85 obserwujących
342 notki
854k odsłony
4005 odsłon

Wywiady Putina i Czaputowicza, czyli o tym po co rozmawiać z mediami.

Wykop Skomentuj48

W przeddzień szczytu państw G 20 w japońskiej Osace i w przeddzień swego spotkania z Trumpem, prezydent Rosji Władimir Putin udzielił długiego wywiadu brytyjskiej Financial Times. Dziennikarzom, mimo, iż rozmawiali z nim szef moskiewskiego biura gazety Henry Foy oraz redaktor naczelny Lionel Barber, nie udało się od rosyjskiego prezydenta uzyskać żadnej wypowiedzi, która choć w części zmieniałaby formułowany przez Kreml przekaz na temat ładu międzynarodowego i polityki Rosji. Putin, choć to truizm, był do wywiadu dobrze przygotowany, o czym świadczą m.in. jego nawiązania do wykształcenia rozmówców i w efekcie kontrolował rozmowę od początku do końca. Nie dał dziennikarzom żadnego newsa, o co wielokrotnie zabiegali, starając się sprowokować rosyjskiego prezydenta do bardziej stanowczej wypowiedzi i przez cały czas kontrolował rozmowę dbając o to, aby przekaz, jej przesłanie było czytelne. Wydaje się, że właśnie z tego powodu Kreml zgodził się na wywiad, precyzyjnie wybrał gazetę w której miał się on ukazać i czas, kiedy rozmowa została przeprowadzona. W tym sensie, rozmowa z dziennikarzami, stała się jednym z wykorzystanych przez władze Rosji narzędzi, które mają służyć osiągnięciu celów politycznych. O tym warto pamiętać. Najważniejsi politycy rosyjscy, a szczególnie tacy jak Putin czy Ławrow, o sekretarzu Rady Bezpieczeństwa Patruszewie nie zapominając, nie udzielają wywiadów dlatego, że poprosił ich o to dziennikarz, ani nie dzielą się swymi przemyśleniami na temat losów świata, czy kraju, co nie znaczy, że takich wątków w rozmowach nie ma, ale formułują i za pośrednictwem wywiadu dystrybuują przekaz dla szerszej publiczności. A w związku z tym nie zabiegają o to aby zainteresować czytelników czy słuchaczy, czy może być zapamiętanym ze względu na interesujący pogląd który się wygłasza. Piszę te dość banalne uwagi przede wszystkim z tego względu, że w dalszej części tego tekstu napiszę o wywiadzie, którego nasz minister spraw zagranicznych prof. Czaputowicz udzielił rosyjskiej Agencji TASS. I od razu zaznaczę, że uważam ten wywiad za niepotrzebny, a nawet szkodliwy. Nie sformułowaliśmy w nim jako państwo żadnego istotnego komunikatu, a jeśli to raczej świadczący o chwiejności i niekonsekwencji naszej polityki zagranicznej.

