26 obserwujących
47 notek
163k odsłony
  6368   0

Umowa gorsza niż ACTA

 Za przystąpienie Polski do europejskiego systemu jednolitej ochrony patentowej zapłacimy wszyscy: najpierw przedsiębiorcy, później pracownicy i klienci. Nikt kto chwilę zajmował się tą tematyką nie może mieć wątpliwości – na tym rozwiązaniu ucierpi cała polska gospodarka. Dlatego musimy zadać głośno pytanie: za co, a wręcz – za ile – polski rząd sprzedał polską gospodarkę?

Z raportu Deloitte, przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Gospodarki, wynika, że  koszty wdrożenia systemu jednolitego patentu będą w ciągu 20 lat wyższe o 53 mld zł od sytuacji, w której nie jesteśmy stroną tego porozumienia.

Jednolity system ochrony patentowej będzie oparty na zasadach, które są już obecnie stosowane przez Europejski Urząd Patentowy. Wynalazca będzie składał wniosek do Europejskiego Urzędu Patentowego o przyznanie patentu obowiązującego na terenie 25 państw, które przystąpiły do systemu, w jednym z trzech języków Europejskiego Urzędu Patentowego, tj. angielskim, francuskim lub niemieckim. Będzie mógł także nadal dokonywać zgłoszenia w dowolnym języku urzędowym państwa, pod warunkiem, że później dostarczy tłumaczenie na język angielski, francuski lub niemiecki. Czyli możemy kupić samochód w każdym kolorze, pod warunkiem że jest to czerwony, zielony lub niebieski, a na rozwiązaniu przegrywają  obywatele i przedsiębiorcy wszystkich pozostałych krajów UE.

Dotychczas patenty europejskie były udzielane na obszarze Polski przez Europejski Urząd Patentowy z siedzibą w Monachium w jednym z trzech języków: angielskim, francuskim albo niemieckim. Aby patent skutecznie mógł obowiązywać na terytorium danego państwa wymagał tzw. walidacji czyli obowiązkowi dostarczenia w określonym czasie do krajowego urzędu patentowego tłumaczenia patentu europejskiego i wniesienia stosownej opłaty. Ten czas jednak właśnie się kończy.

Efektem wprowadzenia jednolitego systemu ochrony patentowej będzie gwałtowny wzrost liczby patentów obowiązujących w Polsce: średnio rocznie przybywać będzie 60 tysięcy patentów. I to na polskich przedsiębiorcach i naukowcach będzie spoczywał obowiązek sprawdzenia, czy nie został naruszony którykolwiek z tysięcy istniejących już patentów. Co gorsza, opisy patentów nie będą sporządzane w języku polskim, co jest sprzeczne z jedną z podstawowych zasad UE, zasadą niedyskryminacji. Następstwem takiej sytuacji będzie przerzucenie na polskich przedsiębiorców i naukowców kosztów tłumaczeń opisów patentowych i badania, czy czasem nie łamią nowych europrzepisów patentowych…

Kluczowym zagrożeniem wynikającym z nowej regulacji jest również utworzenie Jednolitego Sądu Patentowego z siedzibą poza terytorium RP, przed który będzie można pozwać polskiego przedsiębiorcę pomówionego o łamanie europejskich praw patentowych! Przyjęcie takiej regulacji doprowadzi do sytuacji, w której polski przedsiębiorca lub naukowiec pozwany o naruszenie patentu będzie odpowiadał przed sądem położonym poza granicami kraju, w języku innym niż polski, co narusza konstytucyjnie gwarantowane polskim obywatelom i przedsiębiorcom prawo do sądu. Występowanie przed Jednolitym Sądem Patentowym wiązać się będzie ze znacznymi kosztami wynikającymi m.in. z potrzeby skorzystania z usług doradztwa prawnego, tłumaczeń, przejazdów itd. Zarobią niemieccy, francuscy i angielscy adwokaci i rzecznicy patentowi, zachwycone są międzynarodowe kancelarie prawnicze działające w pozostałych krajach UE, w tym w Polsce.

W efekcie polskie firmy będą doprowadzane do bankructwa samym pozwem, nawet jeśli nie łamały niczyich praw patentowych.

Utworzenie takiego sądu jest sprzeczne z Konstytucją RP, bowiem sprawowanie wymiaru sprawiedliwości zgodnie z art. 175 ust.1 Konstytucji należy do Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych oraz sądów wojskowych. Jednolity Sąd Patentowy nie mieści się w żadnej z powyższych kategorii, nie powinien więc być sądem przed który państwo polskie pozwala pozywać polskich obywateli.

Wybitny autorytet w dziedzinie prawa patentowego, Prof. Aurelia Nowicka na posiedzeniu Komisji Innowacyjności i Nowych Technologii, dokonując krytycznej analizy jednolitej ochrony patentowej, zauważyła iż jest to umowa międzynarodowa zawierają regulacje porównywalne z umową ACTA. Występują w niej niedookreślone sformułowania dotyczące środków zabezpieczających, środków tymczasowych, nakazów zniszczenia towarów, nakazów zablokowania rachunków bankowych podejrzanemu przedsiębiorcy – a więc podmiotowi, któremu jeszcze nie udowodniono winy w naruszeniu patentu!

Sejmowa Komisja Innowacyjności i Nowych Technologii wydała dwa dezyderaty w sprawie wprowadzenia systemu jednolitej ochrony patentowej. W pierwszym z 15 marca 2012 r. Komisja zaapelowała do rządu o przeprowadzenie rzetelnej i kompleksowej analizy zysków i strat dla polskiej gospodarki związanych z implementacją systemu jednolitej ochrony patentowej. W drugim z 6 grudnia 2012 r. Komisja zaapelowała do Prezesa Rady Ministrów o wycofanie się przez Polskę ze wzmocnionej współpracy w dziedzinie jednolitej ochrony patentowej i Jednolitego Sądu Patentowego.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale