85 obserwujących
346 notek
876k odsłon
7906 odsłon

Za fasadą wielkich słów, czyli o rzeczywistym potencjale Rosji.

Wykop Skomentuj84

Kiedy się czyta informacje napływające z Rosji, to można mieć wrażenie deja vu. Podobnie jak za czasów Gorbaczowa zaczyna się tam mówić i wzywać Europejczyków do stworzenia wspólnej przestrzeni gospodarczej „od Lizbony do Władywostoku” i podobnie jak w 1988 roku obserwować możemy zamieszki w Gruzji. Zresztą obydwa te zjawiska były wówczas w pewnym stopniu ze sobą powiązane. ZSRR nie był w stanie sprostać wyścigowi zbrojeń, a w związku z tym Gorbaczow stał się zwolennikiem rozbrojenia, zaś protesty w Gruzji oraz trwające w tym samym czasie ożywienie w Armenii wiązało się z trudną sytuacją gospodarczą budżetu państwa komunistycznego, a to przełożyło się na wzrost niepokojów wewnętrznych.

    Oczywiście wszelkie analogie historyczne są w gruncie rzeczy złudzeniem, narzędziem, którym mimowolnie posługujemy się chcąc uporządkować skomplikowaną rzeczywistość. Podobieństwa są powierzchowne, ale nie ulega wątpliwości, że z gospodarczego punktu widzenia Rosja znajduje się w trudnej sytuacji i to podwójnie trudnej. Pierwszy poziom trudności, o czym jeszcze napiszę, wiąże się z tym, że wszystkie napływające ostatnio z rosyjskiej gospodarki informacje świadczą o tym, że albo wchodzi ona w stadium recesji, albo co najwyżej zanotuje wzrost bliższy zeru. Wytęsknione przez władze przyspieszenie w gospodarce, choćby na poziomie 2,2 % jak założono na przyszły rok, czy powyżej 3 % jak chciałyby aby było w roku 2021 jest coraz mniej realne. A co gorsze, i to jest ten drugi, znacznie poważniejszy poziom kryzysu, najwyraźniej rosyjskie elity władzy w sposób zasadniczy różnią się co do tego przy użyciu jakich narzędzi można złą sytuację przezwyciężyć.

    Zacznijmy od tej ostatniej kwestii. W czasie niedawnego petersburskiego Kongresie Finansowym (nie mylić z czerwcowym Forum Gospodarczym) szefowa banku Centralnego, Elwira Nabiullina miała długie wystąpienie, które koncentrowało się wokół próby poszukiwania odpowiedzi, czy Rosja może rozwijać się szybciej i co należy zrobić aby tak się stało. Jej referat został umieszczony na oficjalnej stronie banku /https://www.cbr.ru/Press/event/?id=2735&utm_source=Evening+Bell&utm_campaign=86af5bc249-EMAIL_CAMPAIGN_2019_07_04_06_37&utm%E2%80%A6/ , nieco krótszą wersją jest też jej wywiad dla Reutersa (https://ru.reuters.com/article/businessNews/idRUKCN1TY0MK-ORUBS), każdy może się zatem z jej przemyśleniami zapoznać.

    Co powiedziała? Otóż jej zdaniem, i jest to bezpośrednia polemika z odpowiadającym za rosyjską gospodarkę ministrem Orieszkinem, tempo rosyjskiego wzrostu jest mizerne nie dlatego, że firmy nie mają kapitału po to aby inwestować, ale z tego względu, że tłumiona jest przedsiębiorczość, zagrożone prawa własności a nad tym wszystkim unosi się widmo wszechwładzy siłowików, ponadto system prawny i sądownictwo trzeba natychmiast poddać gruntownej reformie. O słabości rosyjskiej gospodarki, jej zdaniem, przesądza to, że jest przede wszystkim państwowa, kontrolowana przez urzędników a businessmani nie marzą o niczym innym jak tylko o tym aby sprzedać swe firmy i wyjechać w spokojniejsze miejsce. Dlaczego te słowa bezpośrednio odnosiły się do Orieszkina? Otóż z tego względu, że ten, w trakcie Forum Inwestycyjnego w Petersburgu oświadczył, iż gospodarka rozwija się w Rosji zbyt wolno, bo Bank Centralny nieroztropnie dał przyzwolenie na rozkręcenie akcji kredytowej dla ludności, ludzie biorą kredyty, w sporej części po to aby spłacić stare zobowiązania, a firmy zderzają się z barierą braku kapitału i dlatego nie inwestują. Czyli mielibyśmy do czynienia, jak uważa Orieszkin, z odwróconym efektem wypychania, kiedy to konsumpcja prywatna pozbawia korporacje kapitałów. Jak to się dzieje, że wzrost akcji kredytowej dla ludności nie przekłada się na wzrost popytu wewnętrznego, rosyjski minister nie wyjaśnił. Powiedział jedynie, iż w ten sposób Bank centralny hoduje „bańkę kredytową”, która kiedy pęknie, to wywoła kryzys rosyjskiego systemu bankowego. Nabiullina nie tylko uważa, że tego zagrożenia nie ma, ale, że to właśnie diagnozy i propozycje ministra Orieszkina mogą doprowadzić kraj na skraj gospodarczej katastrofy. Bo co z tego, że kapitał popłynie szeroką rzeką do chcących inwestować korporacji państwowych. To jeszcze nie oznacza, że z ekonomicznego punktu widzenia będą to inwestycje korzystne a nie zwykłe przejadanie kapitałów, których i tak w Rosji brakuje, bo właśnie poinformowano o historycznym rekordzie w zakresie odpływu kapitału z Rosji. Jej zdaniem gdyby Rosja uprawiała tego rodzaju politykę, to wzrostu w dłuższej perspektywie nie będzie, nawet jeśliby w pierwszym okresie taki się zarysował, bo obecny niski poziom przyrostu PKB nie jest efektem błędnej polityki gospodarczej, a tego, że Rosja po prostu nie ma wewnętrznego potencjału wzrostu. I jeśliby zacząć robić to co proponuje Orieszkin, a pośrednio rząd, to wzrostu PKB i tak nie będzie, za to inflacja, którą udało się stłumić do poziomu poniżej 5 % znów ruszy.

Wykop Skomentuj84
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka