/RikardJozwiak/status/1427293864939958273) niedawno tweeta w którym informował o tym, że udało mu się kupić bilet na lot Lufthansą z Berlina do Mińska na 21 września, co jego zdaniem może świadczyć o tym, że Niemcy mają zamiar odstąpić od zakazu lotów do białoruskiej stolicy po tym, jak ludzie Łukaszenki zmusili do lądowania samolot linii Ryanair. Być może mamy do czynienia z „gestem dobrej woli” po to aby normalizować relacje i wspólnie przygotować się do nowej fali uchodźców, tym razem z Afganistanu.

Sprawa oczekiwanej fali uchodźców jest poważnym wyzwaniem przed którym już stoi Europa. Presja na ich przyjmowanie, w obliczu tego co się dzieje w Afganistanie, a dzisiejsze media informują, że Talibowie otworzyli ogień zabijając trzy osoby w trakcie protestów ulicznych w mieście Dżalalabad we wschodniej części kraju, będzie ogromna i zarówno Wspólnocie Europejskiej jak i państwom granicznym trudno będzie odmówić wpuszczenia uchodźców bez „utraty twarzy”. Brytyjski Financial Times w odredakcyjnym (komentarzu) (https://www.ft.com/content/facfbaf0-ac0f-4a56-a63d-a95a2dcf41e9) poświęconym zbliżającej się do Europy fali uchodźców przypomina, że już 60 krajów na świecie wyraziło swoją opinię na temat potrzeby ewakuacji z Afganistanów wszystkich którzy mogą być zagrożeni rządami Talibów. Problemem jest wszakże to, że według szacunków ONZ-owskiej Agencji ds. Uchodźców przybyszów z Afganistanu może być 250 tysięcy, a jeśli sytuacja w kraju będzie się destabilizować i zaczną się represje to nawet więcej. Państwa graniczne Unii Europejskiej znajdą się w niezwykle trudnej sytuacji, zwłaszcza jeśli będą próbowały powstrzymać tę falę. Nie będą mogły liczyć, jak można przypuszczać, na sympatię społeczeństw „starej” Unii Europejskiej, a w świetle międzynarodowych konwencji o uchodźcach, których są stroną, próba zablokowania tej fali może być wręcz uznana za nielegalną. Trzeba będzie, aby uchronić się przed tymi zagrożeniami, łączyć wielką finezję dyplomatyczną z wiarygodną narracją na użytek europejskiej opinii publicznej i twardą postawę na granicy.

Na to nakłada się jeszcze jeden, niezwykle niebezpieczny element, jakim jest organizowanie i wykorzystywanie grup migrantów w charakterze presji na państwa sąsiednie przez reżim Łukaszenki. Obserwujemy przy tym gotowość eskalowania przez Mińsk napięcia. Litewskie media informują, a MSZ w Wilnie złożył nawet w tej sprawie specjalną (notę protestacyjną) (https://www.dw.com/ru/mid-litvy-vruchil-notu-minsku-iz-za-narushenija-granicy-pogranichnikami/a-58895455), że ostatniej nocy eskortujący grupę nielegalnych migrantów białoruscy pogranicznicy celowo przekroczyli granice z Litwą i zawrócili dopiero po drugim ostrzeżeniu. Litewskie media informują też, że ułożony w związku z kryzysem migracyjnym pas drutu kolczastego na liczącej sobie 679 km granicy z Białorusią może okazać się niewystarczającym zabezpieczeniem, bo odnotowanie już co najmniej 3 przypadki przejścia tych zabezpieczeń przez migrantów. W gruncie rzeczy w przypadku Litwy mamy do czynienia ze sprawdzaniem systemu odporności państwa, choćby z tego względu, że w zadziwiający sposób naporowi migrantów towarzyszy aktywizacja radykalnych grup anty-szczepionkowych, które domagają się dymisji rządu, seria fałszywych alarmów bombowych w wileńskich centrach handlowych i protesty w ośrodkach w których znajdują się migranci. Na dodatek wydarzeniom tym towarzyszy międzynarodowa kampania jakoby Wilno przetrzymywało uchodźców w warunkach groźnych dla ich życia i zdrowia, co zresztą może być prawdą, bo Litwa nie przygotowała się na kryzys migracyjny. Niezależnie od tego jak rzeczywiście wygląda sytuacja w obozach uchodźców międzynarodowa reputacja Wilna doznała uszczerbku a sytuacja wewnętrzna grozi w każdej chwili destabilizacją.

Lubię to! Skomentuj120 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka