Jestem alkoholikiem i mam skłonność do przesady. Dlatego nie umiem, jak np. moja Żona zamknąć raz otwartej butelki z alkoholem.
Dziś, po dłuższej przerwie, wreszcie mogłem pograć w tenisa stołowego, co zwykłem robić kilka razy w tygodniu. I znów - obiecałem sobie, że pogram godzinę, ale było tak przyjemnie, że zostałem dłużej.
Wróciłem trzeźwy i pewnie kiedyś, na początku swojej drogi szukałbym już pierwszych oznak nawrotu.
Dziś uczę się sprawiać sobie przyjemność. Kupować sobie różne rzeczy bez wyrzutów sumienia, że za drogie, że niepotrzebne. Wyjść gdzieś samemu i nie wyrzucać sobie, że straciłem czas, który mógłbym spędzać z bliskimi. Dlatego nie żałuję, że grałem ciut dłużej - ostatnie dwa tygodnie spędziłem z rodzinką bardzo blisko, za to w ping-ponga nie grałem. Tak samo nie wyrzucałem sobie, że poszedłem na mityng zamiast być z nimi. Nie wyrzucam sobie tego, bo bez mityngów nie będę spędzać czasu z rodziną. Jak dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze