Moja koleżanka powiedziała mi kiedyś, że boi się iść do lekarza. Bała się, że powie jej, że jest chora. Zupełnie tego nie rozumiem.
Ja wolę wiedzieć, choćby nie wiadomo jak trudna była prawda. Jeśli wiem, mogę reagować, mogę jakoś działać. Im wcześniej wiem, tym więcej mogę zrobić, takie mam podejście.
Mój kolega właśnie pokonuje nowotwór, tylko dlatego, że wziął się szybko do walki z nim. Kto wie, co by było, gdyby dalej ignorował objawy. Powiedział mi, zanim zaczął terapię, że mu ulżyło. Pomyślałem sobie, że to dziwne, poczuć ulgę z powodu, że jest się chorym, ale potem zrozumiałem, że wcale nie chodziło o to. Chodziło właśnie o możliwość działania. O to, że wie, z czym ma do czynienia.
Myślę, że najgorsza w tym wszystkim jest niepewność. Powoduje strach, a co gorsza, może powodować lęk. I ciężko jest sobie z tym poradzić. Mnie pomaga mówienie o tym. Żonie. Na mityngach. Przyjaciołom.
Czasem rozmawiam ze swoim Bogiem, Jakkolwiek Go Pojmuję. Jemu nie da się kłamać.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)