Znalazłem ostatnio kilka kartek z mojej terapii. Znalazłem na niej kilka myśli, które zanotowałem podczas wykładów mojej osobistej terapeutki. Na przykład taką: Nie: „ukarali mnie”, tylko: „wyciągnęli konsekwencje”.
Punkt widzenia zależy od punktu w przestrzeni, powiadają i to samo stosuje się w powyższym cytacie. Mogłem patrzeć na to, że szef nie dał mi premii (w poprzedniej firmie wiele razy tak było) i tym samym czuć się ukarany. Spoglądając z mojego punktu widzenia. Z jego punktu widzenia mój brak premii był konsekwencją tego, że się nie starałem.
Rzeczywiście tak miałem - szukałem winy poza sobą. A potem tylko w sobie. W końcu jednak zrozumiałem, że zupełnie nie chodzi o winę, tylko to, co wynikło z sytuacji. Mogę siedzieć i dołować się faktem, że zostałem ukarany. Mogę też wziąć się za robotę i zasłużyć na podwyżkę.
Czasem tak myślę o Bogu Jakkolwiek Go Pojmuję. Jak o szefie, który uśmiecha się na mój widok. I ja się ostatnio jakoś częściej uśmiecham.
Zapisałem sobie też inny cytat: Jeśli jesteś szczęśliwy - to bądź. I nie tłumacz się z tego. Właśnie.



Komentarze
Pokaż komentarze