Mam wady. Jak każdy. Krok Szósty mówi o gotowości do pozbawienia mnie wad przez Boga, Jakkolwiek Go Pojmuję. Nie mówi o pozbyciu się wad.
Część moich wad na pewno jest teraz dużo mniej widoczna i kładę duży nacisk na to, żeby nie wyłaziły ze mnie przy każdej okazji. A chcą.
Istota moich błędów jest w mojej pysze i egoizmie, czy może: ego. Jedno z drugiego wynika i drugie powoduje, a właściwie współistnieją we mnie i współdziałają. Pysze staram się przeciwstawiać pokorę, którą udało mi się na szczęście nabyć i którą pielęgnuję przy nadarzających się okazjach.
Gorzej radzę sobie z moim rozdętym ego. Wydawałoby się, że na to również pomoże pokora. A jednak jest mi ciężko - przyznać się do błędu, a jeszcze ciężej, jeśli błąd wytknie mi ktoś inny. Naprawdę nie mają wtedy znaczenia jej (czy jego) motywacje. W życiu nie ma błędów. Są lekcje - przeczytałem dziś na karteczce dołączonej do kawy. Przez moje ego (a może zza niego), czasem ciężko mi dostrzec, że dzięki tym błędom się uczę, zdobywam umiejętności. Rozwijam się. Być może kiedyś będę wolny od moich wad. To jeszcze nie teraz.



Komentarze
Pokaż komentarze