    Wróćmy jednak do tego co powiedział Putin. Wywiad, jak napisałem jest obszerny, ale został umieszczony na stronie administracji rosyjskiego prezydenta - http://kremlin.ru/events/president/news/60836 - i każdy kto jest zainteresowany, może się z nim zapoznać. Agencje wyciągnęły z tej rozmowy i nadały temu charakter newsa myśl Putina o tym, że światowy liberalizm się przeżył i nie jest już potrzebny, a nawet mówił o tym, że idea ta weszła w konflikt z interesami i poglądami większej części mieszkańców świata. Przy czym warto dostrzec jakiego rodzaju liberalizm rosyjski prezydent miał w tym wypadku na myśli. Nie idzie tu o wolność handlu, globalizację i światowe przepływy kapitału. Jeśli tego rodzaju idee liberalne brać pod uwagę, to Rosja opowiada się za wolnością w tym względzie. Idzie o liberalizm polityczny, czy kulturowy, który zdaniem Putina jest światopoglądową kliszą każącą jego wyznawcom zamykać oczy na rzeczywistość i próbować podporządkować świat dyktatowi ideologii w którą idea liberalna się przerodziła. I tego rodzaju dyktat, jak zauważył rosyjski prezydent, można obserwować na wielu płaszczyznach. Zarówno jeśli idzie o politykę wobec napływu emigrantów (krytykuje Merkel i popiera ideę Trumpa budowy muru na granicy amerykańsko – meksykańskiej), jak i prób narzucenia rozwiązań instytucjonalnych krajom o odmiennej od europejskiej tradycji i kulturze. Tego rodzaju podejście, zdaniem Putina zaznaczyło się ono w przypadku np. Libii, Iraku czy Syrii, oznacza nie implementowanie demokracji, bo te narody nie mają o demokracji pojęcia, ale prowokowanie chaosu. W przypadku Syrii doszło zdaniem rosyjskiego prezydenta również do działania kolektywnego Zachodu bez żadnego planu, w myśl zasady, najpierw obalmy Asada, a później jakoś to będzie. Ale podobną politykę Zachód uprawia jego zdaniem również w odniesieniu do Wenezueli i Korei Pn., starając się zmusić te państwa do realizowania linii politycznej zgodnej nie z realnymi interesami i specyfiką kraju, ale opartej na apriorycznych założeniach. Tego rodzaju polityka skończy się porażką, a w sytuacji kiedy jej realizacja dotyka interesów Rosji, jak to było w przypadku Syrii (niewielka odległość od wrażliwego muzułmańskiego południa kraju i postsowieckich republik Azji Środkowej), Korei Pn. (wspólna granica) czy Wenezueli (kooperacja gospodarcza) musi spotkać się z kontrakcją Rosji. W tym sensie, choć Putin nie wypowiedział tego wprost, brak skuteczności Zachodu jest wynikiem z jednej strony braku możliwości, czy raczej woli wzięcia pod uwagę specyfiki sytuacji w danym kraju czy rejonie świata oraz odmowy wzięcia pod uwagę interesów innych państw. W gruncie rzeczy cały wywiad sprowadza się do krytyki zachodniego unilateralizmu, w imię poszanowania dla różnorodności (kulturowej, religijnej, cywilizacyjnej etc.) i odmiennych, nieraz sprzecznych ze sobą interesów. To teza, którą Putin powtarza regularnie. W czasie swego wystąpienia w Petersburgu, przy okazji ostatniego Forum Gospodarczego, mówił np., i teraz też to w gruncie rzeczy powtarza, że jedyną realną propozycją dla świata jest szczególnego rodzaju demokracja państw, czyli wizja ładu międzynarodowego w którym o wszystkim decydują spotkania najważniejszych graczy w typie szczytu G 20, nie ma żadnych bloków (odrzuca np. tezę o sojuszu rosyjsko – chińskim), a jedynie doraźna gra interesów i próby poszukiwania pól wspólnych. Tak jak np. ostatnio w Jerozolimie, w trakcie spotkania szefów Rad Bezpieczeństwa z Rosji, Stanów Zjednoczonych czy Izraela czy w kwestii uniknięcia wyścigu zbrojeń, zwłaszcza nuklearnych, za czym Putin się opowiada. Co ciekawe w tej ostatniej kwestii akcentuje większą odpowiedzialność Rosji i Stanów Zjednoczonych niźli Chin, bo jak dowodzi, trzeba brać pod uwagę różnice potencjałów. W tym długim wywiadzie wszystkie elementy podporządkowane są temu przekazowi. Nawet odpowiedź na pytanie zadane przez brytyjskich dziennikarzy, którego ze światowych liderów z którymi zetknął się w ciągu ostatnich 20 lat uważa ze swego punktu wodzenia za najważniejszych. Putin zaskoczył nieco swoich rozmówców mówiąc, że jego zdaniem taką osobą był francuski prezydent Jacques Chirac. Ale niezależnie od tego czy tak było w istocie jasne jest, że z punktu widzenia obecnej polityki Rosji wizja francuskiego prezydenta, Europy rządzonej przez tandem niemiecko – francuski, otwarcie lekceważącej interesy naszej części kontynentu i antyamerykańskiej, była i jest opcją najkorzystniejszą. W tym sensie Putin kontrolował rozmowę, ani na moment nie stracił koncentracji, unikał wątków osobistych. Można się z jego wizją nie zgadzać, albo np. uważać, że polityka ekonomiczna polegająca na gromadzeniu rezerw kosztem środków wydawanych na inwestycje jest w dłuższej perspektywie dla Rosji zgubna (tak uważa wielu rosyjskich ekonomistów, nawet sympatyzujących z rządem), ale nie można zarzucić tej wizji polityki rosyjskiej i miejsca Rosji we współczesnym świecie, braku spójności i tożsamości stawianych sobie celów z używanymi, po to aby je osiągnąć środkami.

Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka