Takie pytanie nasunelo mi sie po lekturze tego artykulu:
http://wiadomosci.onet.pl/1598661,11,item.html
Otoz niejaki Roman G. za jednym zamachem obala zapisy z kamer i rozmow Kaczmarka. Lepper wiedzial podobno o akcji CBA ze szczegolami, a Kaczmarek podobno szczegolow akcji nie znal. To ma byc koronny argument na rzecz niewinnosci Janusza Kaczmarka.
Roman wie za to, kto byl zrodlem przecieku, otoz samo CBA powiedzialo Lepperowi o planowanej akcji. Na poparcie tej tezy Piekny Roman powiedzial, ze (CBA) "wiedziało, że Lepper żadnych pieniędzy nie weźmie".
Wiedzieli o tym, a Roman dowiedzial sie o tym z umyslow funkcjonariuszy- telepatycznie. Co tam zapisy z kamer, co tam zapisy audio- Roma(n) locuta, causa finita.
Ja nie wiem, czy przebywanie wsrod niektorych tytanow intelektu z Mlodziezy Wszechpolskiej tak wplywa na mozgownice, czy Roman mial tak od zawsze???
P.S. I zeby nie bylo- jestem swiadom, ze ujawnione zapisy sa narazie jedynie dowodem na skladanie falszywych zeznan przez Kaczmarka oraz na jego niejasne interesy z kumplami, a nie wskazuja jednoznacznie na niego jako autora przecieku,. Nie zmniejsza to jednak infantylnych, smiesznych argumentow Romana G.
Gdzie on konczyl prawo??!!
Nie kreci mnie mnie bardzo walka Ziobro/ Kaczmarek, ale kiedy poziom glupoty w tekstach wyswietlanych na ekranie mojego komputera przekracza pewna krytyczna wartosc, czuje sie zobowiazany, by zareagowac.
Tak mam.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)