Naszym celem jest rozwój, a nie duchowy ideał.
Podczas terapii nie umiałem odpowiedzieć na pytanie o jej koniec. Kiedy uznam, że dobiegła końca. Podczas któregoś ze spotkań zrozumiałem, że jest normalne, iż nie wiem, jak wygląda ten punkt, do którego dążę. Za to zrozumiałem, że gdy do tego punktu dotrę, będę wiedział. Mimo to, gdy nadszedł czas, żeby się rozstać, nie chciałem.
Nauczyłem się pożegnań. Nauczyłem rozstań i to był po prostu strach przed stratą.
Taki sam, jak w momencie, gdy uświadomiłem sobie, że nie chcę pić alkoholu. Nie wyobrażałem sobie, jak to jest nie pić do końca życia. Do dziś nie lubię myśleć w kategorii takiego kwantyfikatora.
Z przyjemnością jednak nie piję kolejny dzień, a to przecież z dni składają się tygodnie, tygodnie w miesiące, a miesiące w lata.
Kolejny rok minął mi niedawno.


Komentarze
Pokaż komentarze