Złość sama w sobie nie jest zła - powiedziała mi terapeutka.
Przemyśliwałem to zdanie długi czas, bo złość kojarzyła mi się tylko z negatywnymi emocjami. Jest jednak „sportowa złość”, która dopinguje sportowców podczas rywalizacji. Jest „ambicjonalna złość”, która napędza rozwój w firmie, jak również dążenie do awansu (czego mi brakowało przez długi czas).
Jest też oczywiście gniew, który zaślepia. Agresja, której się obawiam, choć nawet po alkoholu nie robiłem się agresywny. Raczej smutny. Zdołowany.
Złość jest, sama w sobie jest częścią życia i trzeba sobie umieć z nią radzić. Ja staram się wyjść, gdy się złoszczę - fizycznie opuścić przepełnione niepotrzebnymi emocjami miejsce. Próbuję podejść do niej chłodno, gdy wywietrzało mi z głowy proste wkurzanie się na innych i na świat.
I na koniec - wspominam, jak wściekałem się kiedyś na kierowcę przede mną. Żona powiedziała mi wtedy: Pamiętaj, nawet głupcy i ignoranci. Rzeczywiście wtedy zapomniałem.


Komentarze
Pokaż komentarze