"3 .10 to Yuma"to tytuł znanego westernu, zresztą którego remake z Russel'em Crowe niedawno gościł na ekranach.
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych element złodziejski m.in. ze Słupska organizował wyprawy "na szaber" do sklepów Berlina Zachodniego.
Dostawali się tam autobusem rejsowym odjeżdżającym ze Słupska o godzinie 3 minut 10...
I tak powstało to określenie na pytanie "Dokąd jedziesz?": odpowiadano: "o trzeciej dziesięć, do Jumy". I odpowiednio zawód wykonywany "jumak", czynność "jumanie", określenie "jumany" itd.
Większość używających tego słowa nie ma pojęcia, że związane jest ono z otwarciem Polski na zachodnioniemiecki dobrobyt, sympatycznym miastem Słupsk (nigdy tam nie zapłaciłem mandatu!) oraz doskonałym westernem.
Częstość używania i wielość określeń potwierdzają smutny fakt ,iż to nasza specjalność, jeśli nie sport narodowy. Niestety np. w Niemczech to najpowszechniejszy polski stereotyp. Statystyki brytyjskie mówią to samo.
Za okupacji niemieckiej 1939-45 często podstawowy, jeśli nie jedyny sposób na przeżycie , a także na walkę. Kradzież broni był jednym ze sposobów na zdobycie tego deficytowego wtedy towaru. Ale nie tylko, latem 1944 "zwinięto" luksusową opancerzoną limuzynę Horch wysokiemu funkcjonariuszowi RSHA. Postawienie na nogi całej warszawskiej Kripo i zwyczajnej policji nie dało oczywiście rezultatu. Po kilku dniach zadzwoniono do zainteresowanych telefon i zaproponowano listę osób osadzonych na Pawiaku w zamian za zwrot tego auta. Nie mający wyboru lokalni warszawscy hitlerowcy zwolnili żądanych Polaków i nietknięte auto marki Horsch (piszę opowieść z głowy) wróciło na miejsce. Autentyczna anegdota przeczytana we wspaniałej książce o wspaniałych ludziach Aliny Bortkiewicz-Celińskiej "Batalion Zośka".
P.S. Zamieściłem ten mało znaczący temat (choć historyczna ciekawostka godna pamiętania!) , ponieważ zaintrygowała mnie poniższa odpowiedż pod ostatnim postem:
"Ja w sprawie tej Jumy... bo ja slyszalem wersje kolejową. O 3:10 odchodził pociąg z Wrocławia Głównego Berlina. Cel podrózy taki sam jak w wypadku autokaru ze Słupska. A Wrocław to równie sympatyczne jak Słupsk miasto, poniemieckie. Aczykolwiek mandat jest tam latwiej dostac niz w Słupsku.
Co do typow na przejechanie to Wrocław zdecydowanie najgorszy. Najłatwiej zas przejezdza sie przez byle miasto wojewodzkie Sieradz.
Pozdrawiam
2008-01-15 16:16GrudeqCogito ergo PiS"
Może obie wersje są prawdziwe, prawdopodobne ,że z obu miast o 3.10 wyjeżdżały jednostki transportu wiozące na zachód różnoraki element ludzki.
Ciekaw jestem, może ktoś zna jeszcze inne pochodzenie określenia "juma"?Zapraszam do podzielenia się wiedzą.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)