Obyś nie wytrzeźwiał za szybko - powiedział do mnie kolega, klepiąc mnie po plecach na pierwszym mityngu. Pomyślałem sobie wtedy, że jest niespełna rozumu. Przecież po to byłem na terapii, żeby wytrzeźwieć, zdrowieć, zgodnie z wykresem Jelinka.
Nie jesteś bohaterem, bo nie pijesz - powiedziała mi jedna z terapeutek. - Pamiętaj, że to twój zasrany obowiązek.
Zwykle, gdy mówię, że jestem alkoholikiem po terapii, rzadko spotykam się z inną reakcją niż pewnego rodzaju podziw. Zwykle wtedy okazuje się, że siostra, szwagier, rodzic - ktoś w najbliższym otoczeniu pije za dużo. I pada sakramentalne pytanie: „co zrobić”. Na początku robiłem za superbohatera, tłumacząc objawy, zachowania, w końcu wszystkiego na terapii. Wydawało mi się, że wytrzeźwiałem.
Wtedy zapił mój bliski przyjaciel z AA. Wrócił na mityng, złamany, pełen wyrzutu do siebie, smutny. Wtedy zrozumiałem, czym jest bezsilność wobec alkoholu. I do dziś, na szczęście, nie wytrzeźwiałem.



Komentarze
Pokaż komentarze