Myślę sobie, że harmonia ma dla mnie dużo wspólnego ze spokojem. O ile nawet po prostu spokojem nie jest.
Teraz, na ten przykład, nie czuję harmonii. Siedzę na lotnisku w Amsterdamie, a chciałbym być w domu. Jak zwykle mniej więcej o tej porze swojemu pupilowi dawać przysmaczek, a potem słuchać, jak mruczy zadowolony w zamian.
Mruczenie kota uspokaja mnie i przywraca harmonię, szczególnie w chwilach takich jak ta, czy stresujących momentach w pracy.
Lubię też patrzeć na wodę.
Słuchać deszczu za oknem.
Oddechu śpiącej Żony.
Tak szukam wewnętrznej harmonii. Na razie za oknem tylko samoloty mruczą miarowo. A lot opóźniony. Nieharmonijnie.



Komentarze
Pokaż komentarze