Bywają takie dni, że cieszę się każdą sekundą i gdzie nie spojrzę, znajduję radość. Bywają tez dni takie jak dzisiejszy: mimo dobrych emocji w trakcie, mimo prostującej się sytuacji - poddenerwowane, pełnie niepotrzebnej złości. Po prostu ciężkie. Dni, w które irytuje mnie wszystko, począwszy od Syna zbyt powoli zbierającego się do szkoły, przez koleżankę z pracy, bo ma gorsze połączenie internetowe, do kierowcy, który nie zachowuje się roztropnie na drodze.
Nadszedł wieczór i chyba się wyciszam. Mijają mi złe emocje, być może głód, bo już jakiś czas nie byłem na mityngu.
Powoli zaczynam widzieć, że te wszystkie sytuacje zależą ode mnie, co często tłumaczę innym. Nie zrobię nic z tym, że Syn wychodzi wolniej do szkoły. Tym bardziej ode mnie nie zależy sieć koleżanki. Wykształcenie kierowcy przede mną to nie moja sprawa.
A jednak coś łączy te sytuacje i wiele zależało ode mnie. Moja reakcja. I tego nie wytłumaczę przed sobą.



Komentarze
Pokaż komentarze